Co kryje archiwalna teczka PZPR-u?
Zajrzałem do interesującej teczki Komitetu Wojewódzkiego PZPR we Wrocławiu z 1949 roku, aby sprawdzić, co można w niej znaleźć o kościele w Bolesławcu.
Bazylika Mniejsza w Bolesławcu (fot. Bolec.Info)
Tuż po II wojnie światowej obecna bazylika, mająca wtedy status zwykłego kościoła parafialnego, była jedyną katolicką świątynią w mieście. Do początku 1946 roku posługiwał w niej przede wszystkim jej dotychczasowy proboszcz, ks. Paul Sauer, o którego tragicznym losie przeczytacie więcej w artykule "Dobry człowiek... ein guter Mensch" na portalu bobrzanie.pl.
Pierwszym polskim proboszczem w Bolesławcu był ks. Andrzej Gromadzki, który objął urzędowanie 29 kwietnia 1946 roku, już podczas akcji osiedlania w regionie Polaków z Jugosławii. Ks. Gromadzki co prawda oficjalnie objął probostwo dopiero kilka lat później, ale była to wyłącznie kwestia dopełnienia formalności, związanych z niepewnym jeszcze w tamtym czasie statusem prawno-międzynarodowym Ziem Odzyskanych.
Co ciekawe, jeszcze na początku 1947 roku ks. Gromadzki zatrudniał niemieckiego kościelnego, jakim był Erich Schimmer. Proboszcz chronił przed wypędzeniem z miasta zarówno jego, jak i jego rodzinę - żonę, dwie córki, zięcia i wnuczkę - skutecznie zabiegając w ratuszu o wstrzymanie ich wysiedlenia aż do ostatniego transportu ewakuacyjnego.
Komuniści, odpowiedzialni za zamordowanie poprzednika ks. Gromadzkiego, bacznie obserwowali przebieg poszczególnych nabożeństw. Nasyłani przez nich szpicle przyglądali się nawet temu, czy księża wyraźnie czytają wiernym listy nadesłane z Episkopatu. 24 kwietnia 1949 roku partyjny szpicel doniósł swoim przełożonym, że jeden z takich listów został odczytany przez księdza wyraźnie i z naciskiem, a jego treść wzbudziła wśród wiernych tak duże oburzenie, że część z nich opuściła świątynię. List, w którym Episkopat opowiadał się za kompromisem z władzą, budził obawy niektórych wiernych, że komuniści zaraz zaczną zamykać polskie kościoły.
Partia starała się też szukać "swoich" ludzi, którzy mogliby infiltrować wspólnotę parafialną. Jedną z takich osób, która mogła być podatna na współpracę, w opinii partyjnych był fryzjer, a zarazem członek Rady Parafialnej. Mężczyzna co prawda był wrogo nastawiony do Związku Sowieckiego i aktywnie udzielał się w parafii, ale jednocześnie należał do jednej z partii satelickich PZPR-u i jego cichy "obserwator" uważał, że da się go skutecznie przewerbować. Na pytanie, czy werbunek był skuteczny, nie ustaliłem odpowiedzi.
Aktyw partyjny w Bolesławcu próbował jednocześnie przekonywać społeczeństwo, że rządzący Polską reżim nie chce walczyć z religią jako taką, a jedynie sprzeciwia się wpływaniu Watykanu oraz części kleru na funkcjonowanie państwa polskiego.
Zabiegi komunistów nie były jednak zbyt owocne i jeśli wczytać się w partyjną dokumentację, to szczególnie Polacy z Jugosławii byli opisywani jako wrogo nastawieni do antykościelnej propagandy. Pozyskiwanie agentury w szeregach bolesławieckiego Kościoła przyniosło znikome efekty, a obecna Bazylika była bardzo ważnym miejscem nie tylko z religijnego punktu widzenia - to tam spotykali się polscy osadnicy z wielu regionów Europy i świata. Wspólna wiara była często pierwszym elementem, który okazywał się ich łączyć, a co za tym idzie, umożliwiającym ich stopniową integrację.
Źródła:
- Archiwum Państwowe we Wrocławiu, Komitet Wojewódzki PZPR we Wrocławiu, sygn. 716.
- Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu, Miejska Rada Narodowa Zarząd Miejski w Bolesławcu, sygn. 15.
- R. Klementowski, „My wszyscy są od pracy fizycznej…” Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Bolesławcu (1945-1956), Bolesławiec-Wrocław 2012.
Sonda Bolec.Info
Czy interesują Cię artykuły dotyczące zawartości teczek po PZPR?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
