Wkrótce radni miejscy w Bolesławcu zajmą się jedną z najważniejszych uchwał w roku – uchwałą budżetową na 2026 rok. Już teraz jednak projekt dokumentu budzi emocje, szczególnie w części dotyczącej alkoholu i przeciwdziałania alkoholizmowi. Liczby są bowiem zaskakujące i dla wielu mieszkańców mogą brzmieć wręcz absurdalnie.
Zgodnie z projektem uchwały budżetowej, dochody Bolesławca z tytułu wydawania zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych mają w 2026 roku wynieść 2 020 000 zł. Na tę kwotę składa się:
1 600 000 zł – wpływy z opłat za wydawanie zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych,
420 000 zł – wpływy z części opłaty za zezwolenia na obrót hurtowy alkoholem.
Na pierwszy rzut oka – sporo pieniędzy. Problem w tym, że wydatki miasta na przeciwdziałanie alkoholizmowi będą… niemal dwukrotnie wyższe.
W projekcie budżetu zapisano bowiem 3 645 003,14 zł na ochronę zdrowia w obszarze przeciwdziałania alkoholizmowi. W tej kwocie znajdują się m.in.:
dotacje celowe z budżetu JST udzielane organizacjom pozarządowym w trybie art. 221 ustawy,
dotacje dla pozostałych jednostek sektora finansów publicznych,
zakup materiałów i wyposażenia,
szkolenia pracowników,
wydatki inwestycyjne jednostek budżetowych,
zakup usług pozostałych.
Czyli mówiąc wprost: Bolesławiec do alkoholu dopłaca. I to niemało.
Oczywiście nikt rozsądny nie podważa sensu walki z alkoholizmem czy wspierania profilaktyki i leczenia uzależnień. Pytanie jednak brzmi: czy obecny model ma jakikolwiek sens ekonomiczny? Miasto najpierw wydaje zezwolenia, czerpie z tego konkretne pieniądze, a następnie przeznacza znacznie większe środki na łagodzenie skutków problemu, który samo w pewnym stopniu współtworzy.
Dla wielu mieszkańców Bolesławca to klasyczny przykład systemowego paradoksu: alkohol jest źródłem dochodu tylko na papierze, a w rzeczywistości generuje znacznie wyższe koszty społeczne i budżetowe. Czy radni podczas sesji budżetowej zdecydują się na poważną dyskusję o tym, czy taki układ ma sens – czy też temat przejdzie bez większego echa?
Podkreślenia wymaga jeszcze jeden fakt, który rzuca dodatkowe światło na całą sprawę. Zaledwie pod koniec października radni miejscy pracowali nad Strategią Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, w której wprost zapisano, że „nie przewiduje się wprowadzania ograniczeń sprzedaży napojów alkoholowych w godzinach nocnych”. Innymi słowy – miasto oficjalnie rezygnuje z jednego z najczęściej stosowanych narzędzi ograniczania dostępności alkoholu, a jednocześnie w budżecie na 2026 rok planuje przeznaczyć miliony złotych na walkę ze skutkami jego nadużywania. Trudno oprzeć się wrażeniu, że z jednej strony Bolesławiec mówi „sprzedawajmy bez ograniczeń”, a z drugiej – „płaćmy coraz więcej za konsekwencje”.
Jedno jest pewne: budżet Bolesławca na 2026 rok w tej części zapowiada się na jeden z bardziej kontrowersyjnych punktów obrad. I trudno się dziwić – bo gdy wydajemy więcej, niż zarabiamy, pytanie „czy to nie absurd?

~~Rafał napisał(a): Zmienić nazwę miasta z Bolesławiec , na Parkingowo .
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).