Pan Bogdan 2 maja wyjechał z lasu i wjechał na remontowaną drogę między Parową i Osiecznicą. Wjechał na nią już za znakiem ograniczającym (z powodów wymiany nawierzchni) prędkość do 40 km/h. Policjanci z radarem stali na leśnym parkingu i zatrzymali go.
- Wyjechałem z lasu, nie widziałem znaku, nie pamiętałem o nim - mówi kierowca nadmieniając, że jego auto ma ograniczenie prędkości do 100 km/h a policyjny radar wykazał 105. - Znak, jak się potem okazało, i tak był obrócony i udokumentowało to wielu kierowców, bo nie tylko mnie zatrzymano. Mam też świadków, że w jednym przypadku kierowcę puszczono bez kary. Wykonawcy byle jak zamontowali jakieś znaki, których nie ma prawa zobaczyć ktoś, kto nie pokonał całego odcinka drogi asfaltowej, tylko wyjechał z lasu, jak ja.
Kierowca zaznacza, że na odcinku 7 kilometrów wiodącej przez las drogi nie ma żadnego powtórzenia znaku ograniczenia prędkości. Przyznaje też, że nie miał zapiętego pasa bezpieczeństwa.
- Będę walczył w sądzie, to jest kabaret i czysta złośliwość policji - mówi kierowca. - Nie przyjąłem mandatu, bo uważam, że tam obowiązywało 90 km na godzinę. Składam skargę na postępowanie policji.
Kierowca został pozbawiony prawa jazdy na trzy miesiące. Zgodnie z aktualnymi przepisami, utrata prawa jazdy na trzy miesiące grozi za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h nie tylko w obszarach zabudowanych, ale również poza nimi – na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych.

Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym my nie wiemy albo jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać i zgłoś swój temat!
Wypełnij formularz lub wyślij pod adres: redakcja@bolec.info.Kontakt telefoniczny z Redakcją Bolec.Info: +48 693 375 790 (przez całą dobę).