Ceramika bolesławiecka walczy o przyszłość. Podróbki, koszty i brak rąk do pracy
Choć ręcznie zdobione wyroby wciąż cieszą się uznaniem klientów na świecie, branża musi dziś szukać nowych sposobów, by ochronić swoją markę i zachować wielopokoleniową tradycję
Ceramika Bolesławiecka. (fot. Bernard Łętowski)
Ceramika bolesławiecka od lat jest jednym z symboli polskiego rzemiosła. Ręczne zdobienia, charakterystyczne wzory i lokalna tradycja sprawiły, że produkty z Bolesławca zdobyły uznanie klientów na całym świecie. Dziś jednak branża mierzy się z coraz większymi problemami - konkurencją tanich imitacji, rosnącymi kosztami oraz brakiem nowych pracowników.
Jeszcze kilkanaście lat temu zakłady ceramiczne w regionie dynamicznie się rozwijały. Obecnie nawet najwięksi producenci walczą o utrzymanie rentowności.
Według danych przywoływanych przez serwis „Forbes”, Manufaktura w Bolesławcu - największy prywatny producent ceramiki w regionie - w 2025 roku osiągnęła około 40 mln zł przychodów i 3 mln zł zysku. Dziesięć lat wcześniej przy przychodach na poziomie 17 mln zł zysk wynosił 6 mln zł. Oznacza to, że wzrost sprzedaży nie przełożył się na poprawę opłacalności.
Jednym z największych zagrożeń dla branży jest napływ tanich produktów z Azji, które często nawiązują do wzornictwa bolesławieckiego. Producenci alarmują, że część wyrobów może być trudna do odróżnienia od oryginałów. Jak mówiła „Forbesowi” Weronika Kalich, współwłaścicielka Ceramiki Kalich, w Azji miało dojść nawet do przemianowania jednej z miejscowości na „Bolesławiec”, co – według tej relacji – miało ułatwiać oznaczanie produktów sugerujących związek z polskim regionem.
Firmy wskazują także na przypadki kopiowania wzorów, motywów dekoracyjnych i znaków firmowych. Szczególnie często naśladowane mają być charakterystyczne zdobienia, takie jak pawie oczko czy niebieskie dekoracje.
Problemem jest również starzenie się kadry. Ceramika bolesławiecka opiera się na pracy ręcznej i doświadczeniu rzemieślników, których coraz trudniej zastąpić.
– Zatrudniam 200 osób. Jaka jest średnia wieku? 58 lat. Większość to kobiety, czyli za dwa lata mogą pójść na emeryturę. A młodzi wcale nie chcą pracować w rękodziele – mówił Paweł Zwierz, współwłaściciel i prezes Manufaktury w Bolesławcu.
Producenci próbują dostosować się do nowych realiów. Część procesów jest usprawniana dzięki nowoczesnym technologiom, ale firmy podkreślają, że ręczne wykonanie pozostaje największą wartością ich produktów. Coraz częściej kierują też ofertę do segmentu premium, stawiając na klientów szukających autentyczności i jakości.
– Chiny to rynek globalny, który ma niższe ceny produkcji. Bolesławiec produkuje ręcznie, a to jest wartość dodana, ale wiąże się z wyższymi cenami. Cenowo nie możemy z nimi konkurować. Naszą przewagą jest jakość – rękodzieło to kultura i sztuka – podkreśla Arkadiusz Grzesikowski, prezes Zakładów Ceramicznych „Bolesławiec” sp. z o.o.
Środowisko ceramiczne walczy także o lepszą ochronę marki. Starszy Bractwa Ceramicznego w Bolesławcu Jarosław Rutyna podkreśla, że zagrożenie ze strony podróbek jest poważne.
– Czekamy na znak towarowy z Urzędu Patentowego, który pomoże ochronić nasz rynek i rynek europejski przed podróbkami. Gorzej z państwami pozaeuropejskimi. Nie poddamy się, będziemy walczyć o swoje – mówi dla Bolec.Info Jarosław Rutyna, Starszy Bractwa Ceramicznego
Przyszłość ceramiki bolesławieckiej zależy dziś od połączenia tradycji z nowoczesnością. Dla producentów stawką jest nie tylko utrzymanie biznesu, ale także zachowanie dziedzictwa, które przez dziesięciolecia budowało markę Bolesławca na świecie.
Sonda Bolec.Info
Jakie wyzwania w branży ceramicznej są dla Ciebie najbardziej niepokojące?
dziennikarz i redaktor portalu i gazety Bolec.Info. Prowadzący program "Rozmowa Bolec.Info".
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
