Nie pozwolili, aby nasza historia spłonęła - część druga
W dzisiejszym Okruszku Historii poznamy kolejne trzy osoby, dzięki którym przetrwały bezcenne świadectwa przeszłości naszego regionu.
Budynek bramny Klasztoru Dusz w Nowogrodźcu (fot. Dariusz Gołębiewski)
Dwa tygodnie temu poznaliśmy sylwetki czterech kronikarzy, którzy spisywali historię naszego regionu i tym samym uratowali ją od zapomnienia. Dziś czas na kolejne trzy osoby, za których pracę jesteśmy im winni wdzięczną pamięć.
Proboszcz z historycznym zacięciem
Nowogrodziec miał dużo mniej szczęścia, niż Bolesławiec, ponieważ klasztorne miasteczko nad Kwisą doczekało się swojego pierwszego dziejopisarza dopiero w XIX wieku. Był nim ks. Franz Micke, posługujący w ówczesnym Naumburgu jako proboszcz w latach 1836-1847. Urzędujący w budynku bramnym dawnego klasztoru Magdalenek kapłan miał swobodny dostęp do bogatego archiwum parafialnego, a skoro tak, postanowił spisać historie, na które tam natrafił. Jego praca, choć zawierająca także błędy, ma wielką wartość, ponieważ archiwum, na podstawie którego powstała, zostało kompletnie zniszczone pod koniec II wojny światowej.
Franz Micke urodził się 17 września 1805 roku w nieistniejącej dziś wiosce Bremberg (Żarek) koło Jauer (Jawor). Używając ówczesnej terminologii, był bękartem, czyli nieślubnym dzieckiem, gdyż jego rodzice wzięli ślub dopiero, kiedy miał dwa lata.
Przodkowie Franza zamieszkiwali okolice Brembergu od wielu pokoleń, uprawiając tam ziemię i odrabiając pańszczyznę na rzecz miejscowych panów. Franz miał jednak mnóstwo szczęścia, bo gdy miał sześć lat, król pruski uwłaszczył chłopów, więc jego rodzice nie musieli już nikogo pytać o zgodę, aby wysłać syna na studia do Breslau. Franz Micke ukończył studia na Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma - dzisiejszym Uniwersytecie Wrocławskim - i w 1829 roku został wyświęcony na kapłana.
Jako nowogrodziecki proboszcz ks. Micke zasłużył się nie tylko spisaniem pierwszej miejskiej kroniki, był bowiem także zawziętym budowniczym. Wybudował nową szkołę katolicką w Paritz (Parzyce), rozbudował szkołę w Naumburgu i dobudował do miejscowego szpitala oddział dla osób chorych psychicznie, co jak na tamte czasy było odważną innowacją. Proboszcz prowadził też zaawansowane badania genealogiczne nad zasłużoną rodziną Rimplerów, aktywnie działającą w Naumburgu na przełomie XVII i XVIII wieku. Zmarł w 1847 roku i jest jedynym przedwojennym kronikarzem z naszych okolic, który do dziś ma tutaj swój grób - można go zobaczyć na cmentarzu komunalnym przy ul. Sienkiewicza w Nowogrodźcu.
Eduard Dewitz - urzędnik, który ocalił ogrom wiejskich historii
O Eduardzie Dewitzu wiemy dziś bardzo niewiele, choć niemal wszystkie wioski w powiecie bolesławieckim mają wobec niego niespłacalny dług. Na kartach historii pojawia się w 1866 roku jako p.o sekretarza powiatowego w Bunzlau (Bolesławiec), który tymczasowo zastępował urlopowanego sekretarza Dunkela. Jak się jednak okazało, Dunkel po krótkim czasie definitywnie zrezygnował ze stanowiska, a Dewitz został jego następcą, pełniąc funkcję sekretarza powiatu przez co najmniej 20 kolejnych lat.
W latach osiemdziesiątych XIX wieku Eduard Dewitz odwiedzał kolejne wioski wokół Bunzlau, pozyskując ze znajdujących się tam zamków, pałaców i kościołów informacje o dawnych panach tamtejszych posiadłości, proboszczach, pastorach i szkołach. Opisy wsi, które następnie sporządził, to przede wszystkim liczne wykazy i kalendaria, ale czasami pojawiają się tam dosłowne cytowania starych dokumentów oraz szereg cennych informacji biograficznych.
Był jedynym przedwojennym badaczem, który tak drobiazgowo zajął się historią bolesławieckich wiosek, więc gdyby nie on, bylibyśmy dziś zdecydowanie ubożsi o informacje na ich temat. W swojej Geschichte des Kreises Bunzlau, wydanej w 1885 roku, szczegółowo opisał najważniejsze poczynania władz powiatu bolesławieckiego, utworzonego 70 lat wcześniej, ale o sobie samym wspomniał zaledwie dwukrotnie, i to bardzo lakonicznie.
Dewitz nie zajmował się, niestety, historią chłopów, ponieważ nie to postawił sobie za cel, poza tym jako pruski urzędnik czuł się związany z warstwami "wyższymi", a nie z "pospólstwem".
Nie wiadomo, kiedy zmarł, ale w 1903 roku w kamienicy przy Wilhelmstrasse 16 mieszkała wdowa po pewnym zasłużonym urzędniku, Anna Dewitz. Była jedyną osobą o tym nazwisku w całym mieście, jest więc w zasadzie pewne, że była wdową właśnie po Eduardzie.
Kamienica Dewitzów (ul. Opitza 16) przetrwała do dziś - jest to pierwszy budynek po prawej stronie zdjęcia.
Leon Piątkowski ps. Puchacz - pierwszy Polak, który przyjrzał się historii Bolesławca
Leon Piątkowski urodził się 26 czerwca 1922 roku w Przeworsku, mieście powiatowym znajdującym się niedaleko Przemyśla. Został ochrzczony w miejscowym kościele farnym, co potwierdza zachowana do dziś księga urodzeń z tamtego okresu:
Adnotacja o narodzinach i chrzcie Leona Piątkowskiego (fot. lubgens.pl)
Piątkowski nie mieszkał długo w rodzinnym Przeworsku, bo już jako dwunastolatek podjął naukę w jednej z krakowskich szkół. Jeszcze w Przeworsku poczuł jednak pasję do pieszych wycieczek i w historycznej stolicy Polski rozwijał ją intensywnie jako harcerz. Podczas niemieckiej okupacji był członkiem tajnych Szarych Szeregów, a pod koniec wojny wcielono go do 40 Pułku Piechoty II Armii Wojska Polskiego, wraz z którym w 1946 roku trafił do zniszczonego Bolesławca.
Przez wiele lat Leon Piątkowski pracował w Zakładach Chemicznych "Wizów", a jednocześnie intensywnie rozwijał w naszym regionie polski ruch krajoznawczy. Przez kilka dekad skrupulatnie dokumentował swoje wędrówki po Bolesławcu i jego okolicach, a sporządzone przez niego kroniki, do których załączył około trzy tysiące (!) fotografii, są dziś dla nas bezcennym źródłem wiedzy o tym, jak wyglądały poszczególne miejscowości i ich zabytki po II wojnie światowej. Wielką wartość mają, między innymi, zdjęcia nieistniejących już dziś pałaców, które gdy odwiedzał je Leon Piątkowski, były już w stanie ruiny.
Regionalista przez lata poszukiwał także źródeł do historii okolic Bolesławca, starał się ratować to, co się dało, a z perspektywy polskich badań nad naszym regionem był ich absolutnym pionierem. W jego kronikach miejscami można się dziś doszukać pewnych faktograficznych nieścisłości, ale w sytuacji, gdy Piątkowski odkrywał przeszłość poszczególnych zabytków dosłownie od zera, jakieś potknięcia były nieuniknione. Na szczęście bezcenna kolekcja zapisków i fotografii Leona Piątkowskiego przetrwała pod opieką jego syna, który kilka lat temu przekazał cały ten zbiór do Muzeum Ceramiki w Bolesławcu.
Leon Piątkowski zmarł 29 sierpnia 1983 roku, a jego grób znajduje się w Alei Zasłużonych cmentarza komunalnego w Bolesławcu.
Źródła:
- Księga urodzeń Urzędu Stanu Cywilnego w Przeworsku z lat 1887-1924.
- E. Dewitz, Geschichte des Kreises Bunzlau, Bunzlau 1885.
- J. von Gruchalla, Adress-Buch der Stadt Bunzlau, Bunzlau 1903.
- F. Micke, Urkundliche Geschichte der Stadt und des früheren Klosters Naumburg am Queis, Bunzlau 1844.
- M. Olczak, Z. Abramowicz, Nowogrodziec – przewodnik historyczny, Warszawa 2002.
- https://muzeum.boleslawiec.pl/w-setna-rocznice-urodzin-leona-piatkowskiego/
- https://www.myheritage.pl/research/collection-1/drzewa-genealogiczne-myheritage?itemId=OYYV74HT5TDDOBBUZCCQISFYW4NC3HI-16-279&action=showRecord
Sonda Bolec.Info
Czyja historia Cię najbardziej zaciekawiła?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
