Przez wieki okolice dzisiejszego dworca kolejowego pozostawały poza granicami Bolesławca, stanowiąc jego północne przedpole. Gdybyśmy stanęli tam przed 1813 rokiem, gdy przez Bolesławiec kilkukrotnie przetoczył się front wielkiej wojny z Napoleonem Bonaparte, mielibyśmy znakomity widok na miejskie mury obronne, pochodzące jeszcze z czasów późnego średniowiecza. Nie wiemy, co się tutaj znajdowało, ale mogły tu się rozciągać pola należące do okolicznych mieszczan.
Podczas walk z Francuzami spora część murów miejskich uległa zniszczeniu, co paradoksalnie okazało się dla miasta bardzo korzystne, pozwalając mu na rozrastanie się poza ich ciasnym pierścieniem. Uszkodzenie murów zbiegło się w czasie ze stopniowym wzrostem liczby mieszkańców, a dodatkowo w 1845 roku w Bunzlau (Bolesławcu) powstał dworzec kolejowy, postawiony na powstającej wtedy linii kolejowej z Breslau (Wrocławia) do Berlina.
Gdy spojrzy się na powstały wkrótce potem (1847 rok) plan ówczesnego Bunzlau, w północnej części miasta widać na nim wielki pusty plac, ciągnący się od budynku dworca do dzisiejszej ulicy Ogrodowej (wtedy jeszcze bezimiennej). Jest on podpisany jako Bahnhofplatz, czyli Plac Dworcowy, ograniczony od zachodu przez Bahnhofstrasse (ul. Daszyńskiego) i od wschodu przez niewielki park, zajmujący dzisiejszą ulicę Kaszubską. Nazwa Placu Dworcowego była wtedy dość oczywista, tak samo jak to, że należało go koniecznie zagospodarować, aby przybywający do Bunzlau turyści w pierwszej chwili zobaczyli tu coś więcej, niż wielki pusty plac.
Przez całą II połowę XIX wieku wzdłuż murów miejskich powstawała reprezentacyjna promenada, więc uznano, że Bahnhofplatz też warto przekształcić w zielony park. Już w latach osiemdziesiątych XIX wieku oznaczono go na kolejnej mapie miejskiej właśnie jako porządnie urządzony park, przedzielony na dwie części istniejącą do dziś ulicą. W jego zachodniej części wybudowano też okazały pomnik ku czci pruskich żołnierzy z Bunzlau, którzy polegli w latach 1864-1871 podczas wojen z Danią, Austrią i Francją - najwidoczniej już wtedy uznano, że warto tam wystawiać pomniki upamiętniające historię miasta.
Po I wojnie światowej władze Bunzlau postanowiły przemianować ten plac, nadając mu długą nazwę, która zapewne niespecjalnie przyjęła się w świadomości mieszkańców, ale była bardzo poprawna politycznie. Bahnhofplatz przekształcono w Reichs-Präsidenten-Platz, co można tłumaczyć jako Plac Prezydenta Rzeszy. Niemcy w tamtym czasie były republiką i czyniono wiele, aby naród przywykł do tego, że nie mieszka już w cesarstwie, lecz w państwie w pełni demokratycznym - jak wiadomo, nieskutecznie.
Nieskutecznie, bo 30 stycznia 1933 roku do władzy w Niemczech, za niechętną zgodą ówczesnego prezydenta, Paula von Hindenburga, doszedł Adolf Hitler, mianowany kanclerzem Rzeszy. W kolejnych miesiącach Niemcy dosłownie zalały rozmaite upamiętnienia ku czci Hitlera i Hindenburga, będącego zresztą sędziwym, legendarnym bohaterem I wojny światowej. Już na początku kwietnia 1933 roku władze Bolesławca przemianowały plac "prezydencki" właśnie na Hindenburg Platz, a miesiąc później w lesie przy ul. Jeleniogórskiej uroczyście zasadzono dęby ku czci prezydenta i kanclerza - upamiętniające ten fakt głazy znajdują się tam do dziś.
Wkrótce po wojnie - na pewno nie w 1945 roku, ale z pewnością niedługo potem, choć dokładna data tego wydarzenia nie jest aktualnie znana - Plac Hindenburga formalnie przemianowano na Plac Wolności. To właśnie tam 17 września 1945 roku członkowie pierwszego zorganizowanego transportu polskich osadników, który przybył do Bolesławca, znaleźli porzucony fortepian, na którym odegrali kilka pieśni patriotycznych.
Plac Wolności przetrwał pod taką nazwą przez kilkadziesiąt lat, niezależnie od zmian politycznych i społecznych, jakie zachodziły w Polsce przez kolejne dekady . Najnowsza decyzja Rady Miasta powoduje więc, że plac istniejący już od 180 lat zostaje formalnie podzielony na dwie części - zachodnią, którą formalnie nazwano Parkiem Solidarności (choć aktualnie jest to raczej skwer, niż park), oraz wschodnią, która pozostaje Placem Wolności.
Źródła:

~~Rumiana Lnica napisał(a):
~~insider niezalogowany
12 min. temu
jak to co?
''milion'' spółek i spółeczek ''związkowych'' np. w PKP Cargo...
tam mieli prawdziwa (prawdziwą) „wolność'' co pokazywały afery do dzisiaj nierozliczone i zamiecione ''pod dywan''...
tam prezydent tej rzeszy darmozjadów i ''przekrętasów'' czuły się bezkarne i bezpieczne...🤣🤣 ( czuł się bezkarnie i bezpiecznie)
Niemożliwe … tyle błędów 🫣🫣🫣
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: [email protected].Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).