Gdyby ktoś w Bolesławcu tworzył listę dowodów na najbardziej nierozsądnie wydane publiczne pieniądze, oba miejskie amfiteatry na pewno znalazłyby się w pierwszej dziesiątce. Ten przy Spacerowej, z miejscami dla 1500 widzów, jest modelowym przykładem Misia z popularnej komedii.
O absurdzie tej "inwestycji" z 2007 roku, kosztującej wówczas 739 000 zł, pisałem już w 2009 roku w tekście Amfiteatr do gry, ale wyłącznie w tenisa:
Odbyły się tu tylko trzy koncerty. Jeden - Psałterz Wrześniowy Piotra Rubika - można zaliczyć do udanych. Dwa inne, w ramach Bluesa nad Bobrem, były porażką. W tym roku nie planuje się w tym miejscu żadnego festynu ani koncertu.
Amfiteatr miał tętnić życiem. Miały się w nim odbywać koncerty Bluesa nad Bobrem i inne, miały występować kabarety, miejscowe zespoły: ludowe i młodzieżowe. Planowano zawody sportowe, bo obiekt miał pełnić podwójną funkcję - kulturalną i sportową. Ale nic z tego nie wyszło.
- To nie jest amfiteatr, tylko ucięte pół stadionu - mówiła wówczas Krystyna Juszkiewicz, wieloletnia organizatorka Bluesa nad Bobrem. - Chciano zbudować coś, gdzie można organizować imprezy i sportowe, i kulturalne. Wyszedł dziwoląg. Scenę trzeba specjalnie stawiać, a na dodatek wypożyczać toalety, garderoby i barierki. Zrobiono obiekt do wszystkiego, czyli do niczego.
Żeby obiekt wyglądał mniej żałośnie i udawał jakąś wartość użytkową dla miasta, w środku liczącej półtora tysiąca miejsc widowni w dwa lata po budowie zrobiono korty tenisowe. Nie cieszyły się, ze względu na niezbyt dobrą nawierzchnię, zbyt wielkim wzięciem.
W 2009 roku tak komentował to Mirosław Sakowski, wówczas sekretarz Miejskiego Klubu Tenisowego:
- Można było zrobić korty ziemne w innym miejscu i lepszej jakości. Trybuny są zbędne. Bo na turniejach tenisowych w Bolesławcu kibiców nie ma.
Przez kolejne 16 lat niewiele się zmieniło. W amfiteatrze odbywała się jedna impreza raz na kilka lat. Najbardziej spektakularną był plenerowy występ kabaretu Neonówka, który do końca obnażył brak przewidywania inwestorów, czyli władz miasta. Na Neonówkę ruszyły tłumy, ale jak to w Bolesławcu, koniecznie własnym autem. A amfiteatr zaplanowano bez parkingów i w miejscu z jedną drogą dojazdową. Korki, problemy z dojazdem, parkowanie przy zapchanej ulicy - to był Armagedon. Całe szczęście, że nikt podczas imprezy nie potrzebował pomocy medycznej a na drodze dojazdowej nie zdarzył się żaden wypadek.
Problem z miejskimi amfiteatrami polega na tym, że niemal nikt nie organizuje już dużych imprez. Największą w roku jest Bolesławieckie Święto Ceramiki, ale nikt nie odważy się wyprowadzić koncertów z centrum miasta, bo spadnie frekwencja i zbuntują się sprzedawcy ceramiki. Były próby wyprowadzenia parady i otwarcia święta na miejski stadion. Trudno nazwać je sukcesem. Organizatorzy imprez wolą wynająć salę Kina Forum lub Teatr Stary. To mniejsze ryzyko klapy. Miasto ani nikt z tego miasta nie organizuje też już żadnych dużych przedsięwzięć kulturalnych, nie ma u nas festiwali muzycznych czy innych imprez kulturalnych mogących przyciągnąć widownię, która zapełniłaby amfiteatr.
Wczoraj prezydent Bolesławca, Piotr Roman, obwieścił kolejny etap przebudowy obiektów przy Spacerowej. Otwarty w tym roku po remoncie Ośrodek Wodno Sportowy okazał się wielkim sezonowym sukcesem frekwencyjnym, przy okazji doprowadzając do zamknięcia na sezon letni oddanego 10 lat temu do użytku Leśnego Potoku. Zbudowanego za 11 milionów złotych a dziś miastu zbędnego i przeznaczonego na sprzedaż (chętnych brak).
Na basenach powstanie siedem zjeżdżalni, będą dwa nowe boiska, place zabaw, nowa wiata grillowa i (wreszcie) liczne miejsca parkingowe. O inwestycji pisaliśmy w tekście Baseny przy Spacerowej zostaną rozbudowane. Wiemy, co powstanie za blisko 46 milionów złotych.
Elementem planów jest także... remont amfiteatru i kortów. Ich nawierzchnia ma być akrylowa.
I to nie dziwi, bo choć obiekt zużyty nie jest, to na pewno wymaga remontu, bo nieużytkowany też ma prawo niszczeć. Można nawet sobie wyobrazić, że w celu udokumentowania użyteczności amfiteatru MOSiR oraz BOK-MCC dostaną polecenie zorganizowania jakiegoś dużego koncertu na otwarcie, żeby obiekt wydawał się mniej zbędny.
A potem znów od czasu do czasu pograją tam jedynie tenisiści. Przed ogromną, pustą widownią. Ale przynajmniej będą mogli poczuć się jak na nowym miejskim i zwykle pustym stadionie wybudowanym za 36 460 261 zł.

~~insider napisał(a): bardzo dobre pytanie...
bardzo dobre ...
chciałbym poznać listę nazwisk urzędasów którzy kupili te działki i za ile ...i kiedy kupili...
bo jeśli by się okazało że kupili je znając już trasę mającej tam przebiegać obwodnicy to ....
wtedy jest to ewidentny przekręt kilku ,kilkunastu i sprawa dla prokuratora...
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: redakcja@bolec.info.Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).