Po tym, jak w 1934 roku zmarł prezydent Paul von Hindenburg, a kanclerz Adolf Hitler dokonał słynnej Nocy Długich Noży, likwidując tym samym opozycję w łonie własnej partii, Niemcy już nieodwołalnie zostały nazistowską III Rzeszą. Hitler, choć sam był już daleki od chrześcijaństwa, wiedział że nie może sobie jeszcze pozwolić na rozprawę z dwoma głównymi Kościołami w Rzeszy - ewangelickim i katolickim - więc postanowił je sobie podporządkować.
W przypadku Kościoła ewangelicko-augsburskiego udało się to bez większych problemów, bo większość wiernych i pastorów bez cienia sprzeciwu - a zazwyczaj ze szczerą ochotą - podporządkowała się nazistom, tworząc ruch tzw. Deutsche Christen, czyli "Niemieckich Chrześcijan". Na ich czele stanął Reichsbischof Ludwig Müller, gorliwy nazista, usiłujący łączyć przesłanie Ewangelii o miłości bliźniego z obłąkaną ideologią narodowego socjalizmu.
W małym miasteczku Naumburg am Queis (Nowogrodziec) tak łatwo jednak nie było.
Pomijając już fakt, że większość jego mieszkańców stanowili katolicy, od 1898 roku w budynku głównym dawnego klasztoru Magdalenek działało seminarium ewangelickie. Kilka miesięcy po dojściu Hitlera do władzy dyrektorem tego seminarium został dr Gerhard Gloege, który dość szybko przystał do antynazistowskiej opozycji, znanej jako Bekennende Kirche - "Kościół Wyznający". Możliwe, że niemały wpływ mieli na to jego studenci, którzy w styczniu 1934 roku złamali wydany przez niego zakaz, jadąc na nabożeństwo do Bunzlau (Bolesławca) i deklarując w jego trakcie sprzeciw wobec nazistowskiej polityki rasowej.
Sam Gloege od tamtej pory coraz ostrzej krytykował narodowy socjalizm, uznając go za ideologię antychrześcijańską i publicznie ogłaszając, że "Reichsbischof" swoim postępowaniem wykluczył się z Kościoła ewangelickiego. Gdy 20 października 1934 roku wziął udział w zgromadzeniu pastorów Kościoła Wyznającego i zadeklarował wraz z nimi, że nie może już wykonywać poleceń znazyfikowanych władz kościelnych, dla nazistów było to już zbyt wiele i podjęli próbę usunięcia kapłana z uczelni.
W połowie listopada do Nowogrodźca przyjechał wysłannik śląskiego konsystorza, radca Scheller, który oznajmił, że teraz nowym dyrektorem będzie pastor Holland z sąsiedniej Zebrzydowej, całkowicie spolegliwy wobec reżimu. Gloege uznał swoją dymisję za bezprawną i gdy jego mieszkanie (zajmujące południowo-wschodni narożnik gmachu seminarium) odcięto od linii telefonicznej, pojechał do Berlina, aby poprosić Kościół Wyznający o dalsze instrukcje. W Berlinie usłyszał, że ma zabrać do Nowogrodźca grupę kleryków z rozwiązanego niedawno seminarium we Frankfurcie nad Odrą i normalnie prowadzić z nimi zajęcia.
Gloege pojechał do Berlina w tajemnicy, więc ewangelicy z Nowogrodźca zaczęli podejrzewać, że uwielbiany przez nich pastor został aresztowany przez gestapo. Poruszenie było tak duże, że gdy następnego dnia Gloege wysiadł z klerykami na stacji kolejowej w Lauban (Lubaniu), usłyszał że parafianie zorganizowali przy zamkniętym wejściu do seminarium demonstrację w jego obronie. Kapłan natychmiast pojechał z klerykami do miasta i, aby najpierw rozeznać się w sytuacji, wszedł na teren dawnego klasztoru bocznym wejściem, przylegającym do placu kościelnego i połączonym z jego mieszkaniem.
Wieści o powrocie Gloegego szybko się rozeszły, więc do jego mieszkania niezwłocznie udali się burmistrz i komisarz policji, aby prosić go o uspokojenie sytuacji i niedopuszczenie do zamieszek. W ślad za oficjelami na plac kościelny weszli manifestanci, głośno domagając się rozmowy z pastorem oraz zapewnienia, że cieszy się on pełną wolnością osobistą. Poproszony o to przez burmistrza Gerhard Gloege rzeczywiście wyszedł do swoich parafian i wygłosił do nich przemowę, w której apelował o zachowanie spokoju i zapewniał, że jest w pełni wolny.
Manifestanci po wysłuchaniu swojego pastora rozeszli się do domów, ale mianowany przez nazistów dyrektorem pastor Holland nakazał swoim dwóm studentom zabarykadowanie przejścia z mieszkania Gloegego do części budynku, którą zajmowały sale wykładowe, dormitoria kleryków, jadalnia, sala muzyczna i biblioteka. W rezultacie dr Gloege musiał prowadzić zajęcia dla swoich studentów w swoim mieszkaniu, a parafianie, obawiając się, że stracą także inne budynki - znajdujący się na terenie dawnego klasztoru Gemeindehaus, czyli dom parafialny, oraz kościół przy obecnej ulicy Lubańskiej - wystawili w nich nocne straże.
Zorganizowanie tak poważnej demonstracji i wystawianie nocnych straży w geście sprzeciwu wobec nazistowskich władz było już wówczas aktem wielkiej odwagi, rzadko spotykanym w skali całej Rzeszy. W kraju, gdzie większość (!) Niemców mniej lub bardziej entuzjastycznie popierała Hitlera, bezwzględnie rozprawiającego się przy tym z opozycją, już sam udział w manifestacji wymierzonej przeciwko nazistom mógł być podstawą, aby zostać zesłanym do obozu koncentracyjnego, pozbawionym pracy lub aresztowanym przez gestapo.
Dr Gerhard Gloege pracował w Nowogrodźcu do 2 lutego 1938 roku, gdy jego seminarium zostało zlikwidowane, jego seminarzyści zmuszeni do opuszczenia miasta, a on sam dostał półtora miesiąca na znalezienie nowej pracy.
Źródła:

Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: redakcja@bolec.info.Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).