REKLAMAMrowka zaprasza
BolecFORUM
+ nowy temat
Okruszki Historii
24 maja 2026r. godz. 11:47 1756 Dariusz Gołębiewski

Czy w Bolesławcu "dobre czasy tworzą słabych ludzi"?

Chyba każdy z nas słyszał to popularne powiedzenie, które w pewnym sensie wbija szpilę naszej współczesności, ale czy aby na pewno jest ono prawdziwe?

Dworzec PKP w Bolesławcu
Dworzec PKP w Bolesławcu (fot. Bolec.Info)

Cytat z opublikowanej 10 lat temu powieści The End, napisanej przez G. Michaela Hopfa, próbuje udawać wnikliwą, historyczną analizę. Oto dowiadujemy się, że jak jest nam dobrze, to się rozleniwiamy i ulegamy dekadencji, więc zaczynamy się chylić ku upadkowi. Jak już upadamy, otrzepujemy się, zaczynamy walczyć o swoje, więc słabych ludzi zastępują ci silni, zdolni do odbudowy dobrego świata. 

A jak to wygląda w rzeczywistości? Zastanówmy się nad tym, biorąc pod lupę historię Bolesławca. 

Przedwojenni drukarze

Żyjąca od początku XIX wieku w Bunzlau (Bolesławcu) rodzina Fernbachów może być tutaj dla nas bardzo przydatna. Jej najbardziej znany przedstawiciel, Louis Fernbach, w 1870 roku przejął zarząd nad drukarnią bolesławieckiego Królewskiego Sierocińca. Czas mu sprzyjał, bo zaledwie rok później nastąpiło zjednoczenie Niemiec w cesarską II Rzeszę. Dla Niemców był to czas intensywnego rozwoju gospodarczego i kulturalnego, a także okres budowania niemałej militarnej potęgi. Patrząc z ich perspektywy, były to wyjątkowo dobre czasy i Louis Fernbach umiał to wykorzystać - wydawany przez niego lokalny tygodnik stał się bardzo szczegółowym dziennikiem, a sama drukarnia w miarę upływu czasu zyskała nową siedzibę. liczne zamówienia i najnowocześniejsze maszyny drukarskie, jakie były dostępne w ówczesnych Niemczech.

W zupełnie innej sytuacji znalazł się jednak jeden z jego wnuków, Hans Fernbach - jako Żyd miał to nieszczęście, że gdy miał 33 lata, Niemcy przekształciły się w nazistowską Trzecią Rzeszę. W miarę upływu czasu Niemcy wprowadzali coraz dalej idące antyżydowskie zarządzenia, zaczęło dochodzić do pogromów, powstały obozy koncentracyjne, aż wreszcie reżim nazistowski wcielił w życie upiorne "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej". Był to czas tak potworny, że Hans załamał się psychicznie i pod koniec wojny popadł w głęboką depresję. Prawie nie wychodził z domu i jeszcze w 1944 roku obsesyjnie poszukiwał wszelkich dowodów na to, że nie jest stuprocentowym Żydem. 

Twarde czasy i cierpienie, jakiego doznał, ewidentnie go nie wzmocniły. 

Czas komunizmu

Dla Bolesławca bardzo dobrym okresem były za to lata siedemdziesiąte XX wieku. Odbudowa ze zniszczeń wojennych już się zakończyła, liczba mieszkańców wciąż rosła, a we wschodniej części miasta wybudowano Osiedle Piastów. Mimo że w mieście żyło się względnie dobrze, okres gierkowskiego dobrobytu (pochodzącego z kredytów) nie spowodował, że w kolejnych latach ludzie się rozleniwili i spoczęli na laurach. Gdy w 1980 roku zastrajkowało Wybrzeże, robotnicy z Bolesławca też wsparli gdańskich stoczniowców, a słynny karnawał Solidarności rozgrywał się także u nas. Dopiero ogłoszenie stanu wojennego zepchnęło zrodzoną wtedy Solidarność do podziemia, aczkolwiek zmotywowało też grupę nastolatków z bolesławieckich szkół średnich do zawiązania tajnego Uczniowskiego Komitetu Oporu Społecznego. 

Warto tu też rozpracować inny popularny mit. Często się mówi, że w PRLu było biednie, ale ludziom lepiej się ze sobą żyło. To bardzo subiektywne spojrzenie, bo dla jednych okres Polski Ludowej faktycznie może być wspominanym z nostalgią czasem młodości, ale dla wielu był to czas niełatwej walki o przetrwanie. 

Zarozumiały burmistrz

Na zakończenie przytoczę historię, która - dla odmiany - idealnie wpisuje się w interesujące nas popularne porzekadło. Jej antybohaterem będzie wielokrotny burmistrz Bolesławca, Paul Hanewald, rządzący naszym miastem w ostatnich trzech dekadach XVI wieku. Dobrobyt - o którym do dziś świadczy okazały, renesansowy portal przy wejściu do Pałacu Ślubów, ufundowany właśnie przez Hanewalda - i polityczna pozycja z pewnością uderzyły mu do głowy, skoro jako starszy już człowiek wdał się w pojedynek z dużo młodszym adwersarzem. O zajściu wiadomo niewiele, ale jego prowodyrem raczej był sam burmistrz, który był zdecydowanie zbyt butny i nie tylko przegrał pojedynek, ale wręcz w nim zginął. 

Wnioski?

Zanim się rzuci uproszczonym Dobre czasy tworzą słabych ludzi, złe czasy dają silnych, warto pomyśleć o tym, że historii nie da się wprowadzić w jakiekolwiek sztywne schematy. Pewne historyczne zdarzenia są podobne, warto traktować przeszłość jako zbiór przestróg, wspomnień i inspiracji, ale ludzie są tak nieprzewidywalni - i często nielogiczni - że nie da się stworzyć na jej podstawie katalogu ogólnikowych prawd, które będą się sprawdzały w każdej epoce i w każdym czasie. 

Źródła:

  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Kamieńcu Ząbkowickim, Biuro Informacyjne Schimmelpfenga - Niemiecka Wywiadownia Sp. z.o.o., sygn. 22773, 22774, 22775.
  • T. Łasica, Historia żydowskiej społeczności Bolesławca do 1945 r., Bolesławiec 2019.
  • M. Olczak, Ł. Sołtysik, Zarys dziejów Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność w Bolesławcu 1980-1989, Bolesławiec 2010.
  • E. Wernicke, Chronik der Stadt Bunzlau von den ältesten Zeiten bis zur Gegenwart, Bunzlau 1884.

Sonda Bolec.Info


Czy faktycznie dobre czasy tworzą słabych ludzi?

Opracowane przez
Dariusz Gołębiewski
Dariusz Gołębiewski

współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.

Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info  ·  tel. +48 693-375-790
Oceń ten artykuł
Ten artykuł nie ma jeszcze ocen.
Aby oddać głos, zaloguj się.
BolecForum Bolecnauci komentują

Czy w Bolesławcu "dobre czasy tworzą słabych ludzi"?

11 odpowiedzi strona 2 z 2
~~Bura Wiśniagość
~~Brązowoszary Winorośl napisał(a): Wiśnia...masz pod ręką wiadro wazeliny? 🤣

buda
~~Karmelowy Narcyzgość
Osobiście powiedziałbym Ci, że tekst jest sensowny, ale chwilami mam wrażenie, jakbyś bardziej polemizował z internetowym cytatem niż faktycznie analizował historię. Trochę za mocno widać dobieranie przykładów pod tezę, że to powiedzenie jest głupie. Najlepszy fragment to dla mnie Hans Fernbach, bo tam naprawdę pokazujesz coś ważnego, że cierpienie często nie robi z ludzi herosów, tylko ich psychicznie niszczy. I to jest dużo bardziej prawdziwe niż motywacyjne brednie o „hartowaniu charakteru”. Za to przy PRL-u momentami wpadasz w ton lokalnej legendy o dzielnych bolesławianach, którzy mimo systemu zachowali ducha walki. Da się to obronić, ale miejscami brzmi trochę jak patriotyzm powiatowy po dwóch kawach i jednej wystawie IPN. No i końcówka jest rozsądna, ale bardzo bezpieczna. Po całym wywodzie dochodzisz do wniosku, że historia jest skomplikowana i ludzie bywają różni. Czyli jednak świat nie działa jak cytat z Facebooka szok i niedowierzanie. Niemniej jednak przyjemnie się czyta.
~~Januszgość
Tak to jest jak ktoś mający się za historyka właśnie historię traktuje wybiórczo. Wtedy z nazywaniem siebie historykiem jest zwykłym przekłamaniem.
Ale tak to jest z ludźmi tylko ''wykonującymi rozkazy'' bo wtedy jednoznacznie pokazują że nie mają czegoś co nazywa się ''kręgosłupem''
Wypowiedz się
Piszesz jako gość. Zaloguj się, żeby komentować ze stałą tożsamością — po zalogowaniu wrócisz tutaj automatycznie.
Zostaw puste, a przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja danych osobowych bez zgody lub użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania opublikowanych wypowiedzi.
Dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji. Umieszczanie cudzych zdjęć może naruszać prawo autorskie.
W celu utrzymania jakości dyskusji wykorzystujemy automatyczne narzędzia analizujące treści. Posty zawierające wulgaryzmy lub niebezpieczne linki mogą zostać automatycznie ukryte.
Daj nam cynk — zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać!

REKLAMA KGHM zaprasza