Portal nr 1 w powiecie bolesławieckim
REKLAMA KGHM zaprasza
BolecFORUM Nowy temat
Okruszki Historii
21 lutego 2026r. godz. 18:11, odsłon: 988, Dariusz Gołębiewski

Bez nich osadnicy daleko by nie zajechali. Dosłownie!

W dzisiejszym Okruszku Historii przedstawię Wam kilka historii z pierwszych powojennych miesięcy, które pokazują, jak ważne dla naszego regionu były... konie.
Koń
Koń (fot. stajniadorado.pl)

Tuż po tym, jak zakończyła się II wojna światowa, w sporej części Europy konie stały się bardzo istotnym środkiem transportu. Przy ogromnych brakach benzyny, trudnościach w zdobyciu samochodu (o ciężarówce nie mówiąc) i w sytuacji, gdy wiele dróg oraz mostów zostało zniszczonych, jazda konna często była jedynym sposobem, aby gdziekolwiek się dostać.

W drugim tygodniu maja 1945 roku pierwsi polscy urzędnicy natrafili przed dworcem kolejowym w Bolesławcu na porzucone konie, wozy i rowery. Niestety, te konie były już martwe, a urzędnicy ci, tworzący Grupę Operacyjną Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, pilnie poszukiwali koni do akcji żniwnej na polach. Nie mogąc ich znaleźć, chcieli zdobyć je od przechodzących przez miasto repatriantów, powracających do Polski z niemieckiej niewoli. Aby było to jednak możliwe, konieczne było sformowanie specjalnej straży, która by tych koni pilnowała.

Problem ze zorganizowaniem i koni, i pilnujących ich strażników, okazał się jednak ogromny, więc po miesiącu szef GO KERM, Michał Czarnota-Bojarski, pisał o nich w swych cotygodniowych raportach tak:

  • 16 czerwca 1945: Tabor konny (3 konie) jest wyzyskany do możliwych granic, zarówno do zwózki, jak na potrzeby gospodarcze (pasza, ziemniaki). 
  • 24 czerwca 1945: Tabor konny wyzyskuję do ostatniej możliwości, nie mając treściwej paszy. 
  • 7 lipca 1945: Tabor konny został wzmocniony przez pozostawienie przez porucznika Noaha, oficera pułku artylerji przeciwlotniczej, pary koni przeznaczonych dla przyszłych osiedleńców-podoficerów tegoż pułku. Do czasu, gdy konie trzeba będzie oddać tym osobom, mamy je do naszej dyspozycji. Obecny stan koni - 5 sztuk - został podzielony pomiędzy Bolesławiec i folwark Grupy we wsi Uttig. 

Konie były więc bardzo ważne, ale wciąż ich brakowało, skoro nawet urzędnicy nie byli w stanie pozyskać ich na swoje potrzeby więcej, niż kilka. W kolejnych miesiącach, gdy wokół miasta zaczęto tworzyć zaczątki późniejszych gmin, lokalne władze kładły ogromny nacisk na sporządzanie spisów wszystkich koni w danej okolicy, a każdy koń miał mieć własny dowód tożsamości, zabezpieczający jego właściciela na wypadek kradzieży zwierzęcia. Problemem okazał się brak weterynarza, który mógłby odpowiednio te konie badać - gdy w połowie lipca 1945 roku w Bolesławcu odbył się przegląd lokalnych koni, wyznaczony do ich przebadania polski lekarz w ogóle się na nim nie zjawił. 

Konie były bardzo cenne, więc często dochodziło do przypadków ich kradzieży - szczególnie gdy od 17 września 1945 roku w okolicach Bolesławca zaczęli się osiedlać wysiedleńcy z Kresów Wschodnich. Osadnicy często przywozili ze sobą swoje konie, więc w powiecie zaczęła powoli wzrastać ich liczba - a co za tym idzie, było więcej okazji do dokonywania rozbojów.

W zachowanych dokumentach archiwalnych widać wyraźnie, że kradzieże koni były dokonywane przede wszystkim - choć nie wyłącznie - przez czerwonoarmistów. Warto podać kilka przykładów takich sytuacji:

  • 4 sierpnia 1945 roku w Gross Golnisch (Golnice Wielkie) pojawił się sowiecki kapitan, który dokonał lustracji jednego z niemieckich gospodarstw i już tego samego wieczora doszło tam do kradzieży konia. W Gross Golnisch stacjonowała wtedy niewielka sowiecka komendantura, więc okradziony Niemiec zgłosił jej dowództwu, że został okradziony. Sowieci odpowiedzieli, żeby mężczyzna obejrzał ich konie i sprawdził, czy jakikolwiek z nich należy do niego - okazało się, że żaden. 
  • 20 sierpnia 1945 roku czerwonoarmiści ukradli Czechowi z Nieder-Thomaswaldau (Tomaszowa Bolesławieckiego) zarejestrowane na jego nazwisko dwa konie. Czech ten miał szczęście, bo nie tylko ustalił tożsamość sprawców, ale też przekonał ich dowódcę (majora o nieznanym nazwisku), że należy wobec nich wyciągnąć konsekwencje. Sowiecki major aresztował złodziei i choć nie zdołał odzyskać skradzionych zwierząt, które sprawcy zdążyli już sprzedać, to w zamian oddał Czechowi dwa inne konie. 
  • 3 września 1945 roku z polskiego folwarku w Otoku skradziono dwa konie, a podpisany pod doniesieniem w tej sprawie urzędnik stwierdził, iż kradzieży dokonali sowieccy żołnierze. Czy udało się je odzyskać? Nie wiadomo. 

Kradzieży koni dopuszczali się nie tylko sowieci - dla przykładu, 31 października 1945 roku dwóch Polaków z Nowej Wsi dostało polecenie ze starostwa w Bolesławcu, aby doprowadzić doń dwóch Niemców z ich wioski, którzy bezprawnie przypisali sobie dwa konie i byli podejrzewani o ich kradzież. 

Konie były kluczowe do przeprowadzenia żniw, a gdy w nasze okolice zaczęli przybywać polscy osadnicy, konne wozy były podstawowym środkiem transportu, wykorzystywanym do rozwożenia ich po wioskach. W naszym regionie dramatycznie brakowało jednak lekarzy, także tych zajmujących się zwierzętami, więc zdarzały się nawet takie sytuacje, że tuż po rozwiezieniu danej grupy osadników koń padał martwy w swojej stajni. Problemem wśród koni - i innych gatunków zwierząt - były też choroby zakaźne, bo skoro brakowały weterynarzy, nie miał ich kto leczyć. 

Źródła:

  • Archiwum Akt Nowych, Grupy Operacyjne Komitetu Ekonomicznego Rady MInistrów - grupa zespołów, sygn. 308.
  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu, Starostwo Powiatowe w Bolesławcu, sygn. 1.
  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu, Starostwo Powiatowe w Bolesławcu, sygn. 41.

Sonda Bolec.Info


Czy jeździłeś kiedyś konno?

 

Dariusz Gołębiewski
Dariusz Gołębiewski
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.

Kontakt z Redakcją: e-mail: [email protected] - tel. +48 693-375-790

Bez nich osadnicy daleko by nie zajechali. Dosłownie!

~~Makowa Rzeżucha niezalogowany
22 lutego 2026r. o 5:42
~~Piernikowy Buk napisał(a): W tamtych czasach bez koni ani rusz


Dziękuję że chciało ci się w niedzielę tak wcześnie wstać , i podzielić się z nami błyskiem twojego intelektu.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Mahoniowy Szczodrzeniec niezalogowany
22 lutego 2026r. o 7:33
~~Makowa Rzeżucha napisał(a):
Ktoś napisał: ~~Piernikowy Buk napisał(a): W tamtych czasach bez koni ani rusz


Dziękuję że chciało ci się w niedzielę tak wcześnie wstać , i podzielić się z nami błyskiem twojego intelektu.

Bez karabinu też
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Andrzej niezalogowany
22 lutego 2026r. o 10:19
Prawda mamy też konia w sejmie.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Zgniła Tibuchina niezalogowany
23 lutego 2026r. o 11:32
Koń to koń
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
Wypowiedz się:
Jeśli zostawisz to pole puste przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja czyichś danych osobowych bez zezwolenia czy użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi, a osoba zamieszczająca wypowiedź może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania wszystkich opublikowanych wypowiedzi, jednak nie bierze na siebie takiego obowiązku. Pamiętaj, że dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji i udostępniania. Umieszczając cudze zdjęcia możesz złamać prawo autorskie. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za publikowane zdjęcia.
Daj nam Cynk - zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!

Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].

Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).