~~Rubinowy Zawciąg napisał(a): Tak jak ostatnio ..Wasz wybór i teraz koty. . "Zrobiliśmy tak wiele by przetrwać.." a niedawno było otwarcie. :-D " Bez Was nie damy rady.." Nikt wamtego nie kaze " przetrwać". Poproście o wsparcie Bolesławieckie Koty, albo..idźcie do normalnej pracy i przetrwacie. Tu nie USA że ktoś Wam milony będzie wpłacał.
Nie piszę tego by krytykować samo wspieranie zwierząt, bo tez biorę czasem udział, tylko te wasze wyolbrzymianie Waszych starań i niespania i spocenia się. Kogo to obchodzi? Wasz wybór i praca.
Ludzie mają własne zmartwienia i walki o przetrwanie. Szczegolnie teraz.
Szanowny Panie / Szanowna Pani,
dziękujemy za komentarz, choć trudno nie zauważyć, że jego ton i treść wynikają raczej z emocji niż z faktycznego zrozumienia tematu. Pozwolimy sobie więc uporządkować kilka kwestii.
Po pierwsze – nikt nikogo nie zmusza do wspierania naszej fundacji. Pomoc, o którą prosimy, zawsze jest dobrowolna. Kierujemy apel do tych, którzy rozumieją sens działań prozwierzęcych i chcą się w nie włączyć. Jeśli ktoś nie ma takiej potrzeby, ma pełne prawo przejść obok obojętnie.
Po drugie – stwierdzenie „Wasz wybór, więc sobie radźcie” świadczy o niezrozumieniu istoty pracy organizacji społecznych. Owszem, to nasz wybór, by pomagać – tak jak lekarz wybiera zawód, a strażak decyduje się gasić pożary. Ale odpowiedzialność, którą bierzemy na siebie, nie znika tylko dlatego, że była wynikiem decyzji. Zwierzęta nie przestaną chorować, głodować czy być porzucane, bo ktoś uzna, że „nie musi nas to obchodzić”.
Po trzecie – prosimy, by nie wypowiadać się w imieniu „ludzi, którzy mają własne problemy”. Ludzie są różni. Wielu z nich mimo trudności znajduje w sobie empatię i chęć wsparcia innych. Uogólnienia w rodzaju „nikogo to nie obchodzi” są zwyczajnie nieprawdziwe i świadczą o ograniczonej perspektywie autora, nie o rzeczywistości.
Po czwarte – sugestia, byśmy „poszli do normalnej pracy”, jest co najmniej nietrafiona. Większość osób zaangażowanych w fundację już pracuje zawodowo. Działania na rzecz zwierząt to w ogromnej mierze wolontariat – wykonywany po godzinach, bez wynagrodzenia, często kosztem własnego czasu i energii. Mówienie o „przetrwaniu” odnosi się do możliwości dalszego niesienia pomocy, nie do osobistego komfortu członków fundacji.
Na koniec – nasz apel nie jest próbą wywołania współczucia ani „amerykańskim zbieraniem milionów”, jak Pan/Pani ironicznie sugeruje. To zwykła, uczciwa prośba o wsparcie działań, które przynoszą wymierny efekt: ocalone życie, nakarmione zwierzę, leczony kot.
Rozumiemy, że nie każdy potrafi to docenić. Ale zanim ktoś zdecyduje się publicznie krytykować cudzą pracę społeczną, warto najpierw samemu zrobić choć ułamek tego, co krytykowany zespół robi każdego dnia.
Z poważaniem,
Bezpieczna Przystań