Kargul znowu wyszedł z chałupy. I znowu o płot poszło. Policja interweniowała dwa razy
Choć historia brzmi jak współczesna wersja „Samych swoich”, rzeczywistość okazuje się mniej zabawna. Gdy sąsiedzkie nieporozumienia przeradzają się w fizyczną konfrontację.
XX Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu (fot. Kazimierz Marczewski)
Gdyby żył Kazimierz Pawlak, pewnie rzuciłby pod nosem: „No i znowu zaczęło się od płotu!”. W Mroczkowicach koło Mirska doszło do sąsiedzkiego sporu, który równie dobrze mógłby posłużyć za scenariusz kolejnej części kultowej trylogii „Sami swoi”. Niestety, w tym przypadku zabrakło filmowego humoru – zamiast śmiechu była szarpanina, wezwania policji i interwencja prokuratury.
Początkiem sierpnia w spokojnej dotąd miejscowości zawrzało, gdy mieszkańcy zaczęli stawiać ogrodzenie. Na miejsce przybyli pracownicy starostwa powiatowego, którzy chcieli usunąć sporny płot, mający – ich zdaniem – znajdować się na gruncie należącym do Skarbu Państwa. Jakby żywcem wyjęte z klasycznej sceny z filmu, w której Kargul z Pawlakiem spierają się o „trzy palce miedzy”. Tyle że zamiast wideł i kosy, pojawiły się urzędowe decyzje i paragrafy.
– Z uwagi na toczące się postępowanie sądowe, które ma rozstrzygnąć kwestię ogrodzenia do końca września, pracownicy starostwa zrezygnowali z natychmiastowego usunięcia płotu – tłumaczy podkom. Rafał Kościelny z KPP w Lwówku Śląskim.
Ale to nie był koniec zamieszania. Dosłownie chwilę później sytuacja wymknęła się spod kontroli. Na miejsce znów musiała przyjechać policja – tym razem w związku z awanturą, która zakończyła się szarpaniną. Zgłoszenie złożył dziennikarz społeczny z powiatu lwóweckiego, który dokumentował ustawienie ogrodzenia. Według jego relacji, został zaatakowany przez jednego z właścicieli posesji. Efekt? Zniszczona odzież i utrata kamery o wartości 7 tysięcy złotych.
– W trakcie nagrywania doszło do konfrontacji z mężczyzną stawiającym ogrodzenie. Pokrzywdzony twierdzi, że został poszarpany, a jego kamera zaginęła. Sprawa została przekazana do prokuratury – informuje policjant.
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim mają teraz odpowiedzieć na pytania, czy doszło do naruszenia nietykalności cielesnej i kradzieży mienia znacznej wartości. Jeśli zarzuty się potwierdzą, osobie odpowiedzialnej za incydent grożą konsekwencje prawne – od grzywny po karę więzienia.
Choć historia brzmi jak współczesna wersja „Samych swoich”, rzeczywistość okazuje się mniej zabawna. Gdy sąsiedzkie nieporozumienia przeradzają się w fizyczną konfrontację, nie ma już miejsca na filmowe powiedzonka. Wtedy wchodzi prokurator, a nie Pawlak z serwatką.
Sonda Bolec.Info
Czy ta sytuacji przypomina ci fragmenty filmu Sami swoi?
dziennikarz i redaktor portalu i gazety Bolec.Info. Prowadzący program "Rozmowa Bolec.Info".
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
