~~emeryt napisał(a): Pozwolę sobie dodać coś od siebie. W 1963 roku jedyne traktory , nieliczne , jakie rolnicy posiadali , to były poniemieckie Landz Buldogi. Ich cechą charakterystyczną było to , że silnik wyposażony był w jeden tłok. Powodowało to potężny hałas. By taki traktor odpalić należało poświęcić trochę czasu by tzw. luftlampą rozgrzać od spodu element silnika gdzie potem dostarczane było paliwo, i pod wpływem temperatury następował samozapłon. Odpalało się go przy pomocy kierownicy. Nie dziwota, że jak odpalono rano silnik to praktycznie pracował cały dzień. W tamtych czasach pokazały się już nasze Ursusy c-45 , jak żywo przypominające konstrukcją Buldogi. Ze względu na hałas pracy i niekiedy wprost z komina wydobywające się iskry i ogień nazywano je Cybuchami. Osobiście nie pamiętam by w Rynku , jak pisze autor, takie cyrki się odbywały, ale w pochodach 1-szo majowych jechały co było nie małą atrakcją. Co to hałasu utrudniającego ludziom życie , to mogę z własnego doświadczenia powiedzieć , że mieszkając na Gdańskiej wielokrotnie prawie z łóżka spadałem jak jechały do , albo z POM-u.
Po dokładnym opisie nie sposób odmówić prawdziwej znajomości tematu. A tym wszystkim, którzy krytykują autora, powinno być teraz głupio. Z treści artykułu wynika, że opierał się o dokumenty. Może ten traktor przyjeżdżał raz w tygodniu, albo i na dwa tygodnie, ale wyobraźcie sobie, że pod wasz dom....