Poseł PiS jechał 200 km/h, mandatu nie przyjął, bo... spieszył się na lotnisko
Łukasz Mejza, poseł partii Prawo i Sprawiedliwość, odmówił przyjęcia mandatu w wysokości 2 500 zł. Zasłonił się immunitetem.
Łukasz Mejza (fot. Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu/Wikipedia)
Do zdarzenia doszło na drodze ekspresowej S3 nieopodal Polkowic. Policjanci zatrzymali auto, które jechało z prędkością 200 km/h w miejscu, w którym obowiązuje ograniczenie do 120 km/h. Kierowca został ukarany 15 punktami karnymi. Policjanci chcieli nałożyć na polityka mandat w wysokości 2 500 złotych. Miał odmówić, zasłaniając się immunitetem.
Policja skieruje do sądu wniosek o jego ukaranie. W tym celu potrzebne będzie uchylenie immunitetu posła.
- Źle się zachowałem i nie mam zamiaru pieprzyć głupot, bo nic tego nie tłumaczy. Przepraszam - napisał Łukasz Mejza w oświadczeniu przesłanym Radiu ZET. - Mandatu nie przyjąłem tylko dlatego, że spieszyłem się na lotnisko i czas potrzebny na jego wypisanie sprawiłby, że na pewno bym się spóźnił na samolot (ostatecznie i tak się spóźniłem).
Jak oceniacie zachowanie się posła?
dziennikarz i redaktor portalu i gazety Bolec.Info. Nie używa AI do pisania tekstów.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
