Mamy do czynienia z bardzo interesującą i niecodzienną sytuacją. Kamienna płyta z piaskowca, którą odsłonięto w 2017 roku spod grubej warstwy tynku, nie jest jednym z wielu niemieckich epitafiów, zniszczonych bądź skutych betonem po II wojnie światowej w ramach "odniemczania Ziem Odzyskanych" i ich kościołów.
Tutaj jednak sytuacja jest inna, ponieważ tablica, której jest poświęcony niniejszy tekst, została ukryta pod warstwą tynku najpewniej jeszcze przez Niemców, o czym świadczą przedwojenne fotografie i pocztówki, prezentujące Bazylikę i jej otynkowaną zachodnią elewację. Co więcej, umieszczone na niej napisy wskazują, że jest ona starsza od niemal wszystkich pozostałych epitafiów w tym kościele.
Co wiemy na pewno? W momencie odsłonięcia, czyli w 2017 roku, tablica była już uszkodzona i można przypuszczać, że w momencie, gdy została zakryta, ktoś zniszczył okalające ją zdobienia. Po odsłonięciu została wstępnie oczyszczona z okrywającej ją warstwy cementu, a obecnie parafia dokończyła dzieła i tekst na niej wyryty jest już w pełni czytelny.
Tak wyglądała rzeczona tablica (i jej otoczenie) tuż po jej odkryciu w 2017 roku.
Wiekową inskrypcję otwiera napis SPES.NRA.CRIST, który jest skrótem łacińskiej sentencji Spes nostra Christo, czyli Nadzieją naszą [jest] Chrystus. Dalej czytamy, że 24 marca 1533 roku w Bożym pokoju (IN.GOTSELIGLICHE) spoczął szanowany Heirich Scheutzlich, opisany jako BUPGMEIST, czyli burmistrz. I w tym miejscu musimy się zatrzymać, bo o rzeczonym jegomościu można się dowiedzieć całkiem sporo.
Jak wskazują zapisy XIX-wiecznych kronik miejskich, Heirich (Heinrich) Scheutzlich sprawował urząd burmistrza w latach 1501,1505-1506, 1514, 1518, 1523 i 1527. Działo się tak, gdyż wybory włodarza odbywały się wówczas corocznie i już po ilości sprawowanych kadencji widać wyraźnie, że na początku XVI wieku Scheutzlich był jedną z najważniejszych postaci w życiu naszego miasta. Niewiele wiemy o jego rządach, ale gdy pierwszy raz był na urzędzie, w Bolesławcu powieszono niejakiego Tobiasza Maschkego, który ukradł ryby z jego prywatnej hodowli. Dziś może brzmieć to szokująco, ale wtedy to nie było nic nadzwyczajnego.
Znacznie ważniejszym momentem w życiu Scheutzlicha był jednak rok 1523, który spokojnie można nazywać jednym z kluczowych kamieni milowych w historii Bolesławca. To właśnie wtedy w naszym mieście zaczęła się szerzyć wiara luterańska i Scheutzlich - jeszcze jako radny miejski, niebawem ponownie wybrany na burmistrza - był jednym z pierwszych bolesławian, którzy przeszli na stronę Marcina Lutra. Biorąc pod uwagę, że w Bolesławcu już od kilku lat były widoczne bardzo silne, antyklerykalne nastroje (doszło nawet do zabójstwa księdza i zamachu na drugiego), a Luter stawał się na Dolnym Śląsku coraz bardziej popularny, poparcie go mogło być dla Scheutzlicha jedyną szansą na zachowanie politycznych wpływów.
W trakcie swojej kilkudziesięcioletniej kariery politycznej Scheutzlich, co trzeba jasno zaznaczyć, nie był dla Bolesławca jedynie burmistrzem i radnym. Już latem 1489 roku Heirich stał się jednym z siedmiu ławników (sędziów miejskich), kierowanych przez wójta Kaspara Bessera i choć nie wiadomo, jak długo orzekał, musiał być wybierany do ławy także później, skoro w 1512 roku sam został miejskim wójtem i miał nad nią pieczę. Był to czas, gdy w mieście poważny zamęt siał były burmistrz, Anzelm Scholz, który wraz z synami posuwał się już nawet do niebezpiecznych podpaleń. Scheutzlich był jedną z osób, które zwalczały tych awanturników, doprowadzając do wygnania części z nich - i egzekucji jednego z synów Anzelma.
Wiemy, że Scheutzlich zasiadał w ławie miejskiej także w listopadzie 1517 roku, a po trzech latach znów pracował jako wójt i wraz z całą ławą zaświadczył, że niejaki Hans Bottener, działający za zgodą (upoważnieniem) swego teścia, otrzymał zaliczkę w wysokości 200 guldenów od zarządców szpitala miejskiego we Lwówku Śląskim na zakup dóbr miejskich w Rakowicach Wielkich. Sześć lat później, gdy w Bolesławcu pojmano i skazano na śmierć Petera Scholza, jednego z synów wspomnianego już Anzelma, sędziwy już ławnik Heirich doprowadził do uwolnienia wdowy po skazańcu, szlachcianki Barbary Scholz primo voto von Hocke, nie chcąc jej karać za winy męża i teścia.
Wróćmy jednak do tablicy zamontowanej na ścianie Bazyliki. W latach 1523-1629 świątynia była w rękach luterańskich, więc umieszczenie na jej terenie epitafium ku czci szanowanego burmistrza, który stanął za Lutrem, było dość oczywiste. Pod informacją na temat śmierci Scheutzlicha możemy też przeczytać, że w 1533 roku odeszła z tego świata jego żona, Hedewig, a 17 listopada 1558 roku zmarł dawny wójt Bolesławca, opisany jako pan Merte. Ostatnia inskrypcja, nosząca datę 12 lipca 1555 roku, informuje o śmierci żony wójta o imieniu Hedewig i zawiera prośbę do Boga o łaskę dla wszystkich wymienionych na tej tablicy (DE.ALLE.GOT.GNADE).
Oczyszczone do końca epitafium jest bezcenną pamiątką XVI-wiecznej historii naszego miasta oraz początków dolnośląskiej reformacji. Pozwala opowiedzieć historię wielokrotnego burmistrza Bolesławca, radnego i ławnika, a co warte podkreślenia, nie mamy na ten moment starszego epitafium, które upamiętniałoby kogoś z historycznych włodarzy naszego miasta. Pokazuje też, jak zmienna i wielowątkowa jest historia najcenniejszej gotyckiej świątyni w naszym regionie.
Okruszki Historii powstają - i powstawać będą - bez wykorzystywania AI.
Źródła:

~~Mahoniowy Ognik napisał(a): W Bolesławcu przydałby się kościół na Zabobrzu pod lasem
~~Ceglastoróżowy Wiciokrzew napisał(a): Stare, również zabytkowe nagrobki to i owszem były, na barbarzyńsko zlikwidowanym cmentarzu przy Garncarskiej. Nikt nie zgnił za to w pierdlu. Przydałoby się chociaż poznać nazwiska decydentów-barbarzyńców.
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).