REKLAMA
REKLAMASINMAG zaprasza
BolecFORUM
+ nowy temat
REKLAMABricomarche zaprasza
reklama
reklama
Okruszki Historii
11 lipca 2026r. godz. 10:50 2451 Dariusz Gołębiewski ~8 min

Przez dekady nie mogli mówić o tym, co przeżyli z rąk banderowców

Dziś wypada 83 rocznica tzw. Krwawej Niedzieli - momentu eskalacji ludobójstwa wołyńskiego, dokonanego przez banderowską Ukraińską Powstańczą Armię.

Polski archeolog badający szczątki ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu
Polski archeolog badający szczątki ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu (fot. tygodnikprzegląd.pl)

Sprawa rzezi wołyńskiej budzi dziś ogromne emocje ze względu na polityczne spory między Polską a Ukrainą, zapoczątkowane decyzją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu imienia Bohaterów UPA jednej z ważniejszych jednostek wojskowych w Ukrainie. W rocznicę najkrwawszego dnia ludobójstwa, jakiego dokonała na Polakach w latach 1943-1945 Ukraińska Powstańcza Armia, wypada przypomnieć najważniejsze fakty, związane z tamtymi wydarzeniami.

Skąd się wzięła UPA?

Historia ukraińskiego nacjonalizmu zaczyna się na przełomie XIX i XX wieku. Ideologie nacjonalistyczne pojawiły się wtedy w wielu narodach europejskich, ale rozwój ukraińskiej tożsamości narodowej był utrudniony, bo od XVII wieku, gdy Moskwa podbiła wschodnią Ukrainę, Ukraińcy - przez wieki zwani Rusinami - nieustannie żyli pod obcym panowaniem. Gdy wybuchła I wojna światowa, przez sześć lat wielokrotnie usiłowali walczyć o państwo ukraińskie, jednak ostatecznie ponieśli klęskę. Zamieszkiwane przez nich tereny znalazły się pod panowaniem Polski, Związku Sowieckiego, Rumunii i Węgier. 

Ukraińcy w międzywojennej Polsce stanowili jedną z głównych mniejszości narodowych - byli na tyle liczni, że posiadali swoich posłów w Sejmie, a w województwach wołyńskim i stanisławowskim stanowili większość. Rejony Lwowa i Tarnopola od wieków zamieszkiwali wspólnie z Polakami. 

II Rzeczpospolita prowadziła wobec Ukraińców politykę wynaradawiania, choć były od niej pewne wyjątki. Ograniczano nauczanie języka ukraińskiego w kresowych szkołach, prowadzono akcję osadnictwa wojskowego na Kresach Wschodnich, bezpodstawnie zamykano i burzono prawosławne cerkwie, dochodziło też do brutalnych "pacyfikacji" ukraińskich wsi. 

Poczucie narodowej klęski, chęć odbudowania wolnej Ukrainy i polska polityka wobec Ukraińców sprzyjały radykalizacji nacjonalistów. W latach dwudziestych powstała - głośna i brutalna, ale mimo wszystko dość marginalna - Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, której ideolodzy pisali, że jeśli do odbudowy wolnej Ukrainy trzeba krwi - damy morze krwi! Trzeba terroru - uczyńmy go piekielnym. Przywódca OUN, Stepan Bandera, marzył o Ukrainie jednolitej narodowościowo i sterowanej w faszystowskim systemie wodzowskim, nie dopuszczającym jakiejkolwiek społecznej krytyki.

Podczas kampanii wrześniowej wielu Ukraińców zachowało się lojalnie wobec Polski, walcząc przeciwko najeźdźcom, ale w wielu kresowych miejscowościach doszło też do samosądów i pierwszych mordów na Polakach. Przez kolejne niemal dwa lata sowieckie służby niezwykle skutecznie rozbijały i polskie, i ukraińskie podziemie, jednak zaraz po niemieckiej inwazji na ZSRR Stepan Bandera i jego ludzie ogłosili we Lwowie Akt Odnowienia Państwa Ukraińskiego. Niemcy szybko rozpędzili "władze" tego państwa, a Bandera został osadzony - w nadzwyczajnych, dobrych warunkach - w obozie koncentracyjnym.

Wielu Ukraińców, uznając że z dwojga złego lepszy jest Hitler, niż Stalin - odpowiedzialny za sztucznie wywołany Wielki Głód, w którym zginął mocno ponad milion Ukraińców - przystało na współpracę z Niemcami, podobnie jak chociażby Litwini, Łotysze, Duńczycy, Francuzi, Chorwaci czy Estończycy. Ukraińska milicja pomocnicza wspierała Niemców nawet w Holokauście, ale z czasem banderowcy postanowili się uniezależnić i stworzyli podziemną Ukraińską Powstańczą Armię. 

Ludobójstwo

W lutym 1943 roku upowcy dokonali pierwszych mordów na wołyńskich Polakach. Z czasem bestialskich ataków na polskie wioski zaczęło przybywać, szczególnie że Niemcy poukrywali się w silnie bronionych miastach, a Armia Krajowa przez wiele miesięcy nie reagowała, wyczekując okazji na powstanie przeciwko III Rzeszy. Dopiero z czasem Polacy zaczęli organizować się w silnych placówkach samoobrony, często bohatersko odpierających ataki UPA przez wiele tygodni i miesięcy. 

Już podczas rzezi banderowcy zaczęli rozpowszechniać propagandę, w świetle której Polacy "zawsze" byli wrogami Ukrainy, współistnienie z nimi jest niemożliwe, a ci Ukraińcy, którzy szli na układy z Polakami, zaznawali rzekomego "polskiego wiarołomstwa" i stawali się polskimi marionetkami. Chcieli w ten sposób dodatkowo zaognić konflikt z Polakami, a jednocześnie napiętnować jako zdrajców tych, którzy odmawiali udziału w ludobójstwie i opowiadali się za porozumieniem z sąsiadami. 

Banderowcy przez ponad rok mordowali i palili całe polskie wioski, nie oszczędzając nikogo i mordując niewinnych cywilów, w tym dzieci i starców. Czynili to ze szczególnym, barbarzyńskim okrucieństwem. UPA nie zabijała zresztą tylko Polaków - mordowano także tych Ukraińców, którzy odmawiali udziału w mordach lub na rozmaite sposoby pomagali przeżyć zagrożonym Polakom. 

Z czasem fala mordów rozlała się także na Galicję Wschodnią, nazywaną w ówczesnej polskiej nomenklaturze Małopolskę Wschodnią. Różne szacunki liczby ofiar, podawane przez polskich historyków, wahają się między 35 000 a nawet 100 000 pomordowanych Polaków. Niejednokrotnie dochodziło też do akcji odwetowych ze strony Polaków, którzy napadali na ukraińskie wioski i mordowali ich mieszkańców; liczba ofiar tych ataków waha się od 3500 do 13 000 ludzi. 

Po wojnie w Bolesławcu - i w całej Polsce Ludowej - nie można było wspominać tej tragedii

Bronisław Dyczkowski, po wojnie mieszkający w Gierałtowie, podczas rzezi wołyńskiej był świadkiem, jak niedaleko jego rodzinnego Świrza Ukraińcy wymordowali 50 mieszkańców sąsiedniej wioski, przez trzy dni znęcając się nad miejscowym księdzem Kwiatkowskim. Emilia Rosłanowska, późniejsza mieszkanka Bolesławca, wspominała po latach, że gdy banderowcy napadali na jej wioskę - Sokolniki koło Lwowa -wiele razy musiała się przed nimi ukrywać w piwnicy lub w lasach. Nie pomogło nawet powołanie lokalnej samoobrony...

Napad na podlwowskie Połonice cudem przeżyła matka Michała Wojdyły, która natrafiła na uzbrojonego banderowca i nie zginęła tylko dlatego, że inny Ukrainiec przekonał napastnika, aby pozwolił jej odejść. W 1943 roku banderowcy napadli też na wołyńską Kolonię Koźle, przełamali jej obronę i spalili znaczną część jej zabudowań. W ostatniej chwili, pod ukraińskim ostrzałem, z kolonii uciekła rodzina Sulikowskich, wywieziona później na roboty przymusowe do Niemiec. Na wozie Sulikowskich był też ich roczny syn Mieczysław, wiele lat później pracujący jako nauczyciel w Zespole Szkół Zawodowych w Bolesławcu. 

Władysławę Małą, wówczas Babeczko, która podczas rzezi miała zaledwie pięć lat, na wszelki wypadek nauczono mówić i modlić się po ukraińsku, aby w razie potrzeby mogła się podać za Ukrainkę. Jej matka często była ostrzegana przez swoich ukraińskich sąsiadów przed nadchodzącymi napadami.

Po wojnie i zmianie granic o rzezi wołyńskiej nie można było publicznie mówić. Władze komunistyczne starały się wymazać pamięć o tym, że Kresy Wschodnie kiedykolwiek należały do Polski, a skoro tak, o banderowcach można było wspominać jedynie w kontekście powojennych walk z UPA na Lubelszczyźnie i w Bieszczadach. Po 1989 roku temat ten był poza środowiskami kresowymi słabo znany i trzeba było trzech dekad, aby rzeź wołyńska stała się w Polsce powszechnie znanym faktem. 

Kwestia stosunku do UPA pozostaje kością niezgody między Polską a Ukrainą. Wielu ukraińskich historyków przez lata manipulowało własnym narodem, opowiadając o banderowcach głównie w kontekście ich powojennej walki z sowieckimi okupantami. UPA nigdy nie działała w centralnej i wschodniej Ukrainie, w czasach ZSRR o upowcach szerzej także nie mówiono, stąd też większości Ukraińców temat rzezi wołyńskiej pozostawał obcy i nieznany. Dziś Ukraińska Powstańcza Armia jest tam promowana jako jeden z symboli wielowiekowej walki Ukrainy z rosyjskim imperializmem, choć z polskiej perspektywy honorowanie banderowców - odpowiadających za bestialskie ludobójstwo - jest nie do przyjęcia. 

Źródła:

  • Archiwum Państwowe w Rzeszowie, Archiwum Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie, sygn. 181. 

  • 30 lat Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, Oddział w Bolesławcu oraz Związku Sybiraków, Koło w Bolesławcu, red. B. Smoleńska, M. Niemczuk, Bolesławiec 2019. 

  • B. Hud, Ukraińcy i Polacy na Naddnieprzu, Wołyniu i w Galicji Wschodniej w XIX i pierwszej połowie XX wieku, Warszawa 2018.

  • G. Motyka, Od Rzezi Wołyńskiej do Akcji "Wisła". Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1947, Kraków 2011.

  • J. Wieliczka-Szarkowa, Wołyń we krwi 1943, Kraków 2013. 

  • P. Zychowicz, Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA, Warszawa 2019.

Opracowane przez
Dariusz Gołębiewski
Dariusz Gołębiewski

współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.

Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info  ·  tel. +48 693-375-790
Oceń ten artykuł
Ten artykuł nie ma jeszcze ocen.
Aby oddać głos, zaloguj się.

Komentowanie tylko dla zalogowanych

Komentarze są widoczne dla wszystkich, ale żeby napisać — musisz być zalogowany.

Zaloguj się Zarejestruj się
Daj nam cynk — zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać!

REKLAMA Swisselement domy szkieletowe
REKLAMA