Rok Pański 1826 rok dla ówczesnego Bunzlau i jego okolic zdecydowanie nie zaczął się od dobrych wiadomości. W lutym zmarło dwóch sędziwych, poważanych starców - 81letni gospodarz Johann Gottfried Schulz z Bunzlau i aż 92letni Gedingebauer Johann Christoph Berger z Dürr-Kunzendorf (Suszki), należącego wtedy do powiatu lwóweckiego. Gospodarz Berger, co warto zaznaczyć, był jedną z ostatnich osób w regionie, które mogły pamiętać czasy sprzed zajęcia Śląska przez Prusy (z rąk Austrii) w latach 1840-1842, a jako starzec żył z dożywotniej opieki nieznanego nam rolnika (być może jego syna), którą ten świadczył w zamian za zgodę na użytkowanie jego ziemi.
Wkrótce potem cały nasz region dotknęła wielka powódź, będąca wynikiem wyjątkowo intensywnych ulew. Katastrofa zaczęła się 4 kwietnia i trwała przez cztery dni, a choć nie wiemy, jak duże straty spowodowała, mogły być one znaczne, skoro w nieodległym Neusalz (Nowa Sól) wody powodziowe nie cofnęły się do koryta Odry przez niemal miesiąc.
Na szczęście w kolejnych miesiącach pogoda w Bunzlau i jego okolicach była wręcz znakomita. Rolnicy, obserwując podręcznikowy niemal cykl dni pogodnych i deszczowych, zacierali ręce, licząc na pomyślne zbiory - i rzeczywiście, zboża ozime szybko dojrzały, dając znakomity plon, ale z powodu letnich upałów zboża jare obrodziły już gorzej.
Zapewne niewiele osób to wtedy przeczuwało, ale w 1826 roku (lub pod koniec 1825) miało miejsce ważne wydarzenie dla bolesławieckiej edukacji. Otóż w Królewskim Sierocińcu zatrudniono nowego nauczyciela, który miał uczyć rachunków, geometrii i pisania. Był nim A. Stubba, który związał się z sierocińcem (a dokładniej, z działającym przy nim seminarium nauczycielskim) na kilka kolejnych dekad, a jednocześnie stał się znanym kartografem - zaprojektował wiele map Prus, pisał też podręczniki, a w ramach pracy zawodowej poświęcił się edukowaniu przyszłych nauczycieli. Po kilku dekadach Stubba założył fundację swojego imienia, wspierającą nowe roczniki seminarzystów.
Dokładnie dwieście lat temu z pracą musiał się z kolei pożegnać proboszcz Naumburga am Queis (Nowogrodziec) - ks. Hieronymus Klebelly. Starzejący się już kapłan nie uregulował na czas kilku rachunków i coraz częściej musiał wyjeżdżać do uzdrowisk, aby ratować swoje zdrowie, więc biskup wrocławski na pół roku pozbawił go prawa do pełnienia kapłańskiej posługi. Co prawda ks. Klebelly odczuł to bardzo boleśnie, ale los szybko się do niego uśmiechnął, bo wygrał niemałe pieniądze na loterii, spłacił długi i wrócił do pracy. Tragicznie skończyła się z kolei historia 82letniego Christiana Laubnera z Tillendorfu (Bolesławice), który 20 lipca 1826 roku powiesił się z powodu zmęczenia życiem.
Koniec roku 1826 roku minął pod znakiem intensywnej zimy, bo już 9 listopada 1826 roku temperatury gwałtownie poleciały w dół i zaczęły się opady śniegu. Mimo to 3 grudnia w Schöndorfie (Ławszowa) uroczyście poświęcono nowy kościół ewangelicki, wybudowany pod patronatem hrabiów zu Solms z Klitschdorfu (Kliczków). Świątynia, po II wojnie światowej przejęta przez katolików, jest wykorzystywana do dziś.
Źródła:

~~Bolo napisał(a): Zmarli biedni Schulz i Berger w 1826 a pamiętał co działo się w 1840-1842 (coś w tym jest, Niemcy i mistyka)!
Popraw Pan datę przejęcia Śląska przez Prusy , Panie Darku!
~~Bolo napisał(a): Zmarli biedni Schulz i Berger w 1826 a pamiętali co działo się w 1840-1842 (coś w tym jest, Niemcy i mistyka)!
Popraw Pan datę przejęcia Śląska przez Prusy , Panie Darku!
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).