Wyobraźcie sobie, że zamiast szkolnego dzwonka wyje syrena alarmowa
Tak właśnie było w 1939 roku, gdy mieszkańców Wielunia, Gdańska, Tczewa i wielu innych polskich miast obudziły wybuchy niemieckich bomb.
Żołnierze i cywile podczas oblężenia Warszawy w 1939 roku (fot. Julien Bryan)
Na wojnę zapowiadało się już od kilku dobrych miesięcy. W kwietniu 1939 roku nazistowskie Niemcy bezpodstawnie zerwały pakt o nieagresji z Polską, dając jasno do zrozumienia, że nasz kraj jest następnym celem ich imperialnych apetytów. Niemal całe polskie społeczeństwo, choć od wielu lat głęboko podzielone i skłócone, niemal z dnia na dzień zjednoczyło się, aby pokazać Niemcom, że nie będą mieli z nami takiej łatwej przeprawy, jak wcześniej z Czechami i Austriakami. W całym kraju masowo organizowano zbiórki pieniędzy na potrzeby Wojska Polskiego, zdarzały się nawet sytuacje, że Polacy sami kupowali nowe czołgi dla wojska. Przy organizacji takich zbiórek ludzie byli zdolni odsunąć na bok nawet wieloletnie, personalne konflikty, wychodząc z założenia, że najważniejsze jest zdobycie jak największych funduszy dla armii.
Tak było choćby w małej gminie Żelechlin koło Tomaszowa Mazowieckiego, którą od niemal dekady wstrząsały polityczne spory zwolenników rządzącej sanacji i opozycji skupionej wokół ludowców. Gdy pojawiła się okazja do zebrania pieniędzy na Fundusz Obrony Przeciwlotniczej, w gminnym komitecie koordynującym akcję pożyczkową razem zasiedli sanacyjny wójt Mateusz Piechota i ludowiec Jan Skorzycki - panowie uznali, że każdy z nich ma w gminie swoich zwolenników, więc muszą się dogadać i dać przykład współpracy ponad podziałami. O tym, że była ona konieczna, dobrze mówi ten fragment pisma Wydziału Powiatowego w Rawie Mazowieckiej, skierowanego do wszystkich okolicznych wójtów
Zwraca się uwagę, że od sprężystej i szerokiej propagandy zależeć będą dobre wyniki subskrypcyjne pożyczki przeciwlotniczej, wpływy której użyte będą na wyposażenie naszej armii w nowoczesne statki napowietrzne t.j. najskuteczniejszą obecnie broń przeciw nieprzyjacielowi.
Na modernizację polskiej armii było jednak za późno. Niemiecki Wehrmacht, intensywnie rozwijany od sześciu lat, był już jedną z najpotężniejszych i najnowocześniejszych armii świata. Polska, aby nadrobić zaległości względem Niemców, potrzebowałaby jeszcze co najmniej dwóch, trzech lat intensywnych zbrojeń. Gwoździem do trumny okazał się też niemiecko-sowiecki pakt o nieagresji, w którego tajnym protokole przewidziano podział Polski i Europy Środkowej na dwie strefy wpływów, całkowicie podległe Berlinowi i Moskwie. Choć zachodnie wywiady dowiedziały się o nim momentalnie, nie podzieliły się z nami tą informacją.
1 września 1939 roku mieszkańców Polski obudziły syreny alarmowe, a z radia popłynął komunikat, który zwłaszcza starszym pokoleniom, pamiętającym koszmar wojen sprzed dwóch dekad, musiał zmrozić krew w żyłach. Szczególnie że zaraz po nim z radia popłynęły wojskowe ostrzeżenia o nalotach, dźwięki syren alarmowych i przerywana zakłóceniami muzyka pieśni My, pierwsza brygada.
Zaczęło się w Tczewie, gdzie o godzinie 4:20 niemiecka armia podjęła próbę obsadzenia potężnego mostu kolejowego. Nie minęło nawet pół godziny, gdy mieszkańców Gdańska obudziły salwy niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein, wystrzelone w Polską Składnicę Wojskową na Westerplatte. Ryk niemieckich samolotów, które jeszcze niedawno ćwiczyły na poligonie koło Neuhammer (Świętoszowa), rozbrzmiał nad małym Wieluniem, który w kilka godzin zamienił się w płonącą stertę gruzów. Niemcy zaatakowali od północy, zachodu i południa, a na tym ostatnim kierunku sporym zaskoczeniem dla mieszkańców Niedzicy i Czorsztyna musiało być nagłe wkroczenie oddziałów słowackich. Drogi na wschód momentalnie zablokowały długie kolumny uchodźców, uciekających przed masowo mordujących cywilów Niemcami. W Krakowie zabił Dzwon Zygmunt, a miasta postanowiono nie bronić, aby nie narażać go na zniszczenie. Syreny alarmowe już pierwszego dnia wojny huczały nawet we Lwowie, bo Luftwaffe miała niemal całkowite panowanie w powietrzu.
Polska bohatersko broniła się przed niemiecką inwazją przez ponad miesiąc, zadając Wehrmachtowi poważne straty w ludziach i sprzęcie. Zostawieni sami sobie przez zachodnich sojuszników, od 17 września musieliśmy zmagać się także z atakiem Armii Czerwonej, przy czym napór tych dwóch połączonych armii miałyby wtedy szansę wytrzymać jedynie Stany Zjednoczone. Inwazja na Polskę jest uważana za początek II wojny światowej - najkrwawszego konfliktu zbrojnego w historii świata.
Sonda Bolec.Info
Czy znasz losy swojej rodziny podczas II wojny światowej?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
