Schronisko "Przylasek" działa tylko dzięki wolontariuszom i wsparciu służb - wszyscy pracownicy na L4
Problemy kadrowe i komunikacyjne: samorządowe schronisko utrzymywane przez podatników 15 gmin niechętnie podchodziło do wolontariatu, ale teraz się nim ratuje.
Pies Ciapek czeka na adopcję (fot. Schronisko Przylasek)
W zeszłym tygodniu zwolnienia lekarskie dwojga pracowników schroniska sprawiły, iż kierujący Związkiem Gmin "Kwisa" (i schroniskiem w Przylasku) burmistrz Leśnej Szymon Surmacz zdecydował, że nie będzie możliwości wyprowadzania psów ze schroniska. To wywołało reakcje Wójta Gminy Lubań, Aleksandry Chomicz oraz Burmistrza Nowogrodźca, Joanny Świder. Panie zrezygnowały z zasiadania w zarządzie Związku podkreślając, że decyzje dotyczące schroniska były podejmowane jednoosobowo i bez konsultacji. Po oburzeniu internautów i agresywnym internetowym hejcie Surmacz jednak przywrócił możliwość wyprowadzania psów.
- Wydawało mi się to niemożliwe, ale jednak udało się wtedy wznowić wyprowadzanie zwierząt - mówi burmistrz. - Panie formalnie zrezygnowały, ale w sytuacji kryzysowej w kolejnych dniach przybyły na miejsce i zarząd działa w sposób jednomyślny. Formalnie nie mogą wycofać swoich rezygnacji bez woli członków zgromadzenia, ale rozwiążemy ten problem. Przeprosiliśmy się, współdziałamy i pomagamy schronisku.
14 lipca przyszedł kolejny kryzys: cały personel schroniska nie stawił się do pracy!
- Wszyscy poszli na chorobowe, poza jedną osobą, która była na urlopie. Jednak ona też już jest na zwolnieniu chorobowym - informuje Surmacz. - Pracownicy wysłali mail do wszystkich gmin Związku, w którym skarżą się na wielomiesięczny hejt i obciążenie psychiczne. Piszą, że nie czują się winni zaistniałej sytuacji, podkreślają też swoje oddanie sprawom schroniska i zwierząt. Zamierzam się z nimi spotkać, bo to dobrzy pracownicy, ale na razie są na chorobowym i muszę poczekać, aż wrócą. W międzyczasie szukam pracowników, zatrudniłem też kilka osób na umowy zlecenia i mam nadzieję, że znajdziemy nowych specjalistów do opieki nad zwierzętami. Zapraszamy do pracy i pomagania zwierzętom.
Wskutek braku personelu Surmacz wystosował apel o pomoc. Do pomocy w schronisku stawili się pracownicy wojska, behawioryści ze Straży Granicznej, obsługa weterynaryjna z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Lubaniu, działacze z okolicznych gmin i schroniska w Dłużynie, oraz ludzie dotychczas wyprowadzający psy na spacery, często krytycy działalności placówki. Dzięki nim w miniony weekend w Przylasku padł rekord wyprowadzeń psów!
Okazało się przy okazji, że wolontariat, wcześniej niezbyt mile widziany w schronisku i dość opornie uruchamiany (miał ruszyć dopiero we wrześniu) teraz ratuje placówkę. Co jest o tyle dziwne, że schronisko w Przylasku, o czym pisaliśmy w tekście Śmierć Puszka i Związek Gmin Kwisa, jest drogie w utrzymaniu a nad jego funkcjonowaniem powinni czuwać samorządowcy z 15 gmin dotujących utrzymanie tego miejsca. Nie wszystkie samorządy są w to zaangażowane w równym stopniu.
- Schronisko ratują i instytucje, i wolontariusze - mówi Szymon Surmacz. - Cieszę się, że są z nami i możemy liczyć na ich wsparcie. Kiedy uporządkujemy sprawy kadrowe w zarządzie i w schronisku, sformalizujemy także wolontariat.
Pamiętajcie, że na Bolec.info regularnie publikujemy informacje Zwierzęta do adopcji ze schroniska w Przylasku. W linku znajdziecie psiaki czekające na nowy dom.
Sonda Bolec.Info
Co sądzisz o reakcji pracowników schroniska, którzy poszli na zwolnienia lekarskie?
dziennikarz i redaktor portalu i gazety Bolec.Info. Nie używa AI do pisania tekstów.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
