Cała historia zaczęła się w październiku 1946 roku, gdy do Bolesławca przyjechał jeden z ostatnich transportów Polaków z Jugosławii, mających osiedlić się w naszym regionie. Nie wiadomo, jak do tego właściwie doszło, ale wśród polskich reemigrantów nieoczekiwanie znalazł się 52-letni Słowak, Ladislaw Bulka, który wraz z żoną Katarzyną i dwójką dzieci zamieszkał w Zebrzydowej, znanej wtedy jako Szklarowce. Najpewniej rodzina po prostu skorzystała z okazji, aby opuścić Jugosławię i spróbować szczęścia w nowym miejscu.
Sprawa Bulki była ważkim dowodem na to, że podczas reemigracji z Jugosławii popełniano szereg błędów, umożliwiających nielegalny wjazd do Polski. Każdy reemigrant podczas podróży musiał mieć przy sobie dekret przesiedleńczy, poświadczający jego polskie obywatelstwo. Bulka, mający obywatelstwo nie Polski, a Czechosłowacji, zeznał później, że jechał w kierunku naszego kraju przez Budapeszt i Bratysławę, a polską granicę przekroczył na stacji kolejowej w Międzylesiu. To ważna informacja, bo najpóźniej to właśnie tam powinno było wyjść na jaw, że nie ma on prawa wjazdu do Polski.
Ladislaw Bulka i jego rodzina dostali przydział na gospodarstwo o adresie Szklarowce 8 i oficjalnie zadeklarowali się jako obywatele Czechosłowacji. Ladislaw zeznał później, że do Polski został skierowany "omyłkowo", z czym w 1947 roku zgodziły się zarówno czechosłowacka ambasada, jak i polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Pobyt całej rodziny został tymczasowo zalegalizowany, ale w sprawie jej przejazdu do Polski wszczęto formalne dochodzenie - Bulkowie nie tylko nielegalnie przekroczyli polską granicę, ale cała ich podróż z formalnego punktu widzenia była bezprawiem. Koszty reemigracji z Jugosławii ponosiły polskie władze i nie było żadnego prawnego uzasadnienia, aby polski podatnik płacił za przejazd rodziny z Czechosłowacji.
Ostatecznie w Warszawie zapadła decyzja, że Bulka ma zwrócić Polsce koszty całej tej eskapady. Formalności jednak tak bardzo się przeciągały, że nim udało się wystawić wezwanie do zapłaty, Słowak zabrał swoją rodzinę i na własną rękę wyjechał do Czechosłowacji, nie informując o tym władz. W lutym 1949 roku urzędnicy gminni z Czernej musieli przyznać, że Bulka przed wyjazdem nawet się nie wymeldował. Innymi słowy, Bulkowie wyjechali z Polski na podstawie legalnych paszportów Czechosłowacji, ale nie dopełnili formalności przed wyjazdem i zdołali uchylić się od pokrycia kosztów wyjazdu z Jugosławii. Ich dalsze losy pozostają nieznane.
Warto tutaj też wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Bulka przedstawiał się w Polsce jako syn Jana i Józefiny, urodzony 22 lutego 1894 roku w słowackiej miejscowości Stará Bystrica, wchodzącej wówczas w skład Austro-Węgier. Obecnie w internecie są dostępne księgi metrykalne z tej wioski, jednak o ile faktycznie pod koniec XIX wieku da się w nich znaleźć osoby o nazwisku Bulka, nie ma tam informacji o narodzinach czy chrzcie Ladislawa. Wobec tego pojawia się pytanie, na które dziś nie da się już udzielić stuprocentowej odpowiedzi - czy Bulka z sobie tylko znanych powodów nie zaprezentował w Polsce jakiejś fałszywej, alternatywnej tożsamości?
W pierwszych latach po II wojnie światowej zweryfikowanie danych osobowych takiego osadnika było o wiele trudniejsze - o ile w ogóle możliwe. Zaraz po niszczycielskiej wojnie, w warunkach masowych przesiedleń i migracji ludności, tego rodzaju sytuacje, jak nielegalny przejazd słowackiej rodziny z Jugosławii do Polski i uchylenie się od zwrotu kosztów podróży były błędem polskich władz, ale podobnych pomyłek po prostu nie dawało się wtedy uniknąć.
Źródła:

~~Mahoniowy Ognik napisał(a): A kto karwasz twarz napadł na Podhale w 1939?
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).