Anzelm Scholz miał wszelkie zadatki ku temu, aby pozytywnie zapisać się w historii Bolesławca. Pięciokrotny burmistrz (urzędował w latach 1489, 1493, 1499, 1503 i 1509), rajca i sędzia miejski z 1496 roku, przeżył wielką zarazę z lat 1496-1497. Scholz, mieszkający w miejscu dzisiejszej Bramy Piastowskiej, z własnych pieniędzy ufundował jedną z kaplic bocznych podczas rozbudowy obecnej Bazyliki, a sam fakt, że wielokrotnie zasiadał w fotelu burmistrza, świadczy o tym, że musiał się cieszyć niemałym zaufaniem mieszczan.
Jako ciekawostkę można dodać, że gdy mijała jego przedostatnia kadencja, na Boże Narodzenie miasto dotknęły tak potężne mrozy, że ptaki miały zamarzać podczas lotu i spadać z nieba. Poradzenie sobie z taką klęską musiało być ogromnym wyzwaniem.
Wszystko zmieniło się, gdy Scholz został nobilitowany, czyli podniesiony do rangi szlachcica. Awans społeczny najwidoczniej mocno uderzył mu do głowy, bo wdał się w liczne spory z miejscową elitą i ostatecznie został wtrącony na cztery tygodnie do lochu w wieży ratuszowej. Scholz dysponował wprawdzie listem żelaznym, który miał mu gwarantować bezpieczeństwo, jednak rajcy zdecydowali się zignorować ten dokument. Mało tego, Scholz twierdził później, że nieprzychylni mu radni zmusili go do udziału w brutalnych scenach nawiązujących do Męki Pańskiej, w których miał odgrywać rolę katowanego Jezusa Chrystusa.
Trudno dziś ocenić, czy te szokujące tortury miały faktycznie miejsce, jednak dalsze fakty są bezsprzeczne. Urażony Scholz pisemnie ogłosił, że chce mieć cały Bolesławiec i jego mieszkańców za swych wrogów, przy czym zaznaczał, że nie chce, aby w sprawę był mieszany jego szwagier, Georg Seidlitz. Szczególnie ostro Scholz atakował radnego Hansa Tecklera i Barthela Schrecksteina, burmistrza Bolesławca z 1513 roku, których oskarżał o bezprawne wtrącenie do lochu. Były burmistrz groził też nowemu pisarzowi miejskiemu, Jäcklowi, którego uważał za nominata Tecklera i Schrecksteina; pytał go też retorycznie, czy będzie miał odwagę wygnać ich z miasta.
Scholz postanowił wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Spalił siedem bel sukna, które zostały zgromadzone w Iwinach i miały zostać wysłane do Wrocławia, a oprócz tego podpalił gospodarstwa w Dobrej (wiosce miejskiej) i napadł zbrojnie na Górne Przedmieście. Sytuacja stała się tak poważna, że rajcy nakazali ściganie zarówno Scholza, jak i jego trzech synów, którzy pomagali ojcu w jego zbrodniczych poczynaniach. Dwóch z trzech synów Scholza, Wolfa i Petera, udało się dopaść i zabić, aczkolwiek pochwycenie Petera zajęło mieszczanom aż dziesięć lat.
Dalsze losy Anzelma Scholza pozostają nieznane, aczkolwiek w II połowie XIX wieku dr Ewald Wernicke dotarł do informacji, że w 1520 roku we Lwówku Śląskim procesowali się niejaki Anshelmus Schulcze i jego syn, Peter Schulcze. Syn zarzucał ojcu, że ten odebrał mu jego część majątku, jaki pozostawiła po sobie jego zmarła nieco wcześniej matka. Nie ma jednak pewności, że chodzi o byłego burmistrza Bolesławca i jego syna.
Historia Anzelma Scholza pokazuje, że nawet niemałe zasługi, uczynione dla rodzinnego miasta, mogą całkowicie stracić znaczenie, gdy pycha, wdawanie się w gwałtowne konflikty z całym swoim otoczeniem i chęć ostrego załatwiania osobistych porachunków biorą górę nad poczuciem przyzwoitości, umiaru i zdrowego rozsądku. Dziś nie pamiętamy starego Scholza jako burmistrza czasów kryzysu, fundatora kaplicy czy egzekwującego sprawiedliwość sędziego - wspominany jest jako awanturnik, podpalacz, rozbójnik i podżegacz.
Źródła:

~~Czarnofioletowy Żagwin napisał(a): A dlaczego mamy pamiętać jakiegoś germańca sprzed wieków?
~~Czerwonobrunatny Rojnik napisał(a): Proniemiecki portal
Ależ, głupiutki jesteś!
~~Ognistorudy Krwawnik napisał(a): Niemcy płacą za te artykuły?
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).