Był rok 1407, gdy nasz region dotknęła jedna z najostrzejszych zim w naszej historii. Gwałtowne opady śniegu zablokowały kupieckie trakty, a temperatura spadła tak nisko, że Bóbr i jego dopływy całkowicie pozamarzały. Dla mieszczan i chłopów oznaczało to ogromne zagrożenie, bo skoro wszystkie cieki wodne były skute lodem, woda nie mogła napędzać młynów. Gdy młyny stanęły, nie można było produkować mąki, więc jeśli ktoś nie miał przygotowanych zapasów, przez dłuższy czas musiał radzić sobie bez chleba. Zresztą zaspy śniegu były tak wysokie, że i tak chłopi tygodniami nie mogli się wydostać ze swoich wiosek.
Co ciekawe, jeszcze dziesięć lat wcześniej wydarzyło się coś dokładnie odwrotnego - silna odwilż nastąpiła już w lutym, a rośliny tak szybko zakwitły, że już pod koniec maja można było zaczynać żniwa.
Ataki zimy w naszym regionie potrafią przychodzić w całkowicie nieoczekiwanych momentach. Dla przykładu, rankiem 28 kwietnia 1703 roku mieszczanie bardzo się zdziwili, gdy podczas nawałnicy spadły duże ilości śniegu. Ten nagły atak zimy w środku wiosny został zapamiętany także dlatego, że w jego trakcie rozpętała się burza z piorunami, a jedna z błyskawic uderzyła w gospodarstwo w Łące, wywołując w nim pożar.
Ostre mrozy i śnieżyce dały się we znaki na początku 1945 roku. Gdy Armia Czerwona nacierała w kierunku Bolesławca, jedni z ostatnich uczniów Królewskiego Sierocińca, wcieleni do niemieckiego Volkssturmu, musieli patrolować centrum miasta, pilnując kolumn uchodźców, chcących odejść jak najdalej od sowietów. Do dziś w zbiorach Muzeum Śląskiego w Görlitz można zobaczyć gruby, zimowy płaszcz jednego z mieszkańców Warty Bolesławieckiej - była to jedyna wartościowa rzecz, jaką zabrał z domu na wojenną tułaczkę. Na zasypane śniegiem drogi Niemcy przegnali także więźniów okolicznych obozów koncentracyjnych.
Po II wojnie światowej najsłynniejszą zimą była - bez wątpienia - tak zwana Zima Stulecia, która rozpoczęła się w Sylwestra 1978 roku. Z godziny na godzinę temperatura gwałtownie spadła, a w wielu miejscach potworzyły się wysokie nawet na kilkadziesiąt centymetrów zaspy śniegu. W szkołach wydłużone zostały ferie zimowe, a dla Szkoły Podstawowej nr 4 poważnym problemem stało się odśnieżanie dachu. Choć pracownicy obsługi robili, co mogli, nie byli w stanie w pełni tego dachu oczyszczać, więc w budynku zaczęły pojawiać się zacieki.
Mimo tych trudności "Czwórka" wzięła wtedy udział w telewizyjnym programie Wszyscy na start, w którym drużyny z poszczególnych szkół konkurowały ze sobą w zawodach organizowanych nie tylko w salach gimnastycznych, ale też na śniegu. Szkolnej reprezentacji udało się w tych zawodach wywalczyć trzecie miejsce.
Źródła:

~~Bolo napisał(a):Ktoś napisał: ~~insider napisał(a): Dlaczego ta wasza UI tego nie wycina??? 🤣🤣🤣🤣
Dlatego że to nie "UI" ma wycinać a "AI"!
~~Brązowawożółta Sasanka napisał(a): właśnie ruszyły lodołamacze ,więc spoko
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).