W Nowej burzliwie dyskutowali o budowie nowej kopalni
Część mieszkańców obawia się, że kopalnia zwiększy ryzyko zalania wsi podczas powodzi i zburzy panujący tam spokój. Inni widzą w niej szansę na rozwój tak Nowej, jak i całej gminy.
Spotkanie w Nowej w sprawie budowy nowej kopalni (fot. Dariusz Gołębiewski)
Sprawa kopalni żwiru, jaka ma powstać w Nowej i Włodzicach, budzi w obu miejscowościach bardzo żywe emocje. Niedawno we Włodzicach Małych burmistrz Lwówka Śląskiego i prezes spółki KAM, która planuje uruchomienie kopalni, spotkali się z mieszkańcami, aby porozmawiać z nimi na ten temat. Spotkanie trwało aż trzy godziny, a a mieszkańcy Włodzic pokazali determinację w walce przeciwko planowanej inwestycji.
W czwartek otwarta dyskusja na ten temat odbyła się także w Domu Ludowym w Nowej i, jak się okazało, mieszkańcy wioski są w sprawie budowy nowej kopalni głęboko podzieleni.
Dla planowanej budowy ma to istotne znaczenie także dlatego, że od wielu lat na północ od Nowej, tuż przy brzegu Bobru, spółka KAM prowadzi wydobycie na innym złożu żwiru. Mieszkańcy wsi wiedzą już zatem doskonale, jak wygląda codzienne życie w pobliżu kopalni, ze wszystkimi jego pozytywnymi i negatywnymi aspektami. Ich opinie są zatem podparte nie tylko wiedzą teoretyczną, ale też wieloletnimi obserwacjami i doświadczeniami.
Obawy przed wielką wodą
Na początku spotkania głos zabrał kierownik referatu rolnictwa, nieruchomości i gospodarki komunalnej, Jarosław Babiasz, który zaprezentował zebranym lokalizację złoża żwiru, jakie znajduje się między zabudowaniami Nowej i strumieniem Miligram na zachodzie a rzeką Bóbr na wschodzie. Nadmienił, że cały ten obszar jest terenem zalewowym, co pokazała powódź z 2024 roku.
Na pytanie ze strony zebranych dodał, że gmina nie sporządza planów ryzyka powodziowego, bo jest to zadanie Wód Polskich. Oznacza to, że na ten moment nie ma stuprocentowej wiedzy, czy istotnie budowa nowej kopalni zwiększa zagrożenie powodzią dla Nowej, czy też nie.
Fragment mapy z planu ogólnego gminy Bolesławiec, prezentujący Nową i teren potencjalnego wydobycia żwiru.
Tymczasem to właśnie potencjalne zagrożenie powodziowe jest jedną z głównych obaw znacznej części mieszkańców Nowej. Obawiają się oni, że podczas kolejnej powodzi wody Bobru wleją się do żwirowni - jej powstanie podczas eksploatacji zboża będzie nieuniknione - a to z kolei może sprawić, że wielka woda zatopi znaczną część wioski. Podobna sytuacja miała miejsce w 2024 roku w Bolesławicach, gdzie wody Bobru wlały się do zbiornika po dawnej żwirowni i zalały część budynków w północnej części wsi.
Prezes spółki KAM, Tomasz Bobowski, przypomniał zebranym, że podczas powodzi z 2024 roku woda wlała się także do zbiornika w istniejącej już kopalni "Kraszowice". Nie zapobiegło to przerwaniu drogi z Ocic do Kraszowic i wybiciu przez Bóbr czasowego, nowego koryta, ale w pewnym stopniu zmniejszyło przepływ wód powodziowych. Kopalnia poniosła spore straty, ale w ocenie prezesa zalanie jej zbiornika mogło zredukować zniszczenia w dalszym biegu rzeki.
W odpowiedni obecna na spotkaniu Magdalena Bigaj z sąsiednich Włodzic cytowała Program redukcji ryzyka powodziowego dla zlewni rzeki Bobru, czyli opracowanie wykonane przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w 2025 roku. Zapisano w nim, między innymi, że budowa nowych kopalni nad Bobrem to jeden z głównych czynników zwiększających zagrożenie powodziowe, a nie wpływające na jego redukcję.
- Pani z uporem maniaka cytuje te dokumenty, tak samo, jak robiła to pani we Włodzicach - odpowiedział nerwowo Tomasz Bobowski
Temat zagrożenia powodziowego zdecydowanie zdominował dyskusję.
- Przysłuchuję się różnym głosom i widzę, że wielu z nas brakuje wiedzy - powiedział jeden ze starszych mieszkańców Nowej - W 1897 roku mieliśmy tu wielką powódź, podczas której woda wlała się do naszej wioski, co upamiętnia tablica na folwarku. Woda sięgała tutaj, gdzie teraz jesteśmy, na ponad metr.
Mieszkaniec nadmienił także, że w latach trzydziestych XX wieku Niemcy planowali budowę kilkunastu zbiorników retencyjnych na Bobrze, które mogłyby przyjmować wodę w czasie wezbrań i oddawać ją w okresie suszy. Jeden z nich miał się znajdować właśnie w Neuen, czyli w dzisiejszej Nowej. Żwirownia przy nowej kopalni mogłaby pełnić analogiczną funkcję.
Dodać tutaj należy, że po ostatniej powodzi w powiecie kłodzkim dyskutowany był temat niedostatecznej ilości podobnych zbiorników w zlewni Białej Lądeckiej.
- Jedno jest pewne. Klimat się zmienia, więc czeka nas więcej susz i więcej powodzi. Musimy to brać poważnie pod uwagę - dodał radny Tadeusz Łasica, wskazując na potrzebę wykonania dogłębnych analiz hydrologicznych przed podjęciem ostatecznych decyzji w sprawie nowej kopalni
Co na to wójt?
Głos w dyskusji zabrał także, obecny na spotkaniu, wójt gminy Bolesławiec, Andrzej Janiec. Mówił o tym, że podczas powodzi gmina otrzymuje nieprecyzyjne informacje na temat wysokości poziomu wody w Bobrze, ponieważ na kilkudziesięciokilometrowym odcinku między zaporą w Pilchowicach a Dąbrową Bolesławiecką nie ma żadnych wodowskazów, a Wody Polskie nie kwapią się, aby je zainstalować.
Włodarz nakreślił też zarys bieżącej sytuacji budżetowej gminy, wskazując że chce przeznaczyć kilka obszarów na jej terenie na cele gospodarcze. Jako jeden z przykładów podał utworzenie małej strefy ekonomicznej przy autostradzie w Nowej Wsi. W ocenie wójta jest to konieczne, aby zapewnić gminie odpowiednie dochody i np. nie musieć zamykać żadnej z ośmiu szkół w gminie Bolesławiec. Z wypowiedzi wójta jasno wynikało, że nowa kopalnia mogłaby być jedną z inwestycji, które zwiększałyby wpływy z podatków do budżetu gminy.
Na spotkanie wraz z wójtem przybył jego zastępca, Łukasz Biegacz, który wyraźnie optował za budową nowej kopalni, także wskazując na przewidywane korzyści ekonomiczne dla gminy.
Co myślą mieszkańcy Nowej?
Podczas dyskusji część mieszkańców podnosiła obawy, że nowa kopalnia będzie musiała mieć swoje drogi dojazdowe, a jej działalność będzie emitowała duży hałas i spowoduje znaczne zapylenie okolicy. Kierownik Bobowski zapewnił, że w razie potrzeby zbuduje wały dźwiękochłonne, ale nie był w stanie precyzyjnie wskazać, którędy będzie przebiegać droga tranzytowa z kopalni, jeśli zostanie ona wybudowana - zapewnił jedynie, że chce ją zbudować jak najdalej od zabudowań.
Momentami dyskusja z merytorycznej stawała się bardziej personalna, ponieważ emocje ponosiły nie tylko kierownika kopalni, o czym była już mowa, ale też jedną z mieszkanek.
- Pan nie działa na rzecz mieszkańców, panie wójcie, ma pan jakiś interes w budowie tej kopalni - mówiła kobieta - A Wody Polskie nie lubią wody, lubią coś mocniejszego.
- Ja nie mam tutaj ziemi, aby móc w nią inwestować - odpowiedział spokojnie wójt - Zbieram opinie mieszkańców, zarówno te przychylne wobec planu budowy kopalni, jak i negatywne, aby móc je potem w spokoju rozważyć i wziąć pod uwagę. Po to tutaj dzisiaj jestem.
- My mamy hałas, pył, zagrożenie powodziowe, a nasze nieruchomości stracą na wartości - dodał inny mieszkaniec Nowej, mieszkający blisko terenu zalewowego - Ta inwestycja zabije tę miejscowość, bo jej jedynym atutem są cisza, spokój i walory przyrodnicze. Ludzie właśnie dlatego się tutaj osiedlają.
Podobną opinię wyraziła Paulina Pastusiak, także mieszkająca w Nowej, mówiąc że kopalnia zniszczy walory przyrodnicze jej wsi, odcinając mieszkańców od rzeki.
- Nie interesuje mnie to, że 30 lat temu ludzie sprzedali tutaj ziemię - mówiła - Mnie interesuje to, że mam tutaj teraz dom, chcę mieć tu dzieci i móc spokojnie żyć. Panie wójcie, pan ładnie mówi, ale brakuje w tym konkretów.
Pomiędzy obecnymi na sali mieszkańcami wybuchł spór o to, jak dokładnie rozkładają się we wsi opinie za i przeciw budowie kopalni. Były one o tyle trudne do rozstrzygnięcia, że ze 150 osób mieszkających na stałe w Nowej na spotkanie przyszła ich jedynie jedna piąta. Co więcej, już w trakcie dyskusji niektórzy zaczęli wychodzić.
- Zwołajmy drugie spotkanie, na którym będą obecni tylko mieszkańcy Nowej - zaproponowała wieloletnia sołtys wsi, Ewa Surma - Osobiście przejdę się po wszystkich domach i zaproszę ludzi na to spotkanie, aby można było jednoznacznie określić, ile osób popiera budowę kopalni, a ile jest przeciw.
Burzliwe, pełne emocji spotkanie zakończyło się po nieco ponad dwóch godzinach. Zgodnie z tym, co zaproponowała sołtyska, w Nowej powinna się niebawem odbyć druga dyskusja w sprawie kopalni. Jakikolwiek nie byłby jednak jej wynik, ewentualna budowa nowej kopalni może rozpocząć się dopiero za 7-9 lat.
Sonda Bolec.Info
Czy budowa kopalni w Nowej to dobry pomysł?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
