Na swoim profilu poseł Prawa i Sprawiedliwości Szymon Pogoda, odpowiednio ubrany, przedstawił dramatyczną ocenę rosnących cen paliw na stacji Orlen w Bolesławcu.
Komentarz pełen troski o portfele Polaków. Wszystko wyglądało bardzo poważnie, niemal jak prezentacja posła na konferencji – tyle że bez udziału mediów. Problem polegał jedynie na tym, że kontekst globalny podwyżek cen zdawał się gdzieś po drodze wyparować jak benzyna z otwartego kanistra.
Otóż ceny ropy na światowych rynkach rzeczywiście skoczyły – z około 80 dolarów za baryłkę do ponad 108 dolarów.
Taki skok cen to nie jest drobiazg. A powód?
Eskalacja napięcia po ataku wojsk amerykańskich i izraelskich na Iran. Rynki surowcowe reagują na takie rzeczy natychmiast. Gdy tylko pojawia się ryzyko konfliktu na Bliskim Wschodzie, baryłki drożeją szybciej niż komuś może się to wydawać. Za ten atak na Iran odpowiedzialny jest Donald ale ten drugi, któremu po wyborze na prezydenta posłowie Prawa i Sprawiedliwości na stojąco bili brawo.
I tu zaczyna się najciekawsza część opowieści. Bo patrząc na rolkę posła, można odnieść wrażenie, że za wzrost cen paliw w Polsce w tym momencie odpowiada w zasadzie jeden człowiek – premier Donald Tusk.
Można więc zadać sobie pytanie: czy poseł Pogoda przypadkiem nie pomylił dwóch Donaldów? Bo jeśli ktoś miałby wpływ na decyzje wojskowe Stanów Zjednoczonych, to raczej nie premier Polski, lecz prezydent USA – Donald Trump.
Pozwólmy sobie na odrobinę ironii. Wyobraźmy sobie bowiem świat, w którym rzeczywiście to polski premier steruje globalnym rynkiem paliw i atakiem na Iran.
W Warszawie zapada decyzja – i natychmiast w Houston traderzy chwytają się za głowę, w Rijadzie książęta dzwonią do doradców, a tankowce na oceanie zmieniają kursy. Jedno wystąpienie w Sejmie i już: baryłka +30 dolarów.
Brzmi absurdalnie? Owszem. Ale mniej więcej taki obraz świata powstaje, gdy lokalną politykę próbuje się tłumaczyć globalnymi kryzysami bez wspominania o tamtych zjawiskach.
W rzeczywistości mechanizm jest dość prosty. Droższa ropa na świecie oznacza droższe paliwo w rafineriach, a potem na stacjach. Dlatego kierowcy w Polsce zobaczyli w ostatnim tygodniu podwyżki cen paliw: około 50 groszy na litrze benzyny i nawet ponad złotówkę w przypadku diesla.
Nie dlatego, że ktoś w Warszawie podjął taką decyzję, lecz dlatego, że świat jest dziś systemem naczyń połączonych – od Zatoki Perskiej po stację Orlenu przy drodze krajowej nr 94 w Bolesławcu.
Poseł Pogoda zapewne wie, że łatwiej wskazać winnego w kraju, niż tłumaczyć wyborcom skomplikowaną układankę geopolityki, surowców i rynków finansowych. A jeśli przy okazji da się wbić szpilkę przeciwnikowi politycznemu – tym lepiej.
Może więc poseł Pogoda nie tyle pomylił Donaldów, ile po prostu postanowił skrócić historię świata czy Polski do jednej rolki na Facebooku. Taki skrót myślowy ma oczywiście swoje zalety: jest szybki, prosty i świetnie wygląda przez kilka godzin w mediach społecznościowych.
Ma tylko jedną wadę – rzeczywistość rzadko mieści się w takiej propagandzie. A wyborcy to widzą i zapewne wyciągną odpowiednie wnioski.

~~Płomienna Aralia napisał(a): Pogoda na kasę do Biedronki
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: redakcja@bolec.info.Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).