W centrum Bolesławca kryje się zagadkowa, ponad dwustuletnia inskrypcja. Co oznacza?
250 lat temu ktoś pozostawił po sobie trwałą "pamiątkę" przy jednym z okien w Bazylice. I wcześniej raczej nie zapytał proboszcza o zgodę...
Jezus przed Bazyliką Mniejszą w Bolesławcu (fot. Bernard Łętowski)
Na pierwszy rzut oka tę zagadkową inskrypcję niełatwo dojrzeć, choć nie jest jakoś wymyślnie ukryta. Problem z nią jest jedynie taki, że wyryto ją dość wysoko, więc żeby ją odnaleźć, trzeba zadrzeć głowę wysoko do góry i przyjrzeć się jednemu z okien w północnej elewacji Bazyliki. Nie jest też długa i nazbyt rozbudowana, bo nie tworzy nawet jednego zdania - jest to skrót o bardzo enigmatycznym brzmieniu: CIH 1776.
Trzy litery, być może stanowiące inicjały osoby, która je wyryła, byłyby dziś dla nas całkowitą zagadką, gdyby nie umieszczona przy nich data - bez niej niemożliwe byłoby ustalenie, jaka historia się za nimi kryje, bo nie mogąc ich umiejscowić w czasie, mielibyśmy tysiące możliwych rozwiązań tej zagadki, z których żadnego nie dałoby się potwierdzić. Sprawdźmy zatem, co takiego działo się przy Bazylice w okolicach 1776 roku, skoro ktoś mógł się wtedy wdrapać na tyle wysoko, aby ten tajemniczy napis tam wyryć.
W 1776 roku Bolesławiec był znany jako Bunzlau i już od 36 lat znajdował się w granicach Królestwa Prus. Dzisiejsza Bazylika była jednym z dwóch katolickich kościołów w mieście - drugim był kościół dominikanów przy Closter Platz, czyli dzisiejszej ulicy Armii Krajowej - ale wśród mieszczan zdecydowanie przeważali ewangelicy. Tym niemniej gotycki kościół farny, ozdobiony wysoką, kamienną wieżą i położony tuż obok Rynku, był najcenniejszym i strategicznie położonym zabytkiem w mieście, uwiecznionym nawet w herbie miejskim.
Rok później na wieży kościelnej odnowiono zdobiący ją hełm. Był on zupełnie inny, niż obecny, gdyż składał się z aż trzech kopuł, a jego szczyt wieńczył pozłacany wiatrowskaz. Za renowację tej cennej, barokowej ozdoby odpowiadał przede wszystkim miejski mistrz ciesielski Röhricht, ale największe wrażenie na mieszczanach zrobił wtedy wyczyn czeladnika o nazwisku Pfohl. Uczący się na cieślę młody rzemieślnik zadziwił Bolesławian, wdrapując się na szczyt hełmu z odnowionym wiatrowskazem i własnoręcznie umieszczając go na jego miejscu. Nawet kilkadziesiąt lat później opisujący to wydarzenie kronikarz wspominał o Pfohlu z dużym szacunkiem, podkreślając, że mieszczanie tłumnie zgromadzili się pod kościołem, aby przyglądać się jego wspinaczce.
Co jednak ma to wspólnego z naszym napisem? Inicjały CIH nie pasują bowiem ani do Röhrichta, ani do Pfohla, ani nawet do ówczesnego proboszcza, ks. Andreasa Rönischa. Co więcej, renowacja hełmu nastąpiła w 1777 roku, a my szukamy przecież wydarzeń o rok wcześniejszych.
Odpowiedź jest prosta - renowacja hełmu była jedynie częścią większych prac remontowych przy dzisiejszej Bazylice. Mogła ona nastąpić dopiero po ukończeniu remontu dachu kościoła, który był w tamtym czasie poważnie uszkodzony i wymagał pilnego remontu. Nie wiadomo, jak duże były te uszkodzenia ani co je wywołało - wiemy jedynie, że były znaczne i że remont doszedł do skutku w 1776 roku. Wygląda więc na to, że przy północnym wejściu do kościoła stanęły wtedy rusztowania, a pewnego pięknego dnia jeden z zatrudnionych przy remoncie robotników postanowił przejść do historii. Korzystając z okazji, chwycił za dłuto i, korzystając zapewne z nieobecności proboszcza, wyrył przy jednym z okien swoje inicjały.
Kimkolwiek był CIH, jest jedynym robotnikiem, który przez niemal osiem stuleci historii Bazyliki pozostawił po sobie trwałą pamiątkę na jej elewacji. Jego podpis, najpewniej wykonany nielegalnie i spontanicznie, umieszczony wysoko nad ziemią, można więc potraktować jako swoiste najstarsze zachowane "graffiti" w historii naszego miasta...
Źródła:
- J. Bergemann, Chronik der Stadt Bunzlau. Vierte Abtheilung, Bunzlau 1831.
- E.F. Buquoi, Denkwürdigkeiten der Stadt Bunzlau: eine Fortsetzung der Chronik bis 1816. Nr. 3, Bunzlau 1815.
Oryginalne "Okruszki Historii" Dariusza Gołębiewskiego, oparte na kwerendach źródłowych i rozmowach ze świadkami historii, są dostępne tylko na portalu Bolec.Info. Jeśli w innym miejscu ukazują się ich streszczenia, niezawierające informacji o tekście oryginalnym, nie posiadają one autoryzacji autora i mogą być uznane za plagiat.
Sonda Bolec.Info
Czy ciekawią Cię stare inskrypcje w kościołach?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790

