Wczoraj, po godzinie 14:00 ktoś, najprawdopodobniej wskutek zbyt szybkiej i nieostrożnej jazdy, potrącił w Szczytnicy samca sarny. Sprawca, łamiąc prawo, nie udzielił zwierzęciu pomocy i nie zgłosił zdarzenia. Ludzie przejeżdżający tą drogą wezwali policję i zadzwonili do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Klekusiowo" w pobliskim Tomaszowie Bolesławieckim.
Wezwanie policji miało miejsce około godziny 15:00, co jest o tyle istotne, że zdarzyło się w godzinach pracy Urzędu Gminy Warta Bolesławiecka, który powinien zostać o zdarzeniu poinformowany. Na terenie tej gminy leży Szczytnica.
- Dostałem kilka telefonów o tym zdarzeniu - mówi Mieczysław Żuraw, gospodarz "Klekusiowa". - Choć nie mam z gminą umowy na interwencję w takich przypadkach, pojechałem sprawdzić co się stało. Chciałem zabezpieczyć to zwierzę do czasu, aż przyjedzie policja i wezwie ośrodek opieki nad dzikimi zwierzętami albo weterynarza. Kiedy dojechałem na miejsce, zobaczyłem policjanta i człowieka, który klęczał na koziołku z nożem. Z podciętego gardła sarny lała się krew. Zacząłem to nagrywać i bluzgać, puściły mi nerwy,
Film zarejestrowany przez Mieczysława Żurawia udostępniamy na naszym profilu w serwisie YouTube (wyciszyliśmy przekleństwa i wycięliśmy twarze policjanta i myśliwego, który zarżnął sarnę):
- Pomimo pracy pod lat przy różnych przypadkach rannych i martwych zwierząt, pomimo widoku różnych obrażeń, to było dla mnie coś strasznego, szok - przeżywa Żuraw.
Mieczysław Żuraw wysłał film paru osobom, w tym koledze po fachu, tak film trafił do posła Łukasza Litewki, od lat aktywnie i skutecznie wspierającego zwierzęta. Ten opublikował film w swoich social mediach (z wizerunkami policjanta i myśliwego oraz przekleństwami Mieczysława Żurawia).
Policja woli myśliwego
Według prawa policja powinna w tej sytuacji zadzwonić do Urzędu Gminy Warta Bolesławiecka. Na stronie gminy czytamy:
Zwierzęta ranne w wypadkach drogowych na terenie Gminy Warta Bolesławiecka należy zgłaszać do:
- w godzinach pracy urzędu gminy na numer telefonu 75 610 20 17 lub w pokoju nr 14, I piętro
- w dni wolne od pracy i po godzinach pracy urzędu na numer alarmowy 795 414 119 lub Policji
Zwierzę zostaje podjęte/odłowione przez uprawniony do tego podmiot, z którym Gmina Warta Bolesławiecka ma podpisaną umowę.
Na żaden z tych numerów nie zadzwoniono, a do urzędu nie wpłynęło zgłoszenie zdarzenia. Niestety, policja nie udziela informacji o tym, dlaczego policjanci tego nie zrobili. Zgłoszenie (jak ustaliliśmy) nie wpłynęło także do weterynarza ze Złotoryi mającego umowę z gminą.
Za to policjant biernie przyglądał się temu, jak mężczyzna, prawdopodobnie będący myśliwym (jego tożsamości i powodów obecności na miejscu zdarzenia nie udało nam się ustalić), zarzyna ranne zwierze.
Nie wolno tego robić! Według prawa, gdyby ktoś fachowy (najlepiej weterynarz) ocenił stan zwierzęta jako niedający szans na jego przeżycie, zwierzę można uśpić lub zastrzelić z broni palnej.
Ale koziołkowi sarny w wieku około trzech lat jednak po prostu, pod okiem stróża prawa, poderżnięto gardło. Bo policjanci nie wiedzieli, komu mają zgłosić zdarzenie.
Sprawa już w prokuraturze
- Zrobię wszystko, żeby ten człowiek, który zabił sarnę, został ukarany - mówi dla Bolec.Info Mieczysław Żuraw, który złożył dziś do Prokuratury Rejonowej w bolesławcu zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i wniosek o sekcję zwłok sarny. - Nie ma w Polsce przepisu pozwalającego na podrzynanie gardła. Od tego są ośrodki ratowania dziki zwierząt i lekarze weterynarii. Najpierw się zwierzę bada, potem ewentualnie przeprowadza eutanazję. Nikt nie ma praw podrzynać gardła, nawet myśliwy. Myśliwi nie są kompetentni, żeby ocenić obrażenia zwierzęcia po potrąceniu. Mogą najwyżej ocenić stan zdrowia zwierzęcia po postrzale. Nie mam pojęcia, dlaczego policja wezwała myśliwego.
Co ciekawe, tego samego dnia Mieczysław Żuraw interweniował przy innym potrąceniu sarny, w gminie Nowogrodziec, z którą ma umowę na takie usługi. Wezwano go natychmiast, zabrał zwierzę do swojego Ośrodka. Przeżyło, odzyskuje już siły i staje na nogi. Gmina wyciągnęła wnioski z opisywanego przez nas parę lat temu wydarzenia, kiedy to wezwany przez straż miejską myśliwy zastrzelił ranne zwierze przy drodze.
Oświadczenia, które niewiele wyjaśniają
W sprawie zdarzenia w Szczytnicy swoje oświadczenie wydała bolesławiecka policja (treść tutaj). Czytamy w nim, że funkcjonariusze mieli wiedzę, iż obecny na miejscu mężczyzna jest myśliwym posiadającym ustawowe uprawnienia do podejmowania decyzji dotyczących dalszych losów zwierzęcia: Wstępne ustalenia wskazują na to, że mężczyzna ocenił jego stan zdrowia, jako nierokujący na powrót do zdrowia i podjął decyzję, którą uznał za adekwatną do sytuacji.
Której podjąć nie miał prawa.
Dalsze działania funkcjonariuszy polegały na przewiezieniu sarny do lekarza weterynarii. Ale, co ciekawe, do jednego z gabinetów w Bolesławcu, nie do gabinetu, z którym umowę ma Gmina Warta Bolesławiecka. Policja informuje, że lekarz, po przeprowadzeniu badania – stwierdził liczne obrażenia zewnętrzne oraz złamany kręgosłup.
Policja odmówiła nam jednak informacji o tym, który lekarz badał zabite zwierzę.
Jak ustaliliśmy, zawieziono je do Przychodni Weterynaryjnej Marvet w Bolesławcu. Przychodnia nie chce jednak udzielać informacji na ten temat.
Komendant sprawdzi
W oświadczeniu policji podkreślono, że Komendant Powiatowy Policji w Bolesławcu polecił przeprowadzić czynności zmierzające do ustalenia, czy podejmowane decyzje i działania były adekwatne od sytuacji. Sprawa jest analizowana pod kątem zgodności z procedurami i obowiązującym prawem.
Niestety, policyjne oświadczenie niewiele wyjaśnia. Poprosiliśmy zatem Komendę Wojewódzką Policji we Wrocławiu o odpowiedzi na następujące pytania:
1. Dlaczego policjanci nie zgłosili zdarzenia do Urzędu Gminy Warta Bolesławiecka lub nie zgłosili go do weterynarza, z którym urząd ten ma umowę?
2. Kto i dlaczego wezwał na miejsce zdarzenia myśliwego, w jaki sposób i dlaczego akurat tego myśliwego?
3. Dlaczego policjant nie podjął decyzji o przewiezieniu zwierzęcia do lekarza?
4. Dlaczego policjant pozwolił na niezgodne z prawem zabicie zwierzęcia nożem?
5. Jak, w ocenie komendy wojewódzkiej, zachował się w tej prawie funkcjonariusz KPP w Bolesławcu.
Odpowiedzi opublikujemy, jeśli tylko je otrzymamy.
Myśliwi bronią kolegi, ale przemilczają technikę zabijania
Inne oświadczenie wydał także Polski Związek Łowiecki. Napisano w nim, że Obecny na miejscu myśliwy po ocenie sytuacji podjął decyzję o skróceniu cierpienia zwierzęcia. Do faktu poderżnięcia sarnie gardła myśliwi się jednak nie odnieśli. W odpowiedzi na nadesłane oświadczenie spytaliśmy PZW o to, czy zabicie zwierzęcia poprzez poderżnięcie gardła jest w ocenie PZW zgodne z prawem i było uzasadnione? czekamy na odpowiedź.
Swoje oświadczenie wydało także "Klekusiowo". Pisze w nim m.in.:
Ustaliliśmy, że badanie RTG zostało wykonane dopiero po śmierci zwierzęcia, co rodzi pytania o rzeczywiste przyczyny jego obrażeń – czy były one wyłącznie skutkiem kolizji drogowej, czy mogły powstać również w późniejszym etapie działań.
I to budzi wątpliwości. Uszkodzenie kręgosłupa sarny nie musiało być skutkiem potrącenia. Mogło nastąpić także po nim, także wskutek klęknięcia na koziołku przez myśliwego, który podrzynał zwierzęciu gardło. Stan zdrowia koziołka oceniano wówczas, gdy już go zabito.
Prokuratura już działa
Po dzisiejszych doniesieniach Mieczysława Żurawia Prokurator Rejonowy w Bolesławcu, Sebastian Woźniak, już podjął działania i zajmuje się sprawą. Nakazał zabezpieczenie ciała zwierzęcia i dokonanie sekcji zwłok w ośrodku akademickim.
Wyjaśnienie:
Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Klekusiowo", mimo powielanych przy okazji wspomnianego wyżej zdarzenia informacji, nie ma zakazu pomocy zwierzętom na terenie Gminy Warta Bolesławiecka. Otrzymał pisemną informację z Urzędu Gminy na temat opieki nad bezpańskimi psami i kotami, którymi (wskutek umowy z gminą) zajmuje się schronsku w Przylasku. Opiekę weterynaryjną nad dzikimi zwierzętami poszkodowanymi w wypadkach sprawuje (także na mocy umowy z gminą) złotoryjski gabinet weterynaryjny. Nie jest tajemnicą, że "Klekusiowo" i gmina nie żyją w przyjaźni.

~~Szafranowy Krokus napisał(a): Na jak długo zaplanowaliście te niekończące się medytacje nad tą sarną?
~~Szafranowy Krokus napisał(a): Na jak długo zaplanowaliście te niekończące się medytacje nad tą sarną?
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: redakcja@bolec.info.Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).