Portal nr 1 w powiecie bolesławieckim
REKLAMA PÓŁNOC Nieruchomości zaprasza
BolecFORUM Nowy temat
Okruszki Historii
1 lutego 2026r. godz. 12:00, odsłon: 2209, Dariusz Gołębiewski

Młody chłopak pojechał rowerem do Hamburga i spotkał Hitlera

W 1935 roku jeden z mieszkańców ówczesnego Aslau (Osłej) wpadł na pomysł wielodniowej podróży na północ Niemiec z kufrem przypiętym do roweru.
Osła
Osła (fot. Dariusz Gołębiewski)

W czasach, gdy nie było internetu, nieznany nam z imienia ein junger Aslauer (młody mieszkaniec Osłej) nie miał przed sobą łatwego zadania. Planując podróż, musiał opierać się tylko na papierowej mapie Niemiec, nie miał też możliwości zarezerwowania sobie noclegów. Jadąc w wybrane przez siebie miejsca, musiał liczyć się z tym, że w sezonie wakacyjnym niekoniecznie znajdzie miejsce w jakimś małomiasteczkowym hotelu. Nim wyruszył w drogę, kolarz uważnie sprawdził, czy dzwonek, hamulec i światła odblaskowe działają bez zarzutu, a do roweru zamontował bagażnik na kufer, chlebak, manierkę i dwa koce.

Już na samym początku pojawił się pierwszy problem - w dniu, który wędrowiec wybrał na początek swojej podróży (6.07.1935), zaczął padać deszcz. Obudzony o świcie kolarz zaczął się wahać, ale pogoda dość szybko się poprawiła i chłopak mógł wyruszyć w drogę. Na początek pojechał do Bunzlau (Bolesławca), przejechał przez most na rzece Bober (Bóbr) i pojechał prosto na Tiefenfurt (Parowa), ale sześć kilometrów przed wioską, w środku lasu, wyprawa prawie musiała zostać przerwana, bo w rowerze pękł łańcuch. Przygotowany na taką ewentualność junger Aslauer w przeciągu godziny naprawił usterkę i pokonał kolejnych kilkadziesiąt kilometrów, zatrzymując się na obiad dopiero w Bad Muskau (Mużaków). Chłopak się nie oszczędzał, bo do wieczora przejechał jeszcze przez Cottbus, Vetschau i Lübbenau, aby zatrzymać się na nocny postój w Lübben, znanym też pod łużycką nazwą Lubin. Jak sam obliczył, tylko pierwszego dnia pokonał aż 188 kilometrów. 

7 lipca kolarz z samego rana pojechał do Berlina, pokonując kolejnych 80 kilometrów, po czym zostawił rower pod nieistniejącym już dzisiaj Görlitzer Bahnhof, wskoczył w tramwaj i pojechał na Poststadion, aby obejrzeć walkę dwóch wybitnych bokserów - Niemca Maxa Schmelinga (mistrza świata wszechwag z lat 1930 i 1932 oraz zadeklarowanego antynazisty) i Baska Paolino Uzcuduna (mistrza Europy wagi ciężkiej z lat 1926 i 1928). Na stadion przybyły wielotysięczne tłumy, ale naszemu krajanowi udało się zdobyć miejsce i obejrzeć całą walkę, wygraną ostatecznie przez Schmelinga. 

Bolec.Info - zdjęcie Max Schmeling (fot. Wm. C. Greene - New York World-Telegram and the Sun/domena publiczna)

Po powrocie na dworzec kolarz pojechał przez Charlottenburg aż do oddalonego o 187 kilometrów miasta Ludwigslust. Jeśli przyjąć, że chłopak wyjechał z Berlina około godziny 14, mógłby dojechać na miejsce przed północą, po czym przespał się tam i następnego dnia odjechał prosto do Hamburga. Tam ein junger Aslauer spędził kolejnych pięć dni, zwiedzając zacumowane w porcie statki, przejeżdżając przez długi na niemal półtora kilometra tunel drogowy pod Elbą, a także odwiedzając najważniejsze hamburskie zabytki, w tym sławny kościół św. Michała. 

W drodze powrotnej kolarz z Aslau (Osłej) znowu zawitał do Berlina i gdy udał się na główną aleję stolicy Rzeszy - Unter den Linden - natrafił na tłumy witające delegację "Legionu Brytyjskiego", czyli działającej w Wielkiej Brytanii ważnej organizacji kombatanckiej. Przedstawiciele Legionu nieco wcześniej odwiedzili Adolfa Hitlera, co możecie zobaczyć na poniższym nagraniu.

Później delegacja Legionu "zwiedziła" też niemiecki obóz koncentracyjny w Dachau, co do dziś budzi w Anglii duże kontrowersje.

Tamtego wieczoru Hitler także pojawił się w centrum miasta, owacyjnie witany przez tłumy berlińczyków i turystów. Młody Niemiec z Osłej również mógł przy tej okazji zobaczyć przywódcę Niemiec i, jak zapisał: 

Pozdrowiliśmy Wodza z entuzjastycznie podniesioną ręką, a on dziękował nam przyjaźnie. 

Podróżnik podał nawet, gdzie dokładnie zobaczył Hitlera, pisząc że miało to miejsce na rogu ulic Poststrasse i Hermann-Göring-Strasse, gdy dyktator jechał od strony Wilhelmstrasse. Nie wspomniał już jednak, że 15 lipca w Berlinie doszło też do licznych, zorganizowanych i brutalnych napaści na Żydów, dokonywanych przez umundurowanych nazistowskich bojówkarzy. 

17 lipca ein junger Aslauer wyjechał z Berlina i następnego dnia był już w domu. Niedługo po powrocie zdał relację ze swojej podróży na łamach dziennika Bunzlauer Stadtblatt, dzięki czemu możemy się dzisiaj o niej dowiedzieć. 

Źródła:

  • H. J, Auf dem Fahrrade von Aslau nach Hamburg [w:] Bunzlauer Stadtblatt, nr 169 (1935). 
  • https://www.bak07.de/geschichte/ [dostęp: 31.01.2026 r.]
  • https://www.bbc.com/news/uk-11660668 [dostęp: 31.01.2026 r.]
  • https://boxrec.com/en/box-pro/12118 [dostęp: 31.01.2026 r.]
  • https://www.granger.com/0227518-people-germany-spectators-during-the-boxing-match-schmeling-image.html [dostęp: 31.01.2026 r.]

Sonda Bolec.Info


Czy lubisz jazdę na rowerze?

Dariusz Gołębiewski
Dariusz Gołębiewski
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.

Kontakt z Redakcją: e-mail: [email protected] - tel. +48 693-375-790

Młody chłopak pojechał rowerem do Hamburga i spotkał Hitlera

~~Miedziana Pietruszka niezalogowany
5 lutego 2026r. o 8:00
Miłośnik Niemców znowu zamieścił swoje wypociny.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Płomienna Aralia niezalogowany
6 lutego 2026r. o 6:14
Nie lubią Niemców ,Ukraińców ,Żydów ,Czechów ,ale kochają kiboli i katolików
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
Wypowiedz się:
Jeśli zostawisz to pole puste przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja czyichś danych osobowych bez zezwolenia czy użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi, a osoba zamieszczająca wypowiedź może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania wszystkich opublikowanych wypowiedzi, jednak nie bierze na siebie takiego obowiązku. Pamiętaj, że dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji i udostępniania. Umieszczając cudze zdjęcia możesz złamać prawo autorskie. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za publikowane zdjęcia.
Daj nam Cynk - zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!

Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].

Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).