ISSN 2082-2553. Wydanie nr 3431, 28 marca 2017r.

Logowanie:

Przypomnij hasłoZarejestruj się

REKLAMA Cukiernia Malinka zaprasza
REKLAMA Bricomarche zaprasza
REKLAMA Bricomarche zaprasza
REKLAMA Piramida zaprasza
REKLAMA Uzdrowiciel zaprasza

Bolesławiecki Katalog firm

REKLAMA Bricomarche zaprasza

Felietony

Pobierz aplikację mobilną Bolec.Info
REKLAMA Uzdrowiciel zaprasza
REKLAMA

Różności

REKLAMA Zespol Prestiz zaprasza
REKLAMA Zapraszamy
REKLAMA Zapraszamy

BolecSerwisy

REKLAMA Kruszyna
REKLAMA Zapraszamy
REKLAMA Unikat zaprasza
REKLAMA Zapraszam

BolecForum

Bolecnauci
Poezja. Wiersze ulubione.

W górę   Wypowiedz się w tym temacie Strona << < 631 632 633 634 635 636

~~   20 marca 2017r. o 12:00

~~
Zdjęć: 0
Postów:

Chuk Berry little Queenie

n the aisle
I got the wiggles in my knees
When she looked at me and sweetly smiled
Well there she is again
Standin over by the record machine
Well she looks like a model
On the cover of a magazine
But she's too cute
To be a minute over seventeen

Meanwhile I was thinkin'

Well if she's in the mood
No need to break it
I got the chance and I oughta take it
If she can dance we can make it
C'mon queenie let's shake it

I said go, go, go, little queenie
I said go, go, go, little queenie
I said go, go, go, little queenie

Won't someone tell me
Who's the queen standin over by the record machine
Well she looks like a model
On the cover of a magazine
But she's too cute
To be a minute over seventeen
I said go, go, go, little queenie
I said go, go, go, little queenie
I said go, go, go, little queenie

Meanwhile, I was still thinkin, hmmmm,
Well if it's a slow one
We'll omit it
If it's a rocker, then we'll get it
If it's a good one, she'll admit it
C'mon queenie, let's get with it

I said go, go, go, little queenie
I said go, go, go, little queenie
I said go, go, go, little queenie

I said go, go, go, little queenie
I said go, go, go, little queenie
I said go, go, go, little queenie...

Zgłoś do moderacji Cytuj tego posta - Dodaj swoją odpowiedź  

DP   21 marca 2017r. o 20:03

DP
Zdjęć: 0
Postów:

wiosna
formalnie jest od dziś





ale ja jestem pewna, że w tym roku przyszła znacznie wcześniej :)


Dopisane 20.03.2017r. o godz. 20:53:

Wiosna moi Drodzy przyszła w tym roku pod koniec Stycznia.
Kilka chwil przed świtem :) zasiadła cichutko w kąciku i niespiesznie rozpoczęła swoje misterne dzielo. Pierwsze obudziły się ptaki :)
Kto spał ;) to przespał ten cudowny moment entuzjastycznych treli, oznajmiających Jej nadejście :)
co słyszałam..............................................
posłuchajcie



:)
Symfonia przebudzenia rozpoczęta :)


Dopisane 21.03.2017r. o godz. 18:54:

... a o czym śpiewały?





Dmuchnął ciepły wiatr od łąki,
już na gruszy pierwsze pąki!
Na jabłonce skrzeczy kawka:
- Tam pod płotem wzeszła trawka!
A na grządce, czy nie słyszysz?
Żółte kiełki – to irysy!
- Słyszę – wróbel jej odwrzaśnie –
Pierwszy fiołek zakwitł właśnie!
Strzyżyk z gniazda się wychyla!
- Ja widziałem już motyla!
Wszędzie szczebiot, szum wesoły,
W ulu się zbudziły pszczoły.
Jaki ruch i gwar w ogródku!
Witaj wiosno, żegnaj smutku!
?



i

Renata Strug



Nieuchronność

Nie zatrzymasz bańki mydlanej na słomce,

choć piękna jak cud cudów, choć się mieni słońcem;

nie zawrócisz rozmowy wpół gestu, wpół słowa;

nie złapiesz w dłonie tęczy chociaż kolorowa;

nie wstrzymasz w locie ptaka, ni dmuchawca puchu,

ani rosy w południe, ni wiatru w bezruchu.

Nie zatrzymasz serc bicia i wędrówki ziemi,

ani złotych wakacji, ni przyjścia jesieni.



Nieuchronnie mijają rzeczy i zdarzenia,

odchodzą chwile, doby... lecz coś się nie zmienia,

czegoś nie da się zgubić. Coś trwa, coś zostaje.

Gdzieś w głębi duszy, cicho gra malutki grajek

najpiękniejszą muzykę, najcudniejsze scherza,

co łączą się i płyną falą, rytmem serca.

I już w nas pozostają duchowym przesłaniem

łagodnie bratającym trwanie i mijanie.

Nieuchronność omija, co chcemy ocalić,

wystarczy ciepłą iskrę pod sercem zapalić,

by rosły w nas i trwały ulotne wrażenia -

drogowskazy pamięci najmilsze - wspomnienia. :)


Dopisane 21.03.2017r. o godz. 20:03:

lecz na wieczór
dedykacja :)
znam to ...
ale





Odkryjmy na nowo

Uzbrojeni po zęby w gorsety wynalazków

bez przeszkód poznajemy kosmiczne tajemnice

i zdawać by się mogło, że całe nasze życie,

to zdobywanie świata - od brzasku do brzasku...



Pochłonięci bez reszty badaniem materii,

tworzeniem nowych statków do makroedenu

czasem - patrząc przed siebie - nie wiadomo czemu

czujemy się przegranym losem na loterii...



Wszechświat kurczy się nagle do czterech ścian domu,

dziejowe posłannictwo spada z piedestału

i otwiera nam oczy na tę prawdę małą,

że wypłakać swe bóle - też trzeba mieć komu.



Zapomnijmy na chwilę o misjach w przestrzeni,

zrzućmy szyte na miarę sukcesu ubrania;

anielskie, pełne blasku skrzydła u swych ramion

zapomniane - odkryjmy na nowo, wzruszeni.



One - kosmiczne statki - same nas zawiodą

do ciągle niezdobytych planet dla ludzkości;

we wszechświecie współczucia, ciepła i miłości

będą nam przewodnikiem i najbliższą drogą.

Renata Strug


czas jest dobry
bo daje czas :)

spokojnego wieczoru :)

Żeby Żyć trzeba Być.
Zgłoś do moderacji Cytuj tego posta - Dodaj swoją odpowiedź  

~~ed   21 marca 2017r. o 22:55

~~ed
Zdjęć: 0
Postów:

Gdybym był młodszy, dziewczyno,

Gdybym był młodszy!

Piłbym, ach, wtenczas nie wino,

Lecz spojrzeń twoich najsłodszy

Nektar, dziewczyno!



Ty byś mnie może kochała,

Jasny aniele...

Na tę myśl pierś mi zadrżała,

Bo widzę szczęścia za wiele,

Gdybyś kochała!



Gwiazd bym nie szukał na niebie

Ani miesiąca,

Ale bym patrzał na ciebie,

Boś więcej promieniejąca

Od gwiazd na niebie!



Wzgardziłbym słońca jasnością

I wiosny tchnieniem,

A żyłbym twoją miłością,

Boś ty jest moim natchnieniem

I słońc jasnością.



Ale już jestem za stary,

Bym mógł, dzieweczko,

Zażądać serca ofiary;

Więc bawię tylko piosneczką,

Bom już za stary!



Uciekam od ciebie z dala,

Motylu złoty!

Bo duma mi nie pozwala

Cierpieć, więc pełen tęsknoty

Uciekam z dala.



Śmieję się i piję wino

Mieszane z łzami,

I patrzę, piękna dziewczyno,

W swą przeszłość pokrytą mgłami,

I piję wino...
Zgłoś do moderacji Cytuj tego posta - Dodaj swoją odpowiedź  

DP   23 marca 2017r. o 19:41

DP
Zdjęć: 0
Postów:

przestał dźwigać
to czego nie chce
mądry stary człowiek
w kieszeniach ma przeciąg
w głowie poezję
w sercu dzikie płomienie

przestał dźwigać
to czego nie chce
mądry stary człowiek
kieszenie zaszył
głowę otworzył
serce miłością wciąż płonie

przestał dźwigać
to czego nie chce
mądry stary człowiek
lecz z oczu łzy płyną
czegoś brakuje
za drogie dla młodych wino

Przemysław Olgierd Piwkowski


Dopisane 22.03.2017r. o godz. 20:32:

choć tyle siły mieć
by wstać, otrzepać kolana i...




tym
mówię Wam :)

spokojnego wieczoru :)


Dopisane 23.03.2017r. o godz. 19:41:

:)

szeptem....
Nerwica w granicach normy
***
Nie wiem co się ze mną stało,
Nie wiem co się we mnie dzieje,
Wiem ktoś ma duszę i ciało,
Podobno ma jeszcze nadzieję,
Panie doktorze, dlaczego tak
Dlaczego tego mi brak?
Nie przeszkadzam panu, nie?
Przyszłam do pana, jak niejedna,
Pan jest tu po to, by wysłuchać mnie...
A te firanki to jedwab?
Mam usiąść, czy się położyć?
Nieważne, nie o to chodzi...
Zdrożało, za mało nie starcza,
Są buty, a nie w tym numerze,
Zmęczona sklepowa coś warczy,
Jaśminy zakwitły na skwerze,
W popychu w pośpiechu, w zaduchu,
Rajstopy ktoś podarł mi drutem,
Tak jakoś mi nie jest do śmiechu
I smutek i smutek i smutek.
Pan o tym wie, panie psychiatro,
Ten świat mi się zdaje potworny,
Ja wiem w życiu to nie ma tak łatwo,
Nerwica w granicach normy.

Kolejki, kolejki, w kolejkach,
Czy dają, co dają, gdzie dają,
Wśród tłumu, wyprana z rozumu,
Stanęłam, postałam nie mają,
Kto komu, gdzie komu do domu,
Mężowie i dzieci czekają,
Kupiłam!
Nie mówcie nikomu...
Powrotny bilet do raju,
Pan o tym wie, panie doktorze,
Kobieta to człowiek odporny,
Jest źle, czy pan na to pomoże?
Nerwica w granicach normy.

Czy to już wszystko, czy jest tak źle,
Czy to nas wszystkich dotyczy,
Czy mam się śmiać, czy ronić łzę,
Wśród tylu obiektywnych przyczyn,
Odnajdę, potrzymam, porzucę,
Mnie takie się żarty trzymają,
Pojadę, pożyję i wrócę,
Z raju przyjadę do kraju,
Mam szukać, odnajdę, porzucę,
Bo życie to flauty i sztormy,
Pojadę, pożyję i wrócę,
Nerwica w granicach normy.

Receptę dostałam od pana,
Doktorze, wystałam, dostałam,
Grzmotnęłam to wszystko do zlewu,
Bez gniewu, doktorze bez gniewu,
To życie jest moje, czy czyje?
Źródlanej się wody napiję,
A wtedy nadziejo mnie prowadź,
Jak trzeba to mogę zwariować.
Przeczekam, doczekam się formy,
Łagodna, liryczna diagnoza
Kliniczna:
Nerwica w granicach normy.

/Jonasz Kofta/ :)

Żeby Żyć trzeba Być.
Zgłoś do moderacji Cytuj tego posta - Dodaj swoją odpowiedź  

piotrek2   24 marca 2017r. o 12:09

piotrek2
Zdjęć: 0
Postów:

Witkacy







Bubuja abuja.
Buhaja kabuja.
Kabyla kabyl buja.
Kabylska, bestialska szuja
Kukuja zakuka jak wuja.
Bambulę bubuja buja
Może zabuja, a może odbuja.
Haruje kabyl nad balią,
Haruje szuler nad talią,
Szoruje szleję kabyla,
Co buja córkę Tamila.
Tamizą tętni Tamil.
Król Jerzy w Londynie śni,
Bębnią bubuje we krwi,
Kamillę gładzi Kamil.
Zgłoś do moderacji Cytuj tego posta - Dodaj swoją odpowiedź  

DP   24 marca 2017r. o 21:07

DP
Zdjęć: 0
Postów:

''Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko.''
A.E.


WIOSNA…

Jak w tej Skaldów piosence:
„Wiosna wkoło, cieplejszy wieje wiatr”.
A i u mnie dzisiaj na łące,
W duszy nie ma żadnych zadr.

Widzę, jak z dnia na dzień
Wiosna ubiera się w zielone liście drzew.
W dodatku dookoła ptasi wiosenny śpiew
I zapach wiosny niesie się aż do matczynych sień.

Na ten dzień – w ten dzień:
Wiosny cieplejszy wieje wiatr.
Chwila miła bez ciała drżeń,
Oby stąd aż do Polskich Tatr?

Tymczasem motyl na mnie usiadł;
Jakie to piękne, miłe i dziecięce doznanie.
To jest wiosny odzew i przywitanie,
Albowiem Ona jest poezją,
[ ja poetą, który posiadł dar ],
Żeby ją spotykać i dotykać jak dar,
Bo Ona jest jak życie, a nie jak ból i żal.


Dopisane 24.03.2017r. o godz. 21:07:

KSIĘŻYC


Po okręgu zakreślonym starannie
toczy się świecący mój mechanizm;

każdą linię, bryłę i płaszczyznę
trącam tym świecącym mechanizmem,

stąd cień srebrny podczas nocnych godzin,
co po świecie jak po twarzy chodzi.

Poruszone mą wielką sprężyną
rzeczy martwe jak żywe płyną,

barwę, nazwę, kształt, wagę i wymiar
w dźwieczną płynność zmienia noc olbrzymia

i ucicha wiatr, i milknie sowa,
gdy nadchodzi pora księżycowa.

Mosty tracą kres. Smyczki się dłużą.
W miastach zjawia się pochyłych dużo

nagle ulic. Dzikie wino gore
i zwija się raz w es, raz we flores.

Na balkonach i na balustradach
każdy promień swój rebus układa,

a gdy ciemność zgasi część promieni,
rebus wraca do ciemnej przestrzeni,

jak do matki, tam gdzie pędzi w chmurach
wyzwolona z liczb architektura.

I znów z morza rzeczy, z głębi dennej
wynurzają się kontury zmienne,

ogmatwane z wszystkich stron księżycem,
promieniami, co tną jak nożyce;

kamień jęczy, mówi swoją skargę,
w bas się zmienia, a z basa w latarkę,

z tej latarki w twarz, a potem znowu
w jakąś inną formę księżycową,

w jabłko, w lichtarz, w binokle na nosie,
i znów ciemny wiatr na ciemnej szosie.

Ulicami, ze ściany na ścianę,
blask przenosi swe linie łamane;

plac, że przejść nie można, tak zasnuwa,
schody kradnie i okna przesuwa,

klucze giną ludziom, dyszle koniom,
wszystkie dzwonki jak na alarm dzwonią —

a to pełnia leci rozświetlona,
fruwająca, świecąca filharmonia.

Wtedy, wtedy wchodzi światło moje
w najtajniejsze skrytki, w mózgu zwoje,

w tony kruche jak szkło, w wieczne malwy,
w rzeki wszystkie, wzgórza, czasy, barwy,

w oczy ptasie i psie, i kobiece,
w lichtarz srebrny i zieloną świecę,

w dzikie wino po ścianie się pnące,
we wszystko kuszące, mijające,

wirujące niezmienną przemianą,
i wszystkiemu powiadam: Dobranoc.

Któż ja jestem? Płochy blask na ścianie,
a to moje polskie pożegnanie.

Rzeczy miłe, ponure i jasne,
dobrej nocy! Ja za chwilę zgasnę.

Światło moje cichnie jak muzyka.
Ten promień niech zostanie. Ja znikam.

Lecz nim zniknę — byście pamiętali —
mój ostatni koncert dam w tej sali;

prosto z nieba, przez szybę na ścianę
wsrebrzę się i przed pulpitem stanę,

cztery walce zagram z tłumikiem,
cztery walce nieśmiertelnym smykiem,
pod kopułą ciemną i wysoką —

a to będzie tylko wirowanie,
zakwitanie i przekwitanie,
czas tańczący, cztery pory roku.

Śnieg i pustka, owoc i pragnienie,
gwiazd imiona i bez imion cienie,
i pustynia, i zieleń kobieca,

i zgiełk w sercu, i gwiazda nad świerkiem —
wszystko się kręci na kole wielkiem,
a ja szprychy w tym kole oświecam.

To są moje sprawy księżycowe,
bardzo trudne, chociaż tak nienowe.

Widzisz? W górnej szybie srebrna głowa?
To ja jestem, pełnia koncertowa.

Zawieszony u tej szyby górnej,
tobie świecę w noce niepochmurne,

w listach twoich przekręcam litery,
na twe loki spadam deszczem srebrnym

i sen tobie śni się w noc wrześniową,
żeś trąciła gałązkę deszczową —

i twe oczy, jak dwa lichtarzyki,
w dwie radości świecą, w dwa płomyki.

Potem, świateł różnych szafarz szczodry,
z światłem zbliżam się do twojej kołdry;

świecąc jak latarnia światłem sutym,
kołdrę twą zahaftowuję w nuty,

w gwiazdy, w gwiazdki, w całe Drogi Mleczne,
w chmury, w ptaki, w baszty średniowieczne.

A ty, srebrna, śpisz ze srebrną twarzą,
i jest nocny czas i sny się marzą.

Gdy odejdę, nie płacz moja żono —
ja księżycem wrócę pod twe okno.

Kiedy w szybie promień zamigoce,
wiedz: to ja. Twój księżyc. Serce nocy.

1952
K.I.G.
NA NOC :)

Żeby Żyć trzeba Być.
Zgłoś do moderacji Cytuj tego posta - Dodaj swoją odpowiedź  

~~   24 marca 2017r. o 21:12

~~
Zdjęć: 0
Postów:

"The Faith"

[Based on a Quebec folk song]

The sea so deep and blind
The sun, the wild regret
The club, the wheel, the mind,
O love, aren't you tired yet?
The club, the wheel, the mind
O love, aren't you tired yet?
The blood, the soil, the faith
These words you can't forget
Your vow, your holy place
O love, aren't you tired yet?
The blood, the soil, the faith
O love, aren't you tired yet?
A cross on every hill
A star, a minaret
So many graves to fill
O love, aren't you tired yet?
So many graves to fill
O love, aren't you tired yet?
The sea so deep and blind
Where still the sun must set
And time itself unwind
O love, aren't you tired yet?
And time itself unwind
O love, aren't you tired yet?

Leonard Cohen
Zgłoś do moderacji Cytuj tego posta - Dodaj swoją odpowiedź  

DP   7 godz. 7 min. temu

DP
Zdjęć: 0
Postów:

:)




ŚWITANIE

Pójdę wczesnym świtem, pieszcząc stopą bosą
budzące się ze snu pędy świeżej trawy.
Tam gdzie mgła swe skrzydła otrzepuje z rosy
a nad żyznym polem kląska słowik rdzawy.

Księżyc już odchodzi, lekko rozżalony.
Niewyraźny trochę, szata na nim licha.
Pogania przed sobą stadko gwiazd spłoszonych
co nocą drzemały w rozczochranych lipach.

Przez brzemienne sady, gdzie do moich dłoni
chyli białe kwiaty wilgotne od deszczu,
nieśmiała, zaspana gałązka jabłoni,
dzień zapachem wabiąc, w przejrzystym powietrzu.

W pasiece pobudkę gra słoneczny promień.
Zaraz rój do pracy codziennej wyruszy.
Czekają na chwilę, aż wietrzyk choć trochę
błękitne dzwoneczki w ogrodach osuszy.

Skowronek pod chmurką pieśń pochwalną zaczął
głosząc cud natury przez ptasze orędzie.
Pragnę mu wtórować z taką samą wiarą
że ten dzień i dla mnie, też przychylny będzie.

miłego :)


Dopisane 26.03.2017r. o godz. 08:56:

ceńmy to co mamy

O poranku
Jan Kasprowicz
(fragment)
Twoje włosy się rozwiały —ja dłońmi drżącemi
Sięgam po nie: rzeczywistość, a nie snów podnieta!
Sięgam po nie i do wargi półotwartej tulę
I nie pytam już, co będzie! pieszczę i całuję
Twoje złote, jasne włosy,
Co się tak rozwiały,
Jak jutrzntane
Blaski ranne,
Kiedy świt wspaniały
Operlony mgłami rosy,
Promienistą tkankę snuje
Dla ziemi zbudzonej,
Dla szczęśliwej, świeżej ziemi
Poślubną koszulę...

Zrumieniły się twe lica,
Twoje lica mleczne
Śród korony
Złotych włosów tak się zrumieniły,
Jak ta zorza,
Kiedy, hoża,
W pełni rajskiej siły
Na niebiesiach zajaśnieje
I rozleje
Czar na kwiaty, drzewa,
Na jezioro, które śpiewa
Głosem stujęzycznym
Melodie odwieczne
I do fali
Smugi z dali
Przyciąga olbrzymie,
Błękitów kobierce,
Szafirowe,
W promienistość
Przystrojone nieba...

Szczęścia błyskawica
Przeniknęła elektrycznym
Prądem moje serce.
Usta szepcą twoje imię —
Wznoszę głowę, nie jak ślepiec, co się drogi boi,
Lecz pewnego świadom celu,
I w weselu
Rozpieśnionej duszy mojej,
Której nic nie trzeba,
Obejmuję cię w ramiona!
Obejmuję w ramion kleszcze,
Aż mi serce kona,
Twoją postać wiotką!
Obejmuję
I całuję
Jak ta zorza,
Kiedy, hoża,
Wzeidzie na niebiosy
I światu przyświeca...
Jeszcze, jeszcze i wciąż jeszcze
Tulę, pieszczę
Twoją wargę słodką!
Tulę, pieszczę i całuję twoje jasne włosy,
Co naokół białej skroni tak ci się rozwiały,
Jak jutrzniane
Blaski ranne,
Jak ten świt wspaniały!...

:)


Dopisane 26.03.2017r. o godz. 19:50:

:)







Trzeba nam dużo prostych
słów jak chleb, miłość, dobroć
aby ślepi w ciemności
nie zgubili właściwej drogi.
Trzeba nam dużo ciszy, ciszy
i w powietrzu i w myśli
abyśmy usłyszeli głos
cichy, nieśmiały głos
gołębi, mrówek, ludzi, serc
I ich bolesny krzyk
pośród krzywd,
pośród tego wszystkiego
co nie jest ani miłością,
ani dobrocią, ani chlebem.

- H. Poświatowska


miłego :)


Dopisane 27.03.2017r. o godz. 19:11:

moim zdaniem bardzo pozytywnie o ... :)
no właśnie :)


WILLIAM WORDSWORTH

Żonkile

Sam wędrowałem, jak obłoczek
Często sam płynie przez przestworza,
Gdy nagle widok mnie zaskoczył
Złotych żonkili tłumu, morza;
Od wód jeziora aż po drzewa
Tańczyły - wiatr im w takt powiewał.

Doprawdy, był to widok miły:
Jak Drogi Mlecznej pasek biały,
Linę bez końca utworzyły
Na brzeg zatoki długą cały:
Dziesięć tysięcy w rytm miarowy
Wznosiło z wdziękiem złote głowy.

Tańczył też zastęp fal, niestety,
Nie tak wesoło, jak żonkile:
Lecz nie zmartwiło to poety,
I tak radości doznał tyle:
Nie odrywałem od nich oka;
Dziś wiem, jak cenny był to pokaz:

Bo często, leżąc w gabinecie,
Gdy melancholia przy mnie gości,
Wspominam sobie owo kwiecie,
I jest to szczęście samotności,
Wtedy, radością wypełnione,
Tańczy me serce, a z nim - one!

przełożył Maciej Froński

:)


Dopisane 27.03.2017r. o godz. 19:23:

a ku pokrzepieniu :)


Akurat na linii Wisły
fronty olbrzymie zawisły.
Chmury kłębią się nad głową.
Człowiek czuje się niezdrowo.
Wszystko może się przydarzyć.
Złe objawy. Mars na twarzy.
O szpitalach szkoda gadać.
Śnieżyca. Ciśnienie spada.

Poczuj, jak się życie ceni!
Szczęśliwi są obudzeni,
nawet pośród wieści przykrych.
Jednak odszedł ktoś wybitny.
Tobie znowu się udało,
a tu pada, jak padało.
Czy warto się martwić tym?
Rytm jest ważny, a nie rym.

Ważne jest to serca bicie.
Wszystko inne, to cóż... życie,
też wrażliwe na pokusę.
Niech tam sobie jeździ busem,
przed kamerą wypowiada,
albo z prasą nie chce gadać,
lub na szyjach wstęgi wiesza.
Nie zamierzam go pocieszać.

Ciszyć się - to żaden wstyd.
Jednak dobrze, skoro świt
obudzić się na to wszystko,
a już było bardzo blisko...
Biały świat wygląda ślicznie.
Przyjemnie, filozoficznie
spojrzeć przez okno z dystansem.
Uśmiech losu dał ci szansę.

Autor: Marek Gajowniczek

no, miłego :)

Żeby Żyć trzeba Być.
Zgłoś do moderacji Cytuj tego posta - Dodaj swoją odpowiedź  

W górę   Wypowiedz się w tym temacie Strona << < 631 632 633 634 635 636

INFORMACJA: Portal Bolec.Info zapisuje informacje w postaci tzw. ciasteczek (ang. cookie), plików umieszczanych na komputerze użytkownika w trakcie przeglądania strony. Ciasteczka s?m.in. konieczne do obsługi zalogowanych Czytelników, w celu dostarczenia im dodatkowych możliwości, czy do zbierania informacji statystycznych, które pozwalają nam dostosować serwis do Twoich potrzeb.
Każdy użytkownik może wyłączyć ciasteczka korzystając z odpowiedniej opcji przeglądarki - więj informacji znajdziesz tutaj