Rankiem 13 grudnia 1981 roku mieszkańcy Bolesławca i całej Polski ze zdziwieniem zauważyli, że nie działają telefony, a w telewizji widać tylko szumiący, śnieżnobiały obraz. Wkrótce uległo to zmianie, gdy na ekranach telewizorów pojawili się umundurowani spikerzy rządowej TVP, a zaraz po nich - "generał" Wojciech Jaruzelski, który wygłosił długie orędzie do narodu i obwieścił, że utworzona przez niego "Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego" (twór, którego powstanie było sprzeczne nawet z PRL-owską konstytucją) wprowadza w Polsce stan wojenny.
Ogłoszenie stanu wojennego oznaczało zawieszenie legalnej działalności NSZZ "Solidarność" - powstałego rok wcześniej niezależnego, samorządnego związku zawodowego, który sprzeciwiał się władzy i skupiał w swych szeregach ok. 10 milionów ludzi z całej Polski. W Bolesławcu do "Solidarności" należeli pracownicy z właściwie wszystkich zakładów pracy - szkół, fabryk, szpitali, a nawet poczty, gdzie niewstąpienie do Solidarności mogło oznaczać spore problemy towarzyskie, bo należeli tam do niej niemal wszyscy. Lokalne struktury miały swoją siedzibę w lokalu przy ul. Asnyka (tym, który zajmuje dziś bukmacher), jednak gdy tylko ogłoszono stan wojenny, milicja ten lokal natychmiast zamknęła.
Wielu ludzi o stanie wojennym dowiedziało się w kościołach, które były jedynym miejscem, gdzie można się było legalnie zgromadzić. Podczas nabożeństw (i po nich) ludzie wymieniali się najnowszymi informacjami, pogłoskami i obawami, a w dzisiejszej Bazylice jej proboszcz, ks. Władysław Rączka, starał się uspokajać swoich wiernych i tonować emocje. Jednocześnie sam przez niemal tydzień ukrywał na plebanii Jana Filipka, jednego z organizatorów spontanicznego strajku w Zakładzie Produkcji Elementów Budowlanych, który po zduszeniu protestów wydostał się z zakładu i za którym komunistyczna prokuratura wystawiła list gończy.
Stan wojenny spowodował, że na kilka tygodni zamknięto szkoły, a jeszcze przez długi czas na przejazd między województwami trzeba było uzyskać zgodę władz. Było to bardzo kłopotliwe, bo obecne gminy Warta Bolesławiecka i Gromadka były w województwie legnickim, a reszta naszego obecnego powiatu - w jeleniogórskim. Oznacza to, że na przejazd z Bolesławca do Tomaszowa Bolesławieckiego albo z Kraśnika Dolnego do sąsiedniej Krzyżowej trzeba było dostać urzędowe zezwolenie. Jeśli ktoś był uczniem liceum w Bolesławcu i mieszkał w Warcie - musiał mieć zgodę na dojazdy w obie strony. Jeśli ktoś mieszkał w Łaziskach i pracował w kopalni w Iwinach - tak samo.
Reakcje na stan wojenny były bardzo różne. Spora grupa uczniów trzech szkół średnich powołała do życia tajny Uczniowski Komitet Oporu Społecznego, który rozpowszechniał wśród młodzieży nielegalne wydawnictwa, prowadził tajną drukarnię i współpracował z podziemną Solidarnością. Niektórzy działacze solidarnościowi zostali aresztowani, a pozostali musieli działać w konspiracji. Na kartach kroniki parafii pw. Matki Bożej Różańcowej możemy przeczytać, że Boże Narodzenie zostało przeżyte przez parafian, tak jak w całym narodzie, w duchu powagi i zatroskania o losy państwa i internowanych.
Z powodu stanu wojennego przez wiele tygodni nie odbywały się obrady lokalnych struktur partyjnych. W Bolesławcu Komitet Miejski zebrał się dopiero w marcu 1982 roku i gdy już to się stało, partyjni wyrażali nadzieję na zahamowanie kontrrrewolucji, stopniowe przywracanie ładu, porządku i dyscypliny społecznej. Miesiąc wcześniej zebrali się partyjni z gminy wiejskiej - oni z kolei cieszyli się, że Solidarność już nie patrzy na ręce dyrektorom lokalnych firm państwowych (prywatnych być w zasadzie nie mogło) i zapewniali, że jeśli ktoś jest "uczciwy" i nie stawia się władzy, to w stanie wojennym "nie ma się czego obawiać". Jeden z towarzyszy nadmienił jednak, że podziemna Solidarność kolportuje antykomunistyczne ulotki i zaznaczał, że partia powinna zachowywać nieustanną czujność.
Stan wojenny został ostatecznie zniesiony 22 lipca 1983 roku. Nawet w świetle ówczesnego prawa był zamachem stanu, a jego inspiratorzy, na czele z Jaruzelskim, odpowiadają za szereg brutalnych pacyfikacji, nieraz kończących się śmiercią protestujących Polaków. Niestety, po 1989 roku ludzie ci nie zostali należycie rozliczeni i osądzeni.
Pod tym linkiem znajdziecie mapę z zaznaczonymi wybranymi miejscami, z którymi wiążą się różnorodne historie z okresu stanu wojennego.
https://www.google.com/maps/d/u/0/edit?mid=1CVYYaIDB8HzxDj5nCddBLO3vNqO-w24&usp=sharing
Źródła:

~~Ciemnoszara Fuksja napisał(a): Ja wyraźnie napisałem , szanuję ją jako aktorkę z czasów PRL-u , po przemianach ustrojowych po 1989 roku Janda jak
wielu innych celebrytów zmieniło swoje poglądy bardzo wielu na skrajnie lewackie z którymi radykalnie się nie zgadzam .
Takie są " uroki " demokracji i z tym trzeba się pogodzić .
Pewnego zdolnego malarza z Niemiec też szanujesz za jego twórczość nie zważając co zrobił potem z całą Europą?
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).