REKLAMA
REKLAMASINMAG zaprasza
BolecFORUM
+ nowy temat
REKLAMABricomarche zaprasza
reklama
reklama
Tylko na Bolcu
22 lipca 2026r. godz. 19:06 2704 Bolec.Info ~14 min

- Są ludzie, którzy są po prostu źli, ale to nie zależy od narodowości - mówi Olga, Ukrainka mieszkająca w Bolesławcu

Porozmawialiśmy z czwórką Ukraińców mieszkających w okolicy. O obecnych napięciach między naszymi narodami, o tym, jak są traktowani i jak im się tutaj żyje. Ich opinie zaskakują:

 - Są ludzie, którzy są po prostu źli, ale to nie zależy od narodowości - mówi Olga, Ukrainka mieszkająca w Bolesławcu
(fot. Bolec.Info)

Olha

Olha ma 31 lat, po wybuchu wojny została w Ukrainie, urodziła się we Lwowie, potem mieszkała niedaleko Odessy. Prowadziła swoją firmę i, jak mówi, wszystko było ok. Ale pewnego dnia zadzwoniono do niej z przedszkola z poleceniem, żeby przygotowała rzeczy dla córki na wypadek ewentualnej ewakuacji w związku z potencjalnym zagrożeniem atakiem jądrowym.

- Postanowiłam, że nie mogę ryzykować i musimy wyjechać - mówi Olha.

Przyjechały do Polski w 2023 roku, najpierw zamieszkały z córką w Lubaniu, bo tam mieszkała już matka męża. On sam pracował w czasie wybuchu wojny w Niemczech, nie wrócił już do Ukrainy.

Teraz mieszkają w Lwówku Śląskim, córka we wrześniu pójdzie do pierwszej klasy, Olha ma dobrą pracę w dużej firmie, jest kadrową, choć z wykształcenia jest tłumaczką języka angielskiego.

- Moja rodzina i znajomi w Ukrainie mają ciężko, wskutek wojny zabrałam mamę na zachód Ukrainy, zmarła tam trzy lata temu - mówi Olha. - Jeżdżę czasem do swojego kraju. Ale kiedy przekraczam granicę do Polski, czuję się jakbym wracała do domu. Mnie samą to dziwi, bo nigdy nie planowałam emigrować z kraju. 

Początki w Polsce nie były łatwe, Olha nie znała języka, żeby się go nauczyć, poszła do szkoły policealnej. Traktowano ją tam dobrze, Polacy wspierali, szybko się integrowała.

- Nie miałam i nie mam do dziś żadnych przykrych doświadczeń z Polakami - mówi Ukrainka. 
 

Zełenski i Wołyń

Obecne nastroje jej nie niepokoją. Niepokoi ją to, co będzie dalej. 

- Nie tyle chodzi o mnie, co o moje dziecko - mówi. - W internecie szerzą się informacje o atakach na ukraińskie dzieci, choć ja przez te lata nigdy nie spotkałam się z czymś takim. Dobrze mi tutaj i chcę tu zostać, tutaj zamierzam budować swoją przyszłość. Kupiliśmy w Polsce mieszkanie, mamy kredyt hipoteczny, nie zamierzamy wrócić do Ukrainy. Dzisiejsza polityka naszego kraju nie odpowiada moim oczekiwaniom. To, co robi rząd Ukrainy, jest dla mnie chore. Oni dokładają wszelkich starań, aby ludzie nie wrócili do kraju.

Chciałaby, aby formalności dotyczące mieszkania w Polsce były prostsze i by załatwiano je sprawniej. Jej siedmioletnia córka dwa lata czeka na prawo pobytu. Czekając nie może nawet na chwilę opuścić granic kraju.

Olha nie rozumie tego, jak prezydent Ukrainy, wiedząc ilu Ukraińców żyje w Unii Europejskiej, może pozwalać sobie na takie traktowanie tych krajów.

- Nie wspieram działań Zełenskiego, nie wspieram promowania UPA i nie popieram tych nastrojów wprowadzanych przez prezydenta, większość moich znajomych też go nie wspiera.

Na polskie reakcje na zachowanie prezydenta Ukrainy patrzy ze zrozumieniem:

- Polacy sami o sobie decydują i robią tak, jak chcą. Pamiętamy o tym, że kiedy pierwszy ewakuacyjny pociąg z Ukrainy przybył do Polski, Polacy już stali na peronie z kocami i ciepłymi herbatami. Polski rząd ma prawo zareagować tak, jak reaguje. Mam nadzieję, że Polska dalej będzie wspierała Ukrainę i Ukraińców,. Chciałabym, żeby te relacje zrobiły się normalne.

Chciałaby też, aby jej ojczyzna pomagała po wojnie Polakom w ekshumacjach ofiar rzezi na Wołyniu. 
 

UPA była super

Za czasów jaj edukacji szkolnej o UPA mówiono niewiele i tylko źle. Potem zmieniła się władza i, jak mówi, UPA zrobiono bohaterami i zaczęto nam opowiadać, że UPA była super.

O wołyńskiej tragedii w szkole jej nie uczono, Wie o niej, bo o historii rozmawiano w domu. Krytycznie i szczerze.

- Tęsknię za ojczyzną, to jest mój kraj, większość swojego życia tam spędziłam, ale teraz się tam nie widzę - mówi Olha. - Mam tam rodzinę i kolegów, ale nie wyobrażam sobie, żebym tam wróciła i żeby moje dziecko mieszkało w tym kraju. Polska to dla mnie nowa ojczyzna i dom. 

- Chciałabym powiedzieć, że jest mi bardzo przykro, że nasza historia była taka, jak była - mówi Olha. - Myślę, że musimy się wszyscy dogadać i budować nową historię, wznowić dobre relację. Na co dzień nie ma aż tak ksenofobicznych sytuacji, o jakich pisze się w internecie i trzeba mniej patrzeć w internet, więcej w okno. I być ludźmi. 
 

Matwij 

Matwij uciekł przed wojną, nie chciał iść do wojska i nie chciał zginąć. Zginęło kilku jego kolegów. W Polsce żyje mu się coraz trudniej. Czuje niechęć do siebie. Boi się deportacji. Mówi po polsku z silnym akcentem i słabo radzi sobie z tym językiem. Chce wyjechać na zachód, zupełnie nie interesuje go polityka. Mówi, że przez politykę musiał uciekać i przez politykę będzie musiał uciekać dalej.

 

Mykoła

Mykoła (33 lata) mieszka w Bolesławcu od 2019. Przyjechał tutaj szukając lepszego poziomu życia. Po polsku mówi niemal perfekcyjnie. Jego dziadkowie byli Polakami. Dziadek spędził 10 lat na Syberii, bo naraził się władzy. Mykoła jednak nie mógł skorzystać ze swojego pochodzenia i zdobyć polskiego obywatelstwa. Choć dziadek leży na polskim cmentarzu, dokumenty się nie zachowały.

W Ukrainie uczył angielskiego i polskiego, w Polsce uczy angielskiego. Jego dziewczyna, z którą jest od 14 lat, jest Ukrainką. Rozmawiają ze sobą po polsku, żeby ćwiczyć ten język. Ale gdy robią to publicznie i wymknie im się ukraińskie słowo, od razu wywołuje to spojrzenia Polaków. Dzieciaki w szkole nie reagują na niego negatywnie, jak mówi, nie czynią tego nawet dość bezpośredni i czujący się bezkarnie nastolatkowie. 

W 2022 roku, kiedy wybuchła wojna, martwił się bardzo o rodziców i ich przyszłość. Mieszkają w Drohobyczu, gdzie jest wielu Polaków i polski kościół.

Po wybuchu wojny pomagał Ukraińcom razem z grupą Polaków, także materialnie. Później już nie, przestał, gdy usłyszał od rodziców, ile pieniędzy przeznaczanych na pomoc Ukrainie zżera korupcja, zwłaszcza korupcja w administracji.

- Straciłem motywację do pomagania, zresztą jak wielu imigrantów - mówi.Im dłużej ta wojna trwa, tym więcej wywołuje pytań i wątpliwości. 

W Polsce mu się podoba i chce tu żyć. Choć biurokracja bywa uciążliwa. Po pięciu latach miał dostać kartę długoterminowego rezydenta, ale czeka na to już siódmy rok. Jego zdaniem Europa jest słabo przygotowana na migracje ludności.

 

Wyskoczył z UPA i Wołyniem

Na obecne zaostrzenie stosunków polsko-ukraińskich Mykoła patrzy z niepokojem. 

- Sytuacja z Wołyniem powinna być przedmiotem publicznej debaty historyków i obu prezydentów. Każdy powinien zaprezentować swoją prawdę a ludzie powinni poznać fakty - mówi Mykoła. - To, że pochodzę z Ukrainy nie oznacza, że popieram ludobójstwo, tak jak myśli wielu Polaków. Nie zachwalam błędów w naszej historii. Niestety Ukraina i Polska nie mogą się w tej sprawie dogadać. Dzielimy granicę i powinniśmy znaleźć porozumienie i współistnieć bez agresji.

Niechęci do Ukraińców nie odczuwa.

- W stosunku do siebie jej nie odczuwam, ale czytam, oglądam i ta niechęć zmienia się agresywną nienawiść. I to jest przesada.

Mykoła nie jest fanem prezydenta swojego kraju.

- Przez całe te pięć lat Zełenski nie wyskakiwał z UPA i Banderą, teraz zdecydował się to zrobić i na pewno wiedział, jaka będzie reakcja Polski. Nie wiem dlaczego on to zrobił... Może on nie chce do Unii, tylko mówi, że chce?

Polska reakcja na to zachowanie jest dla Mykoły zrozumiała.

- To jest bolący punkt dla narodu polskiego i rządzący zareagowali na poziomie politycznym słusznie. Przynajmniej jeśli chodzi o zmianę ich stosunku do prezydenta i władz ukraińskich. Ale nie powinno to mieć wpływu na zwykłych migrantów, którzy tutaj są. Niestety jest coraz więcej propagandy. Czytam, że Ukraińcy żerują na Polakach, ale my nie żerujemy na socjalu. Jeśli się w Polsce nie pracuje, nie można tutaj mieć legalnego pobytu. Nie wiem skąd te zarzuty i tyle dezinformacji. Wczoraj przeczytałem, że w Ukrainie płaci się trzy złote za benzynę, bo Polacy do niej dopłacają. Dzwonię więc do mamy i pytam o ceny. Płacą tyle, co w Polsce.

Wie, że wielu Ukraińców zachowuje się w Polsce źle. Dziwi go to, że nie starają się nauczyć języka. 

- Można się nauczyć na początek choćby "dzień dobry" i "do widzenia". Niektórzy Ukraińcy oczekują tego, że Polacy muszą rozumieć ich język. A przecież nawet będąc turystą, warto nauczyć się kilku słów w języku danego kraju. No ale Polacy też oczekują zbyt dobrej znajomości swojego języka od Ukraińców. 
 

Nikt nie chce skończyć tej wojny

Chciałby, żeby polityka nie miała wpływu na codzienne relacje międzyludzkie. Nie spotkał się osobiście z wrogością. Ma nadzieję, że agresja, którą widzi w internecie, to tylko zachowanie garstki ludzi.

- Większość Polaków jest wobec nas obojętna, narodowość nie ma znaczenia. Jesteśmy tutaj w tej samej sytuacji, co Polacy w USA czy w Niemczech. 

Mykoła myśli, że jedyne, co mogłoby zapobiec dalszemu konfliktowi z Rosją, to wejście Ukrainy do UE. I, jak podkreśla, nie chodzi mu o możliwość swobodnego poruszania się po Europie dla obywateli Ukrainy. Ma raczej na myśli kontrolę nad wydatkami publicznymi i polityką Ukrainy, która ukróciłaby korupcję i uczyniła kraj bardziej cywilizowanym.

- W czasie wojny wejście Ukrainy do UE jest niemożliwe - mówi Mykoła. - Mam czasem wrażenie, że nikt nie chce skończyć tej wojny: ani Rosja, ani Ukraina, ani Unia. Wojna to biznes, który jest wielu osobom na rękę. Ale cierpią zwykli ludzie. Potrzebny jest kompromis. 

Ma ciekawą teorię na temat tego, dlaczego Wołodymyr Zełenski akurat teraz nazwał jednostkę wojskową imieniem bohaterów UPA:

- Żeby skłócić narody, żeby Ukraińcy, czując się gorzej w innych krajach, wracali na Ukrainę. On potrzebuje ludzi - mówi Ukrainiec. - To też korzyść dla prezydenta Nawrockiego, bo on dzięki temu zbiera elektorat.

 

Olga

Olga ma 41 lat, jest fotografką. Miała swoje swoje studio fotograficzne w Krzywym Rogu. Strona www jej firmy fotograficznej jest ukraińskojęzyczna. 

- Przyjechaliśmy cztery lata temu, po wybuchu wojny, od razu do Bolesławca, bo tutaj miałam przyjaciółkę - opowiada. - Miesiąc mieszkałyśmy u niej, pomogła mi znaleźć pracę w Bolesławcu, pracowałam tam pół roku, zwolnili mnie, ale i tak kiepsko zarabiałam w pracy akordowej. Szukałam kolejnej pracy, byłam kelnerką i sprzątaczką. Kiedy dowiedziałam się, że można tutaj prowadzić działalność nierejestrowaną do pewnego limitu dochodów, wróciłam do zawodu. 

Zaczęła publikować oferty i w roku od przyjazdu mogła już żyć z fotografii. Większość jej klientów na początku stanowili Ukraińcy, teraz coraz więcej z nich stanowią Polacy.

- W Polsce czuję się dobrze od początku - mówi Oga. - Tu jest czysta woda, czyste powietrze, piękne lasy i góry, tego w Ukrainie nie miałam. Zachwyca mnie to. Od początku, kiedy tylko wybuchła wojna, mnóstwo Polaków nam pomagało, nie było tutaj jeszcze tak dużo Ukraińców. Spodobało mi się to dobre serce Polaków. Teraz wszystkich ta wojna męczy, ceny wzrosły, ludziom już nie bardzo podoba się to, że i oni ponoszą konsekwencje wojny.

 

Spierd...j do Ukrainy

Dostrzega to, że obecnie Polacy nie reagują na Ukraińców tak dobrze, jak wcześniej. Miała problem z wynajęciem mieszkania, bo niektórzy jej rodacy za mieszkania nie płacili.

- Polacy potrafią być dla nas nieuprzejmi. Kiedy promuję swoją pracę w internecie, ktoś potrafi napisać pod postem "Spierd...j do Ukrainy". Bywa nieprzyjemnie - mówi. - Są ludzie, którzy są po prostu źli, ale to nie zależy od narodowości. Ktoś po prostu ma kiepskie życie i się tak zachowuje. W kontakcie bezpośrednim to się nie zdarza. Koncentruję się na tym, co jest dobre, nie na negatywnych wypadkach. 

Męża znalazła w Polsce, ślub wzięła rok temu. Mąż jest Polakiem, mieszka w Goerlitz. 

W ostatnim czasie zauważyła, że Polakom "kończy się cierpliwość do Ukraińców".

- Wojna trwa bardzo długo i Polacy są nią zmęczeni. Na początku bardzo nam pomagali. Jednak nie każdy Ukrainiec jest wdzięczny za tę pomoc, nie każdy umie się tutaj zachować - wyjaśnia. - Polacy chcieliby, aby Ukraińcy trzymali się pewnych zasad życia, ale w Ukrainie mało ludzi takich zasad przestrzega. W Ukrainie nie sprząta się po psach, nie trzeba pozwoleń na połów ryb i Ukraińcy tego w Polsce nie przestrzegają. To inna kultura. W Polsce jest porządek, są mandaty, nie możesz pozwolić sobie, żeby robić tego, co chcesz, tak jak w Niemczech. W Ukrainie tego nie ma. Nie dostaniesz tam mandatu za rozpalanie ogniska w plenerze. Ukraińcom trudno się do tego dostosować, ale muszą to zrobić.

W jej ocenie może dziesięć procent Polaków okazuje wrogość albo niechęć do niej z względu na to, że nie jest Polką.

- Myślę, że każdy Ukrainiec się z tym spotyka, ale w Ukrainie też ludzie spotykają się z niechęcią wobec siebie. Ktoś mnie nie lubi nie dlatego, że jestem Ukrainką, po prostu nie lubi mnie. Ukraińcy potrafią nie lubić mnie za to, że wyjechałam z kraju. 

Nie chce wrócić do Ukrainy. Ma tutaj męża i życie, lepsze warunki, lepsze zarobki.

- Tutaj jest lepszy poziom życia, więcej pomocy, na którą można liczyć na przykład w przypadku choroby. W Ukrainie plusem są ceny i mniej zasad życia społecznego, których trzeba przestrzegać. 


Prawda historyczna

Olga nie zajmuje się polityką ze względu na swoje wyznanie. Jest Świadkiem Jehowy. Nie ogląda wiadomości, nie ma zdania o międzynarodowych sporach. Mówi, że nie chce tracić czasu na to, na co nie ma wpływu. Rozumie jednak postawę Polaków w sporze historycznym z Ukrainą. 

- Można zrozumieć, że to obraziło Polaków. Sami Ukraińcy może nie chcieliby gloryfikacji UPA, ale to prezydent o tym zadecydował. To jego decyzja, nie decyzja zwykłego Ukraińca. Mnie się ona nie podoba, nie uważam, że ma prawo decydować za cały naród. Bo to Ukraińcy ponoszą konsekwencje jego decyzji. 

Olga nie jest zwolenniczką Zełenskiego. Dla niej wojna to kłótnia prezydentów Ukrainy i Rosji, spór polityków. Jej zdaniem Ukraina powinna się poddać, nie walczyć z Rosją. 

W szkole na historii uczyła się o Banderze i UPA. Mówiono jej o tym, że jest bohaterem. 

- Ale kiedy zaczęłam studiować Biblię i historię Ukrainy z innej perspektywy, zrozumiałam, że punkt widzenia jednego kraju nie jest prawdą historyczną. 

 

Sonda Bolec.Info


Przeszkadza Ci obecność Ukraińców w naszych stronach?

Opracowane przez
Bernard Łętowski
Bernard Łętowski

dziennikarz i redaktor portalu i gazety Bolec.Info. Nie używa AI do pisania tekstów.

Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info  ·  tel. +48 693-375-790
Oceń ten artykuł
Ten artykuł nie ma jeszcze ocen.
Aby oddać głos, zaloguj się.
BolecForum Bolecnauci komentują

- Są ludzie, którzy są po prostu źli, ale to nie zależy od narodowości - mówi Olga, Ukrainka mieszkająca w Bolesławcu

33 odpowiedzi strona 5 z 5
~~Mafia gość
Niesamowite. Przed 2022 rokiem, żaden nie obchodził Narodoweg Dznia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej, pomimo że ustanowiono go w 2016 roku. Dopiero teraz przyszło powiadomienie na Telegramie, że trzeba grać Wołyniem.
Wypowiedz się
Piszesz jako gość. Zaloguj się, żeby komentować ze stałą tożsamością — po zalogowaniu wrócisz tutaj automatycznie.
Zostaw puste, a przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja danych osobowych bez zgody lub użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania opublikowanych wypowiedzi.
Dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji. Umieszczanie cudzych zdjęć może naruszać prawo autorskie.
W celu utrzymania jakości dyskusji wykorzystujemy automatyczne narzędzia analizujące treści. Posty zawierające wulgaryzmy lub niebezpieczne linki mogą zostać automatycznie ukryte.
Daj nam cynk — zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać!

REKLAMA Swisselement domy szkieletowe
REKLAMA