REKLAMA
REKLAMASINMAG zaprasza
BolecFORUM
+ nowy temat
REKLAMABricomarche zaprasza
reklama
reklama
Tylko na Bolcu
24 lipca 2026r. godz. 17:00 4330 Bolec.Info ~9 min

Denis Mądry walczy o powrót do sprawności. Narzeczona i siostra boksera opowiadają o najtrudniejszej walce jego życia

Po dramatycznym nokaucie Denis Mądry doznał ciężkiego urazu mózgu, a lekarze nie dawali mu większych szans. – „Powiedziałam lekarzowi, że nie dam sobie odebrać nadziei”.

Denis Mądry.
Denis Mądry. (fot. siepomaga.pl)

Denis Mądry miał walczyć o zwycięstwo w ringu. Dziś toczy najważniejszą walkę — o powrót do sprawności. Po dramatycznym nokaucie podczas gali KBN 43: MAXLIGA MASTERS — THE SHOWDOWN 31-letni bokser i żołnierz 10 Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie doznał ciężkiego urazu mózgu.

Lekarze walczyli o jego życie, a jego najbliżsi usłyszeli słowa, których nikt nigdy nie chciałby usłyszeć. Dziś Denis robi postępy, a jego narzeczona Monika i siostra Marta i cała rodzina każdego dnia walczą razem z nim. Bliskie Denisa w rozmowie z Bolec.Info opowiadają o człowieku, którego znają najlepiej, dramatycznych chwilach w szpitalu, rehabilitacji, wsparciu ludzi i nadziei, której nigdy nie straciły.

Denis dalej jest tym samym człowiekiem

Kim był Denis zanim cała Polska usłyszała o jego walce? Jaki był prywatnie — jako brat, narzeczony, żołnierz i sportowiec?

Monika: Nie lubię mówić, że Denis był, bo dla mnie on dalej jest taki sam. Po prostu teraz nie może tego okazać w taki sam sposób.

Jako mój narzeczony jest facetem jak z romansidła. Na zewnątrz prawdziwy mężczyzna — twardy, nieustępliwy, silny. W domu pokazuje zupełnie inną stronę — jest słodki, uroczy, ma w sobie taką beztroskę i wewnętrzne dziecko, które pokazuje, kiedy tylko może.

Na co dzień jest bardzo ambitny, sumienny i nie uznaje półśrodków. Jeśli coś robi, to na 100 procent albo wcale. To było widać w jego relacji z ludźmi, podczas treningów i w pracy.

Jak wyglądała jego droga w wojsku i boksie? Skąd brała się jego determinacja?

Denis po prostu spełniał swoje marzenia. Te dziecięce — o wojsku i o boksie. Sam fakt, że mógł powiedzieć: „robię to, o czym kiedyś marzyłem”, bardzo go napędzał.

To nie były przypadkowe decyzje. On naprawdę kochał to, co robił. Wojsko było dla niego ważne, a boks dawał mu ogromną satysfakcję.

Czy rodzina obawiała się sportów walki?

Oczywiście każdy zdaje sobie sprawę, że sporty walki wiążą się z ryzykiem. Ale trzeba też spojrzeć na to realnie.

Statystycznie jazda samochodem może być dużo bardziej niebezpieczna. Kiedy ktoś wyjeżdża w długą podróż, też martwimy się, czy wróci cały i zdrowy.

Denis robił wszystko, żeby minimalizować ryzyko. Miał wykonywane wszystkie potrzebne badania, odpowiednio przygotowywał się do walk. To nie było przypadkowe bicie się na ulicy. Walczył na zawodowych galach, z przeciwnikami w tej samej kategorii wagowej, przy określonych zasadach i obecności sędziego.

Dzień walki, który zmienił wszystko

Jak wyglądał dzień walki?

Monika: Byłam przy Denisie w narożniku podczas walki. Był bardzo skupiony, bojowo nastawiony. Chciał wygrać.

Szczerze mówiąc, niewiele pamiętam z tamtego dnia. Nie zauważyłam niczego, co wzbudziłoby moje obawy, że wydarzy się coś tak dramatycznego.

Dopiero w szpitalu sytuacja zaczęła się gwałtownie zmieniać.

W szóstej rundzie Denis został brutalnie znokautowany. Najpierw rywal posłał go na deski prawym krzyżowym, później doszło do kolejnych mocnych ciosów. Kiedy dotarło do Was, że to walka o życie?

Najbardziej przełomowy był moment, kiedy lekarze powiedzieli, że potrzebna jest natychmiastowa operacja ratująca życie. Wtedy wszystko się zmieniło. Nagle walka w ringu przestała mieć znaczenie. Zaczęła się walka o to, żeby Denis przeżył.

Co pamiętasz z pierwszych godzin?

Pamiętam ciszę na korytarzu pod salą operacyjną. Pamiętam jego zabandażowaną głowę i naklejkę „brak kości”. Pamiętam też rozmowę z lekarzem, który tłumaczył nam, jak źle wygląda sytuacja i żebyśmy przygotowali wszystkie sprawy Denisa.

Najtrudniejsze chwile w szpitalu

Monika, mówiłaś o rozmowie z lekarzem, który powiedział, że Denis może się nie obudzić. Jak wyglądał ten moment?

Lekarze od początku mówili, że nie dają żadnych gwarancji. Że sytuacja jest bardzo poważna.

Najtrudniejszy moment przyszedł po około dwóch tygodniach, kiedy pojawiło się pogorszenie i zmiany wtórne. Lekarz powiedział wtedy, że wcześniej było bardzo źle, a teraz jest fatalnie. Że trzeba zrozumieć, że nic z tego nie będzie, że Denis powinien trafić do ośrodka opieki i trzeba poczekać kilka miesięcy.

Znajomi pisali wtedy do mnie historie ludzi, którym lekarze też nie dawali szans, a później wracali do życia. Cały czas myślałam: dlaczego nasza historia miałaby być inna? Dlaczego nam miałoby się nie udać?

Powiedziałam lekarzowi, że rozumiem, co mówi, ale nie pozwolę odebrać sobie nadziei. Że teraz muszę iść do Denisa.

Weszłam na salę i powiedziałam mu: „Wszystko będzie dobrze. Jestem tego pewna”.

Czy cały czas wierzyłyście, że Denis wróci?

Tak. Cały czas. Na OIOM-ie można było być tylko dwie godziny dziennie. Czasami pielęgniarki pozwalały mi zostać dłużej.

Opowiadałam Denisowi o codzienności. O naszym psie, żółwiu, że są nakarmieni, że rachunki są zapłacone, że jego samochód jest zadbany. Mówiłam mu, żeby się niczym nie martwił, tylko skupił się na powrocie do nas. Czytałam mu książki fantasy. Każdą wizytę kończyłam modlitwą.

Kiedy pojawił się pierwszy znak, że Denis wraca?

Około dwóch tygodni po wyjściu z OIOM-u zaczął otwierać oczy. Pamiętam moment, kiedy odpowiedział mi mrugnięciem dwa razy na „tak”. Wtedy było widać, że on tam jest. Że walczy, żeby się z nami skomunikować. Od tamtej pory z tygodnia na tydzień jest coraz lepiej.

Jak wygląda stan Denisa dzisiaj?

Dzisiaj kontakt z Denisem jest płynny. Pamięta praktycznie wszystko. Rozpoznaje ludzi — zarówno najbliższych, jak i dalszych znajomych. Pamięta swoje i moje ulubione rzeczy. Czasami wypowiada pojedyncze słowa i dzięki temu wiemy, jak dużo informacji zachował.

Jak wygląda rehabilitacja?

Rehabilitacja odbywa się na kilku poziomach. Pierwszy to fizyczność — nauka ruchów, kontrola ciała, rozciąganie mięśni, zmiany pozycji. Denis dobrze rusza prawą ręką i niedawno zaczął ruszać prawą nogą.

Drugi obszar to neurologopedia. Denis musiał nauczyć się prawidłowego oddychania, jedzenia i mówienia. Teraz czyta krótkie wyrazy albo opisuje obrazki. Największe postępy widzimy podczas pracy z neuropsychologiem. Denis rozwiązuje zadania logiczne, ćwiczy pamięć i koncentrację. Radzi sobie naprawdę bardzo dobrze.

Największym problemem pozostaje nadal część fizyczna i odzyskanie pełnej ruchomości.

Jakie są rokowania?

Lekarze nie dają konkretnych rokowań. Przy urazach mózgu każdy przypadek jest inny.

Wiem jednak, że ludzie wychodzą z bardzo ciężkich sytuacji. Pielęgniarki opowiadały mi historie pacjentów, którzy po latach wracali i dziękowali za opiekę.

Walczymy o najwyższy stopień podium — o sprawność i samodzielność Denisa.

Jak tragedia zmieniła Wasze życie?

Monika: Moje życie wywróciło się do góry nogami. Jestem cały czas z Denisem w ośrodku. Mamy wspólny pokój, czuwam przy nim.

Zapytałam go kiedyś, czy pomaga mu to, że jestem obok. Kiwnął głową, że tak. Więc gdzie miałabym być?

Musiałam nauczyć się wszystkiego od podstaw. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z osobą leżącą. Nie wiedziałam, jak przebrać koszulkę, jak podać picie, jak umyć zęby, jak zmienić opatrunek. Na początku wszystko było przerażające. Teraz jest już łatwiej.

Co jest najtrudniejsze dla rodziny?

Najtrudniejsze są emocje — tęsknota i strach.

Drugą rzeczą jest niewiedza. Człowiek trafia w system medyczny i często czuje się zagubiony. Czasami rodzina zostaje z ogromną odpowiedzialnością, a ma bardzo mało informacji. Musimy podejmować decyzje dotyczące leczenia, rehabilitacji i przyszłości, choć wcześniej nie mieliśmy z tym nic wspólnego.

Miliony potrzebne na rehabilitację

Ile kosztuje obecnie leczenie Denisa?

Sama rehabilitacja to około 45 tysięcy złotych miesięcznie. Obecny cel zbiórki to ponad 2 miliony złotych — kwota potrzebna na około trzy lata rehabilitacji. To ogromne pieniądze, dlatego walczymy miesiąc po miesiącu.

Jak oceniacie pomoc ludzi?

Ludzie są wyjątkowi. Nie spodziewałam się takiego odzewu. Denis jest osobą, którą ludzie zapamiętują. Organizowane były gale, zbiórki, seminaria, licytacje. Najbardziej wzrusza mnie to, że po tylu miesiącach ludzie nadal pamiętają i pomagają.

Dzięki nim Denis ma szansę wrócić do sprawności. Dali mu możliwość odzyskania życia.

Czego dziś najbardziej potrzebujecie?

Pomocy finansowej, udostępnień i kontaktów do specjalistów. Może ktoś zna lekarza, rehabilitanta albo osobę, która pomoże nam znaleźć rozwiązanie i zaoszczędzić pieniądze. Ale przede wszystkim potrzebujemy pamięci. Żeby ludzie pamiętali, że Denis tutaj jest i walczy.

Czy pojawiła się myśl: „gdyby Denis nie wyszedł wtedy do ringu, tego wszystkiego by nie było”?

To chyba najgorsze zdanie, jakie można sobie powtarzać. Nie da się cofnąć czasu. To już się wydarzyło i teraz musimy z tego wyjść.

A gdyby zamiast tego był wypadek samochodowy? Jak mieliśmy to przewidzieć? Ja nie patrzę inaczej na boks. Traktuję to jako wypadek. Nikt tego nie chciał. To nie powinno się wydarzyć.

Co powiedziałybyście Denisowi, gdyby teraz mógł przeczytać ten wywiad?

Codziennie z nim rozmawiam. Czasami ma już dość mojego gadania i wygania mnie z pokoju, ale wieczorem zawsze mówię mu to samo: Że jest silny. Że jest dzielny. Że da radę. Że wszystko jest możliwe.

Że go kocham i wierzę w niego.

Trwa zbiórka na leczenie i rehabilitację Denisa Mądrego. Pomóc można za pośrednictwem strony: https://www.siepomaga.pl/denis-madry


Bolec.Info - zdjęcie
Bolec.Info - zdjęcie
Bolec.Info - zdjęcie
Bolec.Info - zdjęcie
Bolec.Info - zdjęcie
Bolec.Info - zdjęcie

Bolec.Info - zdjęcie
Bolec.Info - zdjęcie
Bolec.Info - zdjęcie
Bolec.Info - zdjęcie

Fot.: Archiwum prywatne.

Sonda Bolec.Info


Jakie wsparcie uważasz za najważniejsze w trudnych chwilach?

Opracowane przez
Patrycja Kozak
Patrycja Kozak

dziennikarka i redaktorka portalu i gazety Bolec.Info. Prowadząca program "Babskie gadki".

Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info  ·  tel. +48 693-375-790
Oceń ten artykuł
Ten artykuł nie ma jeszcze ocen.
Aby oddać głos, zaloguj się.

Komentowanie tylko dla zalogowanych

Komentarze są widoczne dla wszystkich, ale żeby napisać — musisz być zalogowany.

Zaloguj się Zarejestruj się
Daj nam cynk — zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać!

REKLAMA Swisselement domy szkieletowe
REKLAMA