Ulica 3 Maja, bo tak nazwano dotychczasowy Katholische Kirchplatz, zalicza się do grona pierwszych kilkunastu ulic w Bolesławcu, którym tuż po wojnie nadano nowe, polskie nazwy. Nie było jeszcze stuprocentowej pewności, że Bolesławiec w ogóle pozostanie w polskich rękach, ale do miasta przybywali pierwsi Polacy i koniecznie należało choć trochę oswoić im miejsce, w którym mieli zacząć nowe życie. Zrobiono to trochę na szybko, więc z trzynastu nazw, jakie wprowadzono 1 czerwca (lub sierpnia) 1945 roku, dziś używamy tylko pięciu z nich; chodzi o ulice Mickiewicza, Kutuzowa, 1 Maja, Chopina i Kubika.
Interesująca nas dzisiaj ulica 3 Maja, czyli obecna Kościelna, do dziś jest podzielona na dwie części, ponieważ przecina ją Zacisze. Zachodnia część została kompletnie zniszczona, gdy w 1945 roku czerwonoarmiści stopniowo podpalali kolejne części starówki, ale wschodnia wyszła z wojny niemal nietknięta i stała się jednym z ważniejszych miejsc na mapie rodzącego się na nowo miasta.
Najważniejszym miejscem przy ulicy 3 Maja był, rzecz jasna, kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św Mikołaja, będący wtedy jedyną katolicką świątynią w mieście. Aż do bezpodstawnego aresztowania przez Urząd Bezpieczeństwa w lutym 1946 roku posługiwał tam dotychczasowy niemiecki proboszcz, ks. Paul Sauer, zastąpiony nieco później przez ks. Andrzeja Gromadzkiego.
Plebania znajdowała się w tej samej kamienicy, w której mieści się do dziś (mowa o kamienicy nr 1), a już w 1946 roku Stanisław Brzozowski otworzył pierwszą polską cukiernię przy ul. 3 Maja 7, nadal działającą w tym samym miejscu. Co warto podkreślić, nim Brzozowski przejął ten lokal, przez pewien czas działała tam Piekarnia Polska, prowadzona przez jednego z pierwszych polskich piekarzy w Bolesławcu, Jana Szydę. W lutym 1946 roku działał tam jeden piec, ale sytuacja w zniszczonym mieście była tak trudna, że choć w normalnych warunkach dałoby się w nim wypiec 720 kilogramów chleba dziennie, Szyda był w stanie wyprodukować maksymalnie 45 kilogramów. W mieście przygotowywanym do bezprecedensowej wymiany ludności i w którym wciąż były poważne problemy z aprowizacją, nikt nie miał prawa mieć o to pretensji.
Bardzo ważnym miejscem dla całego regionu była też Drukarnia Państwowa, uruchomiona przy ul. 3 Maja 5 w dawnej Drukarni Günthera i kierowana przez Eugeniusza Osipiaka. Była ona szalenie ważna, ponieważ drukowano tam - między innymi - urzędowe afisze i obwieszczenia, będące kluczowym źródłem informacji o tym, co się będzie działo w mieście. Zatrudniano tam łącznie dziewięć osób, a między nimi aż do jesieni 1946 roku utrzymał się niemiecki zecer, Alfred Born. Mimo że od czerwca trwały już masowe wysiedlenia Niemców z całego powiatu, Born przeczekał wszystkie główne transporty, bo na jego miejsce nie udało się znaleźć żadnego Polaka.
Specjalistów brakowało też w innych branżach, gdyż jeszcze w 1947 roku przy ulicy 3 Maja nadal mieszkało dwóch niemieckich kowali - Bruno Seidel i Richard Hackenberg - których zatrudniono jako fachowców niezbędnych do odbudowy mostu na Bobrze. Nawet ks. Gromadzki polegał na pracy Niemców, gdyż 5 marca 1947 roku wysłał krótkie pismo do władz miejskich, prosząc o maksymalne odwleczenie wysiedlenia swojego kościelnego, Ericha Schimmera (wraz z rodziną).
Tego samego dnia identyczną prośbę wystosował Związek Pracowników Kolejowych w Bolesławcu, chcący jak najdłużej korzystać z pracy niemieckiego szewca, Franza Bauma, mieszkającego przy ul. 3 Maja 2.
Niedługo potem nazwa ulicy 3 Maja została zmieniona, ponieważ w Polsce coraz bardziej pogłębiał się stalinizm, a dla komunistycznego reżimu jakiekolwiek formy czczenia liberalnej Konstytucji 3 Maja były absolutnie nie do przyjęcia. Świętowania rocznicy jej uchwalenia zakazano, a skoro tak, ulicę 3 Maja w Bolesławcu przemianowano na ulicę Dąbrowszczaków - przejściowo używano też nazwy ulica Stalingradzka.
Dopiero gdy upadł komunizm, radni miejscy zdecydowali o powrocie do historycznej, wielowiekowej nazwy tego miejsca, dzięki czemu mamy dziś na mapie Bolesławca ulicę Kościelną.
Źródła:

Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: redakcja@bolec.info.Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).