Portal nr 1 w powiecie bolesławieckim
BolecFORUM Nowy temat
Okruszki Historii
30 stycznia 2026r. godz. 16:04, odsłon: 1656, Dariusz Gołębiewski

Dlaczego 60 lat temu w Rynku nie dalibyście rady się wyspać?

Co powodowało, że na początku lat sześćdziesiątych mieszkańcy Rynku regularnie dostawali białej gorączki, a z czym nie potrafili (albo nie chcieli) poradzić sobie urzędnicy?
Traktor
Traktor (fot. Policja)

W 1963 roku władze Bolesławca z pewnością miały pełne ręce roboty. Zaczynała się poważna rozbudowa miasta, liczba mieszkańców rosła, a gdy w marcu urzędnicy postanowili dla odmiany wyjść w teren, to po kilkugodzinnym spacerze sporządzili ponad trzystronicową, gęsto zapisaną listę pilnych problemów do rozwiązania. "Nagle" okazało się, że Zakłady Mięsne nielegalnie wylewają ścieki do wyschniętego starego koryta Bobru, na rogu Wesołej i Dolnych Młynów wciąż zalega poniemieckie gruzowisko, prawdziwą plagą są bezpańskie psy, na ulicy Buczka ktoś zorganizował sobie nielegalny, cuchnący obornik, a przy hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 1 (szkoła zajmowała budynek dzisiejszego starostwa) mieszkańcy zrobili dzikie wysypisko śmieci. 

Przyznać trzeba, że urzędnicy wzięli się do roboty, ale 41 zauważonych przez nich problemów do rozwiązania wcale nie zamykało listy bolączek ówczesnych Bolesławian. Wielu z nich miało problem, który dziś może wydawać się zaskakujący, ale wtedy był naprawdę poważny - otóż o piątej rano mieszkańców Rynku i pobliskich ulic budził głośny huk silników... traktorów. 

Tak. Traktorów. 

Przez niemal cały 1963 rok do Miejskiej Rady Narodowej wpływały kolejne skargi na rolników, którzy już o piątej rano wjeżdżali na Rynek, a ryk silników ich traktorów zrywał wielu mieszkańców z łóżek. Jakby tego było mało, niektórzy rolnicy parkowali swoje traktory w centrum miasta i pozostawiali włączone silniki, aby później nie musieć odpalać traktorów od nowa. Nieraz się zdarzało, że rolnicy zostawiali włączone silniki nawet na godzinę, robiąc to nie tylko o świcie, ale też w ciągu dnia. 

Mimo że urzędnicy też musieli nieraz narzekać na to, że nie mogą normalnie pracować, bo ktoś im zaparkował traktor prawie pod samym oknem i nie wyłączył silnika, sprawą zajęli się dopiero pod koniec września 1963 roku. Dopiero wtedy Komisja Ochrony, Porządku i Bezpieczeństwa Publicznego zdecydowała, że należy zakazać traktorzystom wjazdu do śródmieścia, a zwłaszcza do Rynku, bo jak zapisano w formalnym protokole...

Bywają przypadki, że traktory przejeżdżając przez śródmieście /szczególnie Rynek/ już od godz. 5 rano bardzo chałasują budąc dzieci i osoby dorosłe ze snu, dużo mieszkańców pracuje na zmiany nocne, a rano nie mogą spokojnie spać przez (...) silniki tychże pojazdów. Warkot traktorów przeszkadza również osobom pracującym w śródmieściu oraz przechodniom. 

W latach 60tych częste przejazdy traktorów przez miasto były zupełnie normalnym widokiem. Rolnicy często przyjeżdżali nimi do młynów oraz magazynów i sklepów Gminnych Spółdzielni, a i sam Bolesławiec nie obejmował jeszcze swej obecnej lewobrzeżnej części, wówczas należącej jeszcze do Bolesławic. Tym niemniej ciągłe przejazdy przez Rynek o piątej rano i zostawianie odpalonych silników w centrum miasta musiało być niezwykle uciążliwe. Mimo zwłoki ze strony władz, sprawa ostatecznie została załatwiona po myśli mieszkańców i od tamtej pory traktorów w Rynku już więcej nie widziano. 

Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu, akta Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Bolesławcu, sygn. 88.

 

Dariusz Gołębiewski
Dariusz Gołębiewski
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.

Kontakt z Redakcją: e-mail: [email protected] - tel. +48 693-375-790

Dlaczego 60 lat temu w Rynku nie dalibyście rady się wyspać?

~~Malkon niezalogowany
1 lutego 2026r. o 9:33
Traktory "warczały" - hałasowały. Czy piszący ten artykuł nie ma pojęcie ile traktorów mieli w tamtych latach rolnicy? W tamtym okresie rolnicy jak jechali na targ do miasta to jechali głównie furmankami. Na furmankach mieli klatki z prosiakami, kaczkami, kurami, królikami lub worami z ziemniakami, zbożem i sporo innych plonów z pola. Pojedynczy rolnicy mieli wówczas Zetorki zwane boćkami (ze względu na wysokie koła) lub polskimi dwucylindrowymi Ursusikami , " pounrowskimi" benzynowymi fordzikami. Zdarzało się, że ktoś z rolników miał wielkiego jednocylindrowego z tłokiem jak wiadro Ursusa C45 - bardzo mocna i hałaśliwa bestia W rynku może był trochę hałasu, ale dużo więcej było kup końskich. Oczywiście podczas takiego targowiska nie mogło się obyć bez alkoholu. Później, po targu i zmęczeniu co niektórych furmanów alkoholem koniki same wiedziały jak odwieźć swoich panów do domu. To był swego rodzaju folklor tamtych czasów. Były to trudne czasy, ale na twarzach ludzkich było więcej uśmiechu. Nie było w ludziach tyle jadu i zawiści i mimo, że żyje się nam dużo lepiej staliśmy się innym, zamkniętym w wielu przypadkach, społeczeństwem.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~No i niezalogowany
1 lutego 2026r. o 18:29
~~emeryt napisał(a): Pozwolę sobie dodać coś od siebie. W 1963 roku jedyne traktory , nieliczne , jakie rolnicy posiadali , to były poniemieckie Landz Buldogi. Ich cechą charakterystyczną było to , że silnik wyposażony był w jeden tłok. Powodowało to potężny hałas. By taki traktor odpalić należało poświęcić trochę czasu by tzw. luftlampą rozgrzać od spodu element silnika gdzie potem dostarczane było paliwo, i pod wpływem temperatury następował samozapłon. Odpalało się go przy pomocy kierownicy. Nie dziwota, że jak odpalono rano silnik to praktycznie pracował cały dzień. W tamtych czasach pokazały się już nasze Ursusy c-45 , jak żywo przypominające konstrukcją Buldogi. Ze względu na hałas pracy i niekiedy wprost z komina wydobywające się iskry i ogień nazywano je Cybuchami. Osobiście nie pamiętam by w Rynku , jak pisze autor, takie cyrki się odbywały, ale w pochodach 1-szo majowych jechały co było nie małą atrakcją. Co to hałasu utrudniającego ludziom życie , to mogę z własnego doświadczenia powiedzieć , że mieszkając na Gdańskiej wielokrotnie prawie z łóżka spadałem jak jechały do , albo z POM-u.

Po dokładnym opisie nie sposób odmówić prawdziwej znajomości tematu. A tym wszystkim, którzy krytykują autora, powinno być teraz głupio. Z treści artykułu wynika, że opierał się o dokumenty. Może ten traktor przyjeżdżał raz w tygodniu, albo i na dwa tygodnie, ale wyobraźcie sobie, że pod wasz dom....
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Dario niezalogowany
3 lutego 2026r. o 20:47
Vicia na wolce !
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
Wypowiedz się:
Jeśli zostawisz to pole puste przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja czyichś danych osobowych bez zezwolenia czy użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi, a osoba zamieszczająca wypowiedź może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania wszystkich opublikowanych wypowiedzi, jednak nie bierze na siebie takiego obowiązku. Pamiętaj, że dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji i udostępniania. Umieszczając cudze zdjęcia możesz złamać prawo autorskie. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za publikowane zdjęcia.
Daj nam Cynk - zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!

Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].

Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).