Portal nr 1 w powiecie bolesławieckim
REKLAMAEfekt-Okna zaprasza
BolecFORUM Nowy temat
Okruszki Historii
24 stycznia 2026r. godz. 15:00, odsłon: 1638, Dariusz Gołębiewski

Jan - odważny robotnik, który rzucił wszystko i wybrał Tomisław

Dziś poznamy historię jednego z pierwszych Polaków w dzisiejszej gminie Osiecznica, który przyjechał tutaj, choć w każdej chwili władze mogły kazać mu wracać do domu.
Kościół parafialny w Tomisławiu przed remontem
Kościół parafialny w Tomisławiu przed remontem (fot. Dariusz Gołębiewski)

25 stycznia 1946 roku Bolesławiec zdecydowanie nie był miejscem, które zachęcało do związania się z nim na resztę życia. Niedawno sowieci zaatakowali i splądrowali szpital epidemiczny, miasto było poważnie zniszczone, Polaków wciąż było tu jak na lekarstwo, a i tych lekarstw chronicznie brakowało - o lekarzach nie mówiąc. Pociągi dojeżdżały tutaj i prawie od razu zawracały, bo niemal rok wcześniej wycofujący się stąd Niemcy wysadzili w powietrze spory kawałek wiaduktu kolejowego. 

Pociągi zawracały prawie od razu, bo miasto nie dostarczało regularnie wody do ładowania parowozów, a jak już dostawy były, to często ta woda miała zbyt niskie ciśnienie - opóźnienia pociągów już na starcie liczono często w godzinach. 

25 stycznia z jednego z takich pociągów wysiadł młody robotnik spod Kozienic, niespełna 23-letni Jan Spyra, który musiał się tu w pierwszej chwili poczuć bardzo nieswojo. Widok spalonej poczty, której ruiny wciąż straszyły tuż obok dworca kolejowego, a także ogólny bałagan i fakt, że na ulicy częściej dało się słyszeć język niemiecki, niż polski, musiały potęgować w nim uczucie osamotnienia i obcości - ale być może też ciekawości.

Jan, syn rolników z małej wioski na skraju Puszczy Kozienickiej, przyjechał do Bolesławca sam, mając ze sobą jedynie skromny bagaż ręczny i licząc na to, że Państwowy Urząd Repatriacyjny pomoże mu się odnaleźć w nowym miejscu. Wszak zachęcający go do wyjazdu z rodzinnych Stoków urzędnicy obiecywali mu tutaj pracę, ziemię i szansę na nowe, lepsze życie. 

Nasz osadnik miał prawo poczuć się jeszcze bardziej niepewnie, gdy dowiedział się, że co prawda ma zaświadczenie przesiedleńcze, czyli swojego rodzaju urzędową zgodę na przyjazd do Bolesławca, ale co do zasady cały powiat jest zarezerwowany dla osadników z Jugosławii i w sumie to nie powinno go tutaj być. Mógł jednak szybko odetchnąć z ulgą, bo PUR nie tylko nie nakazał mu wyjazdu w jakieś inne rejony, ale przydzielił mu duże gospodarstwo w nieodległej wsi Thommendorf, znanej później jako Tomaszów, a ostatecznie przemianowanej na Tomisław.

Polaków w okolicach Tomisławia i Osiecznicy w styczniu 1946 roku niemal nie było - dość powiedzieć, że jeszcze dwa miesiące wcześniej w Thommendorfie odnotowano 225 Niemców i ani jednego polskiego osadnika. Gdy Jan trafił do swojej nowej wioski, musiał być tam jeśli nie pierwszym Polakiem, to na pewno jednym z pierwszych, których tam osiedlono. 

A zatem robotnik spod Kozienic, kawaler, mający wówczas ukończonych tylko sześć klas szkoły podstawowej (i kilkuletnie doświadczenie w pracy fizycznej), okazał się jednym z pionierów polskiego Tomisławia. W nieco ponad pół roku z wioski wypędzono jednak większość Niemców, a PUR do końca lipca zdołał całkowicie zmienić sytuację we wsi - 1 sierpnia 1946 roku odnotowano tam obecność aż 457 Polaków. 

Decyzja o samotnym wyjeździe na poniemieckie ziemie z pewnością nie była łatwa. W rodzinnych stronach Jan zostawił ojca, żonatego brata i kilkuwiekowe korzenie, ale miał w sobie na tyle odwagi, aby zaryzykować i ulec namowom urzędników, namawiających Polaków z "centrali" do osiedlania się na odebranych Niemcom "ziemiach odzyskanych". O tym, gdzie dokładnie trafi, prawdopodobnie zdecydowali za niego starostwo w Kozienicach, które wystawiło mu zaświadczenie przesiedleńcze, wpisując do niego akurat Bolesławiec. Mimo obaw, nie zwlekał z wyjazdem, bo zaświadczenie wystawiono 22 stycznia, a już trzy dni później Jan stawił się w Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym w Bolesławcu. 

Ryzyko najwyraźniej się opłaciło, bo Jan dosyć szybko podjął pracę i urządził się na swoim gospodarstwie, a rok po przybyciu do Tomisławia poznał swoją przyszłą żonę Karolinę, osadniczkę z okolic Krzeszowa nad Sanem, z którą doczekał się kilkorga dzieci. W wiosce nad Kwisą mieszkał już przez resztę życia, a kiedy zmarł, został pochowany na tomisławskim cmentarzu. 

Jan Spyra jest pradziadkiem autora powyższego tekstu. 

Źródła:

  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu, PUR - Oddział Wojewódzki we Wrocławiu, sygn. 739.
  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu, Urząd Wojewódzki Wrocławski, sygn. IX/7.
  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu, Starostwo Powiatowe w Bolesławcu, sygn. 1. 
  • Teczka osiedleńcza Jana i Karoliny Spyrów, należąca do zbioru akt osiedleńczych gminy Osiecznica, przechowywanego w Archiwum Państwowym we Wrocławiu Oddziale w Bolesławcu. 

Sonda Bolec.Info


Czy słyszałeś kiedyś o teczkach osiedleńczych?

Dariusz Gołębiewski
Dariusz Gołębiewski
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.

Kontakt z Redakcją: e-mail: [email protected] - tel. +48 693-375-790

Jan - odważny robotnik, który rzucił wszystko i wybrał Tomisław

~~Burawa Lilia niezalogowany
24 stycznia 2026r. o 15:45
fajna historia
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Żółtobrunatna Lantana niezalogowany
24 stycznia 2026r. o 16:26
Niemcy się repatriowali do vaterlandu.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Alabastrowa Rezeda niezalogowany
24 stycznia 2026r. o 20:27
E tam, jaka odwaga? Po prostu jechał by coś zdobyć. Podobnie robili ci co jechali wiek wcześniej na Jugosławię. Czynnikiem podstawowym była raczej bieda. Tj jest szansa na poprawę swojego losu.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Alabastrowa Rezeda niezalogowany
24 stycznia 2026r. o 20:30
Fakt, jakaś odwaga była potrzebna. Kiedyś prześledziłem swoich przodków. Też wyjechali na ziemie odzyskane ale tam powodem głównym był strach przed przeszłością AK. Trza było uciekać tam gdzie cie nie znają.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~j24 niezalogowany
24 stycznia 2026r. o 22:43
Na forum tez mamy Jana , tylko że tchórzliwego , który zdradsził żone..
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Brązowopłowy Berberys niezalogowany
25 stycznia 2026r. o 12:00
Panie Dariuszu , proszę się wybrać na Dolne Mlyny
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Indygowy Chaber niezalogowany
26 stycznia 2026r. o 18:33
,,W nieco ponad pół roku z wioski wypędzono jednak większość Niemców ,, - jest się czym chwalić. Jeszcze trochę i Unia przyjdzie po Was.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
Wypowiedz się:
Jeśli zostawisz to pole puste przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja czyichś danych osobowych bez zezwolenia czy użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi, a osoba zamieszczająca wypowiedź może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania wszystkich opublikowanych wypowiedzi, jednak nie bierze na siebie takiego obowiązku. Pamiętaj, że dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji i udostępniania. Umieszczając cudze zdjęcia możesz złamać prawo autorskie. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za publikowane zdjęcia.
Daj nam Cynk - zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!

Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].

Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).