Co kryją listy z Niderlandów i ZSRR, skonfiskowane grupie bolesławieckich nastolatków?
Gdy pod koniec lat 60tych młodzi Polacy odkrywali, że wpajany im od małego komunizm odbiera im wolność, kilku Bolesławian stworzyło fanklub, który przeraził czerwoną władzę.
250-lecie istnienia US Army (fot. Bolec.Info)
W drugiej połowie lat sześćdziesiątych XX wieku młode pokolenie, urodzone i wychowane już po II wojnie światowej, znające ją jedynie z opowieści, poczuło, jak dmie mu wiatr w żagle. Nastolatkowie i studenci z Polski, mimo że całe dotychczasowe życie spędzili już za żelazną kurtyną, wiedzieli, co się dzieje na Zachodzie, gdzie ich rówieśnicy protestowali przeciwko wojnie w Wietnamie, walczyli o liberalne swobody we Francji, a w Ameryce często tworzyli kontrowersyjne, hippisowskie komuny. W Polsce bardzo popularne stało się wtedy słuchanie zachodniej, młodzieżowej muzyki, co budziło niepokój komunistycznych władz, doszukujących się w tym politycznych akcentów.
Nic więc dziwnego, że w połowie 1967 roku ekipa nastolatków z Bolesławca i Włodzic Wielkich stwierdziła, że chce założyć grupę, która mogłaby zdobywać i przekazywać dalej nowinki o muzyce młodzieżowej, kopiować zdjęcia popularnych wykonawców, a przede wszystkim nagrywać i rozsyłać dalej taśmy magnetofonowe z aktualnymi przebojami. Podeszli do tego ambitnie, bo nie chcieli tworzyć jakiejś małej, prywatnej grupki znajomych, ale powołali do życia formalne stowarzyszenie o dość długiej nazwie Dyskusyjny Fan Club Muzyki Młodzieżowej "Kontrowersje i Kontrasty". Jego przewodniczącym został Walter Żelazny, młody pracownik Bolesławieckich Zakładach Kamienia Budowlanego (BZKB), mieszkający wówczas przy ul. Karpeckiej. Wiceprzewodniczącym fanclubu został Piotr Uziębło, formalnej Radzie Klubu przewodził Janusz Nienartowicz, za finanse fanclubu odpowiadał Jerzy Kopisto z Włodzic Wielkich, a sekretarzem została Alicja Pawłasek.
Podobne kluby dyskusyjne, wzorowane na tych z Zachodu, powstawały w całej Polsce, a ten bolesławiecki dość szybko zyskał sporą popularność.
Formalnie fanclub działał przy BZKB, czyli na nieczynnym już "Piaskowcu" przy ul. Modłowej. Mimo że dyrekcja zakładu pozwoliła nastolatkom na korzystanie ze swojej świetlicy, gromadzono tam jedynie dokumentację klubu, bo pracownicy zakładu nie wpuszczali tam osób niezatrudnionych. Członkowie fanclubu spotykali się więc w swoich mieszkaniach, tocząc w nich żywe dyskusje i szybko pozyskując do swojej grupy nowych członków. Aby brać udział w tych dyskusjach, należało spełniać przede wszystkim dwa proste warunki - trzeba było mieć skończone 15 lat i opłacać składki członkowskie. Poza tym, jak czytamy w regulaminie fanclubu...
Członkiem klubu musi być osoba posiadająca duży zakres wiadomości dotyczących pola naszego działania, dobry organizator, i musi traktować nasz klub jako hobby, a nie obowiązek.
Kontrowersje i Kontrasty za główne cele stawiały sobie poszerzanie własnej płytoteki i taśmoteki, opracowywanie stałych list przebojów, wydawanie małego miesięcznika z wiadomościami o muzyce młodzieżowej i organizowanie imprez artystycznych. Sami pisali o tym tak:
D.F.C.M.M. "Kontrowersje i Kontrasty" propaguje ambitnych wykonawców: Bob Dylan, Jimi Hendrix, Alan Price Set, Spencer Davis itp... z polskich wykonawców: Ewę Demarczyk, Skaldów, Czesława Niemena, Mateusza Święcickiego, Dżemble, W. Młynarskiego itp... Walczy z komercjalnymi wykonawcami-plagiatorami taniosentymentalnej muzyki młodzieżowej np tak jak: HENRYK FABIAN, JACEK LECH, TONI KECZER, Kasia Sobczyk itp...
Aby zjednać sobie przychylność dorosłych, na swoje pierwsze dyskusje fanclub zaprosił także, między innymi, dyrektora BZKB, zastępcę komendanta powiatowego Milicji Obywatelskiej i przewodniczącego Komietu Rodzicielskiego przy bolesławieckim liceum. Aby zaistnieć w skali kraju, szybko nawiązał też kontakty z innymi fanclkubami, działającymi w innych miastach, takimi jak The Beatles Fan Club w Katowicach. Udało się, bo Kontrowersje i Kontrasty zaczęły dostawać listy z takich miejsc, jak choćby Kliczków, Legnica, Łódź, Trębki Nowe koło Płońska, Warszawa, Będzin, Nakło nad Notecią, Świebodzin, Inowrocław, a nawet Amsterdam, Ryga, Sniżne na Donbasie i Nieżyn koło Czernichowa.
Ostatnie trzy miasta z tej listy był wówczas pod panowaniem Związku Sowieckiego (Sniżne od 2014 roku znajduje się pod rosyjską okupacją), a fakt, że informacje o bolesławieckim fanclubie dotarły aż na Donbas, wiele mówi o rozgłosie, jaki zdobył on sobie w środowisku młodzieżowym. 23 listopada 1968 roku krótki list do młodych Bolesławian wysłał Aleksander Bikaczenko ze Sniżnego, prosząc nie tylko o płytę Czesława Niemena, ale też o informacje o młodych wykonawcach z Bolesławca i w ogóle z całej Polski. Trzy miesiące później do fanclubu nadszedł kolejny list z sowieckiej Ukrainy, tym razem napisany nie po rosyjsku, lecz po polsku:
Drogi przyjacioli! Pisze Wam Ukrainiec Żdanow Aleksandr. Mam 19 lat, pracuję zawodowo. Mieszkam w Nieżynie koło Kijowa. Jestem wielkim miłośnikom muzyki młodzieżowej - uwielbiam big beat, a zwłaszcza R&B. Bardzo chciałbym nawiązać z Wamy kontakty listowne oraz być zaocznym członkiem Waszego DFCMM.
Interesujący list do fanclubu nadszedł także z łotewskiej Rygi - jego autor, pisząc niewprawnym rosyjskim, prosił w imieniu swojego brata o przesłanie z Polski kilku płyt, zaznaczając, aby odpowiedź przesłać na kilka adresów, bo sowiecka cenzura razpieczatiwajet pisla - otwiera listy. Ta korespodencja z młodymi chłopakami, których kraje jeszcze przed ich narodzinami siłą przekształcono w sowieckie "republiki", pokazuje duże nadzieje, jakie łączyli z fanclubem z Polski, która choć także była komunistyczna, nie była częścią ZSRR. Polska i zachodnia muzyka niezależna były dla nich jak krótki powiew wolności, a płyty i taśmy, sprowadzane choćby z Bolesławca i w ogóle z Polski, były potem kopiowane i krążyły po wielu regionach sowieckiego imperium.
Dla fanclubu z Bolesławca symbolem wolności był z kolei Zachód i mimo że nikt z jego członków nie znał angielskiego, zdołali oni nawiązać kontakt z fanclubem w Amsterdamie, zdobywając od niego zdjęcie Jimi Hendrixa i informacje o nowym holenderskim zespole Bobby Green Selection. Większość listów napływała jednak do Bolesławca z innych polskich miast i oto fragmenty kilku z nich:
Świebodzin. 12.IV.,68 r. Napisałem do Was, ponieważ bardo chciałbym otrzymać wszelkie informacje i zdjęcia tych zespołów. Bardzo interesują mnie zespoły eksperymentalne i wprowadzające do swoich utworów nowe brzmienia (...) Prawie wszystkie czołowe zespoły szukają nowych dróg w swojej muzyce i dlatego zespoły eksperymentujące i kontrowersyjne mają wielkie szanse zostać zaakceptowane przez młodzież i zostać ich faworytami.
Zajmuję się zespołami młodzieżowymi. Zbieram ich fotografie i piosenki. Z tej teć racji mam może trochę natarczywą prośbę. Chciałabym otrzymać fotografie popularyzowanych przez wasz Klub zespołów, a więc zespołu Alan Price Set, Dancer Daris Club i Jimi Hendrix Experience (...) Przesyłam moc pozdrowień dla całego waszego Clubu - nastolatka z Żyrardowa.
Będzin 25 IV 1968 r. Cześć !!! Na początku mego listu chciałabym się dowiedzieć czy mogę z Wami pisać. Chciałabym dowiedzieć się, czy Wasz Club posiada zdjęcia S.Adamo (...) ponieważ bardzo mi na tych zdjęciach zależy. I jeszcze bardzo prosiłabym o przysłanie mi tych zdjęć i piosenki Powinszowanie Cliffa Richarda. Proszę o uwzględnienie mojej prośby. Bardzo proszę.
Po wydarzeniach z marca 1968 roku władze nasiliły represje wobec niezależnych organizacji młodzieżowych, a bolesławiecki fanclub znalazł się pod lupą Służby Bezpieczeństwa. Esbecy uznali, że organizacja ma charakter polityczny, bo propaguje "zachodni styl życia", więc polecili władzom powiatowym jej zawieszenie i zlikwidowanie. Już 8 maja fanclub zawieszono, a jego przewodniczący musiał zdać powiatowym urzędnikom całą jego dokumentację, mieszczącą się w zaledwie dwóch teczkach. Obie te teczki trafiły do Wrocławia, gdzie zapadła decyzja, że klub ma zostać rozwiązany.
29 czerwca 1968 roku powiatowy Wydział Spraw Wewnętrznych w Bolesławcu oficjalnie to uczynił, likwidując Kontrowersje i Kontrasty. Nie mogąc udowodnić, że fanclub swoją działalnością w jakiś sposób łamał prawo, sięgnięto do kwestii proceduralnych - władza oceniła, że skoro dwóch na trzech założycieli stowarzyszenia nie miało skończonych 18 lat, ich inicjatywę należy "koniecznie" rozwiązać.
Tak też się niestety stało, ale - co w tej historii stanowi spory paradoks - likwidacja fanclubu mogła umożliwić zachowanie skierowanych do niego listów, a co za tym idzie, udokumentować jego krótką, acz trwałą działalność. Całą kolekcję listów, jaką zabezpieczyli w maju 1968 roku komuniści, zdeponowano w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Bolesławcu, gdzie przetrwała wiele kolejnych lat, a dziś znajduje się w zespole akt tej instytucji, przechowywanym w bolesławieckim Archiwum Państwowym.
Źródła:
- Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu, Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Bolesławcu, sygn. 907.
- J. Hrycak, Ukraina. Wyrwać się z przeszłości, Kraków 2023.
- Nie tylko "Prorok". Hipisi w Warszawie na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w. [w:] Obrzeża społeczne Warszawy w latach 1945-1989, red. P. Pleskot, Warszawa 2018.
Sonda Bolec.Info
Czy dzisiaj podobny fanclub utrzymałby się w Bolesławcu?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
