~~Barwinkowa Trzmielina napisał(a): A co mieli wezwać do niej helikopter ?Zwierzę ze złamaniami i wewnętrznymi obrażeniami- jedyna słuszna decyzja.
Można po prostu wezwać weterynarza (po to gmina ma z nim umowę), można zawołać kogoś doświadczonego w ocalaniu, zamiast w zabijaniu zwierząt (do Klekusiowa było 3 km). To zresztą niektórzy kierowcy zrobili, ale cóż...
Można tez nabijać się i pisać o wzywaniu śmigłowca.
Może po tej historii policjanci i myśliwi do podobnej takiej sytuacji podejdą inaczej. Ostatnio znaleziono na ulicy w Bolesławcu malca, który był na gigancie ze żłobka. Policjanci odprowadzili go do żłobka, nie patrzyli bezczynnie na to, aż jakiś miły pan lubiący małych chłopców się nim zaopiekuje. Widać refleksję!