REKLAMA
REKLAMASINMAG zaprasza
BolecFORUM
+ nowy temat
REKLAMABricomarche zaprasza
reklama
reklama
Okruszki Historii
22 lipca 2026r. godz. 12:01 2193 Dariusz Gołębiewski ~4 min

29 lat temu zaczęły opadać wielkie wody powodziowe

22 lipca 1997 roku sytuacja w Bolesławcu była już opanowana, a choć w gminie woda zerwała jeszcze most w Starej Olesznej, fala kulminacyjna opuszczała już nasz powiat.

Żołnierze walczący z powodzią w lipcu 1997 roku przy ul. Spacerowej w Bolesławcu
Żołnierze walczący z powodzią w lipcu 1997 roku przy ul. Spacerowej w Bolesławcu (fot. Muzeum Ceramiki w Bolesławcu)

Podczas powodzi stulecia, która w lipcu 1997 roku dotknęła sporą część Europy Środkowej, Bolesławiec miał mnóstwo szczęścia. Wielka woda zalała wprawdzie baseny przy ulicy Spacerowej - mimo to nie zakwalifikowano ich później jako terenu zalewowego - ale udało się uratować nową oczyszczalnię ścieków, a fala powodziowa nie zerwała w mieście żadnego mostu. Zatopiony został, podobnie jak w 2024 roku, stadion przy ulicy Rajskiej. 

Podczas przejścia fali powodziowej w całym mieście było widać ogromną społeczną mobilizację, bo mieszkańcy tłumnie ruszyli do budowania wałów z worków z piaskiem, a jednocześnie w Bolesławcu organizowano pomoc dla powodzian z innych części Dolnego Śląska. O sytuacji na Bobrze, szczególnie o najnowszych wieściach z kluczowej dla nas zapory w Pilchowicach, Bolesławianie byli na bieżąco informowani w lokalnej telewizji przez prezydenta Józefa Króla. Niedługo po przejściu fali parafia Chrystusa Króla zorganizowała kolonie dla dzieci z zalanego Wrocławia, a Polski Czerwony Krzyż organizował zbiórki darów - w tym jedzenia i mebli - dla osób poszkodowanych. 

Znacznie trudniejsza sytuacja była w gminie Bolesławiec. Urząd Gminy miał duże problemy z łącznością, bo nie wszyscy sołtysi mieli telefony, a komórki w Polsce należały wtedy do rzadkości. Ówczesny wójt, Kazimierz Gawron, koordynował działania przeciwpowodziowe w gminie, korzystając z pomocy wojskowej radiostacji, wystawionej przed budynkiem urzędu. Konieczne było zabezpieczenie mostów w Kraszowicach, Parkoszowie, Trzebieniu Małym i Starej Olesznej, przy czym dwa ostatnie nie wytrzymały naporu wody i zostały całkowicie zniszczone. W Bolesławicach i Dąbrowie Bolesławieckiej woda odcięła od świata część gospodarstw, a w Parkoszowie doszło do przerwania wału przeciwpowodziowego i zalania części wioski. 

Bolec.Info - zdjęcie Takie zaświadczenia otrzymywały osoby wspierające bolesławiecki PCK w zbiórce darów dla powodzian (fot. ze zbiorów prywatnych)

Podczas powodzi stulecia w wielu zagrożonych miejscach aktywnie pomagali nie tylko wolontariusze, ale też strażacy i wojsko. Tak tamte dni wspominał Mariusz Kozłowski, służący wówczas w 28 Pułku Rakiet w Bolesławcu:

Często woziliśmy chleb z różnych piekarni, który rozdawaliśmy bezpośrednio potrzebującym ludziom. Wiem też, że tworzono wtedy też specjalne magazyny żywnościowe, gdzie również można było za darmo dostać jakiś posiłek. Pieczywo woziliśmy nie tylko z okolicznych piekarni, ale też z sąsiednich powiatów, na przykład ze Lwówka Śląskiego (...)

Innym razem pomagaliśmy pani, której dom został podtopiony i wnosiliśmy jej meble na górne piętra, aby nie zostały zniszczone. Zdarzało się też, że woziliśmy też meble do wyznaczonych magazynów i punktów, gdzie były przekazywane potrzebującym. 

Ludzie nieraz chcieli nam płacić za to, że im pomagamy, ale nigdy nie wziąłem za to pieniędzy. Niektórzy brali, ale najlepsze w tym było to, że mogliśmy komuś pomóc i nie chcieliśmy za to nic w zamian. Nie jechałem na akcję po to, aby na tym zarabiać. Zaangażowanie ludzi było wtedy naprawdę wielkie - nawet starsze panie pomagały w noszeniu ciężkich worków z piaskiem, a gdy nie miały na to siły, wspierali je inni. W mieście nie było jakiejś paniki, ale gdy byłem przez moment we Wrocławiu, tam było już zupełnie inaczej. (...)

Po przejściu fali powodziowej wojsko działało już bardziej planowo. Sprzątaliśmy zamulone brzegi rzek, obchodząc ich poszczególne odcinki. Ważne było uprzątnięcie ciał martwych zwierząt, aby zapobiec skażeniu wody i gruntu. 

Warto analizować historie poprzednich powodzi, aby wyciągać z nich wnioski i przygotowywać się na kolejne ataki wielkiej wody, które prędzej czy później znowu będą miały miejsce. Warto też pamiętać o tym, jak w lipcu 1997 roku Bolesławianie i mieszkańcy sąsiednich wiosek dosłownie z dnia na dzień zmobilizowali się, aby bronić siebie, swoich sąsiadów i swoich miejscowości przed niszczycielskim żywiołem. 

Źródła:

Opracowane przez
Dariusz Gołębiewski
Dariusz Gołębiewski

współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.

Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info  ·  tel. +48 693-375-790
Oceń ten artykuł
Ten artykuł nie ma jeszcze ocen.
Aby oddać głos, zaloguj się.
Wypowiedz się
Piszesz jako gość. Zaloguj się, żeby komentować ze stałą tożsamością — po zalogowaniu wrócisz tutaj automatycznie.
Zostaw puste, a przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja danych osobowych bez zgody lub użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania opublikowanych wypowiedzi.
Dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji. Umieszczanie cudzych zdjęć może naruszać prawo autorskie.
W celu utrzymania jakości dyskusji wykorzystujemy automatyczne narzędzia analizujące treści. Posty zawierające wulgaryzmy lub niebezpieczne linki mogą zostać automatycznie ukryte.
Daj nam cynk — zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać!

REKLAMA Swisselement domy szkieletowe
REKLAMA