Mamy nowe informacje o nielegalnym osadniku z Zebrzydowej!
Sprawę Ladislawa Bulki, Słowaka, który nielegalnie przyjechał do Polski z Jugosławii razem z naszymi osadnikami, opisywałem w jednym z Okruszków Historii niemal rok temu.
Dworzec kolejowy w Zebrzydowej (fot. Dariusz Gołębiewski)
Ladislaw Bulka, którego historia jest niecodzienna nawet jak na powojenną wymianę ludności w zachodniej Polsce, był Słowakiem, który jako młody chłopak wyemigrował do dzisiejszej Bośni. Gdy po II wojnie światowej zapragnął się stamtąd wydostać, podał się za Polaka i został osiedlony wraz z rodziną w Szklarowcach, czyli w dzisiejszej Zebrzydowej. Będąc już w Polsce, zmienił jednak zdanie i postanowił wyjechać do Czechosłowacji, ale podane przez niego dane osobowe nie współgrają z tym, co można znaleźć w odpowiednich księgach metrykalnych. Nim lokalne władze podjęły dalsze decyzje w jego sprawie, Bulka zniknął, wyjeżdżając z dnia na dzień w kierunku Czech.
Okazuje się, że Ladislaw Bulka był synem Jana Bulki i Józefiny Bulki z domu Figora, a gdy wkrótce po osiedleniu się w Szklarowcach ujawnił swoje prawdziwe, czechosłowackie obywatelstwo, pojawił się problem. Urzędnicy Ministerstwa Ziem Odzyskanych już w maju 1947 roku zażądali od władz województwa wrocławskiego, aby sprawdziły, czy to, co Bulka ma na swoim gospodarstwie, faktycznie zostało przez niego przywiezione z Jugosławii. To istotna kwestia, bo skoro przybył do Polski nielegalnie, to poniemieckie sprzęty, jakimi mógł dysponować, formalnie pozostawały własnością państwa.
Jaki był wynik tego sprawdzenia, nie wiadomo, ale oszustwo Bulki bez wątpienia naraziło skarb państwa na straty. Co do zasady, cały przejazd osadników z Jugosławii do Polski finansował rząd, jednak jako że Bulka nie był polskim obywatelem, koszt jego transportu z przejścia granicznego w Międzylesiu do Szklarowców PKP oszacowała na 3875 złotych. Ministerstwo Ziem Odzyskanych planowało obciążyć Bulkę tymi kosztami, a gdy okazało się to niemożliwe, roszczenia wysunięto wobec władz Czechosłowacji. Sprawę przejęła czechosłowacka ambasada, jednak wymiana pism pomiędzy nią a kolejnymi polskimi urzędami trwała przez wiele kolejnych miesięcy, a należności nikt nie uiszczał.
Procedury związane z odzyskaniem kosztów przejazdu Bulki wszczęto w maju 1947 roku, a on sam uciekł wraz z rodziną do Czechosłowacji dopiero w lutym 1949 roku, nie zwracając Polsce ani grosza.
Okazało się także, że Ladislaw Bulka był weteranem I wojny światowej, a 79 Pułk Piechoty armii austro-węgierskiej, w którym służył jako kapral, w 1919 roku został przeniesiony do tworzącej się czechosłowackiej armii. Nie wiadomo nic więcej o szczegółach jego służby, ale w 1919 roku Czechosłowacja walczyła o przetrwanie z ogarniętymi komunistyczną rewoltą Węgrami oraz wszczęła wojnę z Polską o Śląsk Cieszyński - możliwe zatem, że Bulka bił się na jednym z tych frontów.
Był średniego wzrostu blondynem o niebieskich oczach i owalnej twarzy - oraz czechosłowackim wojakiem, który pokazał, że przez polską granicę można było przejechać bez żadnego problemu, jeśli znało się język polski i podawało się jakiekolwiek dane.
Ciekawy w tym wszystkim jest fakt, że Bulka przybył do Polski i nie wydali go inni osadnicy z jego transportu - wszak w Międzylesiu mógł to zrobić każdy. Jego słowackie pochodzenie dla wielu ludzi nie było zapewne tajemnicą, skoro od dłuższego czasu mieszkał z nimi w Jugosławii, a jednak nikt go nie zdekonspirował.
Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu, Urząd Wojewódzki Wrocławski, sygn. VI/277.
Sonda Bolec.Info
Czy byłeś/aś kiedyś w dawnej Jugosławii?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
