Nie trzeba odwagi, aby wieszać wulgarny baner o Banderze [OPINIA]
Można dbać o prawdę na temat rzezi wołyńskiej, nie szczując jednocześnie na Ukraińców, nie tworząc atmosfery pogromowej w Polsce - i mieć w tym efekty.
Dariusz Gołębiewski w Kijowie, luty 2026 r. (fot. archiwum prywatne)
Od kiedy pracuję w Bolec.Info, publikowałem już dobrych kilka tekstów, dotyczących rzezi wołyńskiej i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Spójrzmy, ile miały wyświetleń, czyli do ilu osób dotarły z rzetelnymi informacjami o tej tematyce:
- 11 lipca 2022 - 79 rocznica "Krwawej niedzieli" - kulminacji banderowskich mordów na Wołyniu (2692 wyświetlenia)
- 11 lipca 2023 - Mija 80 lat od ludobójstwa na Wołyniu - wśród świadków byli także późniejsi bolesławianie (11 835 wyświetleń)
- 28 czerwca 2025 - Bolesławianin, który walczył z banderowcami (3512 wyświetleń)
- 11 lipca 2025 - Na Wołyniu mordowali Polaków widłami i nożami, a domy podpalali i burzyli (2385 wyświetleń)
- 11 lipca 2026 - Przez dekady nie mogli mówić o tym, co przeżyli z rąk banderowców (1944 wyświetlenia)
W odróżnieniu od hejterów, którzy po naszych wczorajszych publikacjach o skandalicznym, antyukraińskim banerze w Bolesławcu wylali na nas wiadra pomyj, byłem w Ukrainie, i to wielokrotnie. Ostatni raz byłem w Kijowie w lutym 2026 roku, przeżywając tam trzy rosyjskie bombardowania i doświadczając życia w mieście, które rosyjskie ostrzały pozbawiły dostępu do prądu, ogrzewania i ciepłej wody przy mrozach sięgających minus 20 stopni.
Będąc w Kijowie, rozmawiałem z jednym z miejscowych mundurowych, prywatnie fascynatem historii Ukrainy. Rozmawialiśmy także o UPA i Stepanie Banderze. Rozmawialiśmy spokojnie, rzeczowo i na argumenty, a mój rozmówca miał okazję posłuchać o tym, że UPA w brutalny sposób mordowała Polaków podczas II wojny światowej. Doszliśmy do wspólnego wniosku, że i Polska, i Ukraina w swoim własnym interesie - i wobec wspólnego wroga, jakiego mamy w rosji - powinny dbać o promowanie naszych wspólnych bohaterów, a od sporów o historię powinni być historycy, a nie politycy.
Wydaje mi się, że to jest lepsza droga, niż wieszanie wulgarnych napisów na płotach i wypisywanie bredni o "probanderowskich mediach".
W Bolesławcu nie mamy ani UPA, ani Bandery. Nie mamy też banerów o treści "Jebać Wehrmacht i Hitlera" albo "Jebać Berię i Stalina", jak są rocznice niemieckiej inwazji na Polskę albo zbrodni katyńskiej. Ktoś, kto wywiesił tamten baner, nie kierował się też chęcią upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej, bo nie robi się tego takim rynsztokowym językiem - choćby z elementarnego szacunku dla pomordowanych.
A skoro w Bolesławcu nie mamy ani upowców, ani Bandery, ani nie chodzi o upamiętnianie ofiar Wołynia, to taki baner w oczywisty sposób jest ukierunkowany na to, aby tworzyć w ludziach obraz, że rzekomo "każdy Ukrainiec to banderowiec". Takie hasła w atmosferze nagonki i przemocy wobec Ukraińców, jaką mamy teraz w Polsce - i za którą jako Polak czuję autentyczny wstyd - są więc jasno nacechowane antyukraińsko.
Zwracam się więc teraz do wszystkich, którzy hejtują, szczują i czują się tacy odważni, bo napisali w internecie lub kawałku materiału jebać Banderę albo że Ukraińców należy wyrzucić z Polski - tacy jesteście dzielni?
Pojedźcie więc do Kijowa albo Charkowa, albo chociaż Lwowa. Zobaczcie, jak tam żyją ludzie i przed czym wielu z nich szuka schronienia w Polsce. Gwarantuję, że do końca życia nie zapomnicie momentu, gdy po raz pierwszy usłyszycie wybuchające rosyjskie rakiety w mieście, w którym akurat będzie przebywać.
I może dwa razy zastanowicie się, zanim zaczniecie na kogoś szczuć.
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
