Zamiast pomóc, obserwowali akcję. Mocne słowa strażaków po tragedii w Rokitkach
Dramatyczna akcja ratunkowa na dzikim kąpielisku w Rokitkach zakończyła się śmiercią 21-letniego mężczyzny.
Akcja strażī nad wodą. (fot. OSP KSRG Rokitki)
Do zdarzenia doszło 9 sierpnia po południu. Jak ustalili wcześniej policjanci, 21-letni obywatel Ukrainy przebywał nad wodą ze znajomymi i spożywał alkohol. Mężczyzna nie potrafił pływać. W pewnym momencie wszedł do wody, stracił grunt pod nogami i zniknął pod taflą. O sprawie pisaliśmy w tekście: Tragedia na dzikim kąpielisku w Rokitkach. 21-latek nie żyje.
Jak relacjonują strażacy z OSP KSRG Rokitki, zgłoszenie dotyczące zaginięcia mężczyzny pod wodą nie wskazywało precyzyjnie miejsca zdarzenia. Ratownicy wyposażeni w łódkę ruszyli więc w poszukiwaniu właściwego miejsca.
W tym samym czasie na brzegu trwała już walka o życie młodego mężczyzny. Jeden ze świadków, Ireneusz Merunowicz, bez czekania na przyjazd służb wszedł do wody i odnalazł poszkodowanego. Wyciągnął go na brzeg, znacznie przyspieszając rozpoczęcie działań ratunkowych.
Po dotarciu strażaków okazało się, że mężczyzna nie oddycha. Resuscytację prowadziła już druhna, która znajdowała się w pobliżu i zauważyła zamieszanie. Strażacy udrożnili drogi oddechowe i kontynuowali RKO do czasu przyjazdu Zespołu Ratownictwa Medycznego.
W działaniach uczestniczyli również strażacy z JRG 3 w Chojnowie oraz policjanci. Po kilkudziesięciu minutach udało się przywrócić funkcje życiowe. 21-latek został następnie przetransportowany do szpitala. Niestety, mimo podjętej walki o jego życie, zmarł następnego dnia.
Strażacy zwracają jednak uwagę nie tylko na sam przebieg akcji, ale także na zachowanie części osób wypoczywających nad stawem.
Jak opisują, kilkadziesiąt osób otoczyło miejsce, w którym prowadzono czynności ratunkowe. Gapie mieli utrudniać zachowanie prywatności poszkodowanego i obserwować działania ratowników z bliskiej odległości.
Dopiero po przyjeździe kolejnych sił i wykonaniu prowizorycznego parawanu z folii NRC udało się odsunąć obserwatorów na kilka metrów. Jak relacjonują strażacy, część osób znalazła jednak inny sposób na obserwowanie akcji – podpływała na materacach w okolice brzegu.
Jednocześnie druhowie podkreślają, że nie wszyscy zachowali się w ten sposób. Dziękują osobom, które wykazały się obywatelską postawą – przede wszystkim Ireneuszowi Merunowiczowi, który ruszył na pomoc poszkodowanemu, a także osobie, która pomogła przetransportować quadem ratownika z torbą PSP-R1 na miejsce zdarzenia.
Druhowie przypominają, że kąpiel w niestrzeżonych miejscach zawsze wiąże się z ryzykiem. W upalne dni dodatkowym zagrożeniem są odwodnienie, zmęczenie i przegrzanie organizmu. Szczególnie niebezpieczne jest jednak łączenie kąpieli z alkoholem lub innymi używkami.
Alkohol zaburza ocenę sytuacji, osłabia refleks i może sprawić, że człowiek przeceni swoje możliwości. W wodzie nawet pozornie niegroźna sytuacja – skurcz, zasłabnięcie czy utrata orientacji – może w ciągu kilku chwil przerodzić się w walkę o życie.
Tragedia w Rokitkach pokazuje również, jak ważna może być szybka reakcja świadków. Jednocześnie strażacy przypominają, że na niestrzeżonym kąpielisku profesjonalna pomoc może nie pojawić się wystarczająco szybko.
Sonda Bolec.Info
Co sądzisz o postawie świadków, którzy utrudniali akcję ratunkową?
dziennikarka i redaktorka portalu i gazety Bolec.Info. Prowadząca program "Babskie gadki".
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
