REKLAMA
REKLAMASINMAG zaprasza
BolecFORUM
+ nowy temat
REKLAMABricomarche zaprasza
reklama
reklama
Tekst zlecony
20 sierpnia 2026r. godz. 20:52 Bolec.Info ~10 min

Robert Kropiwnicki: ceramika jest niepodrabialna, a Bolesławiec ma czym przyciągać

Rozmowa z posłem Robertem Kropiwnickim z okazji 32. Bolesławieckiego Święta Ceramiki.

Robert Kropiwnicki
Robert Kropiwnicki (fot. Bolec.Info)

Rozmowa z posłem Robertem Kropiwnickim z okazji 32. Bolesławieckiego Święta Ceramiki - o marce, która robi światową karierę, o walce z podróbkami, demografii, amerykańskim wojsku i sprawie wokół Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

Marcin Marczewski, Bolec.Info: Rusza 32. Bolesławieckie Święto Ceramiki. Czym dziś jest ceramika bolesławiecka dla miasta i regionu?

Robert Kropiwnicki: To olbrzymi atut Bolesławca i szalenie ważna gałąź przedsiębiorczości, która świetnie się rozwija. Ma teraz swój dobry czas, bo jest moda na ceramikę. Idą za tym duże sukcesy - projekt ceramiki bolesławieckiej z Coca-Colą to wielka sprawa, bo pokazuje jej rozpoznawalność. A to nie jest jej jedyny wielki klient; takie kontrakty pociągają całą branżę do przodu i wszyscy na tym korzystają.

Zatrzymajmy się przy tej modzie. Ona bywa kapryśna - nie boi się Pan, że branża zbytnio się na niej opiera?

Moda przychodzi i odchodzi, dlatego nie można na niej poprzestać. Ale pod nią jest coś trwalszego - jakość, rękodzieło i wzór z dziesięcioleciami tradycji. Moda pomaga otworzyć drzwi, a klient zostaje przy ceramice dlatego, że jest dobra, a nie dlatego, że jest modna. I to jest największe zabezpieczenie tej branży.

Skoro marka jest tak rozpoznawalna, staje się łakomym kąskiem dla naśladowców. Na chińskich platformach sprzedażowych widzimy naczynia, które wyglądają jak ceramika bolesławiecka i są dziesięciokrotnie tańsze. To realne zagrożenie?

To problem światowy i takie rzeczy trzeba po prostu zgłaszać. Ale jestem spokojny, bo ceramika jest ostatecznie niepodrabialna - konkretne wzory, stemple i sygnatury poszczególnych zakładów zawsze się obronią. Widziałem podróbki i we Włoszech, i w innych krajach, a mimo to oryginał ma swój klimat, do którego Chińczycy nie podejdą. Na szczęście nie jest to aż tak masowe - ceramika bolesławiecka ma swojego klienta, a ten potrafi ją rozróżnić. Taniość i masowość nigdy nie będą jej naturalnym odbiorcą.

 „Jestem spokojny” - ale przedsiębiorca, którego wzór ktoś kopiuje i sprzedaje dziesięć razy taniej, spokojny nie jest. Co ma zrobić producent, który zobaczy swój wzór na chińskiej platformie?

Nie bagatelizuję tej emocji - mówiąc, że jestem spokojny, mam na myśli markę jako całość, a nie to, że producent ma machnąć ręką. Takie przypadki trzeba zgłaszać, dokumentować i nagłaśniać, bo im głośniej o tym mówimy, tym trudniej podróbce funkcjonować. Rejestrowane wzory, stemple i sygnatury to tarcza naszych zakładów. Państwo ma tu rolę wspierającą, ale najskuteczniejsza jest konsekwencja samych producentów i budowanie u klientów świadomości, po czym poznać oryginał.

Czyli nie potrzebujemy nowych przepisów?

Nie. Obecne regulacje są wystarczające - trzeba je tylko konsekwentnie egzekwować. Mnożenie przepisów niczego nie załatwi, jeśli nie idzie za nimi działanie. Konkretne podróbki trzeba zgłaszać i nagłaśniać; to prostsze i skuteczniejsze niż kolejna ustawa.

Największy i najstarszy producent - Zakłady Ceramiczne „Bolesławiec” - to wciąż spółka Skarbu Państwa. Dobrze, że zakład pozostaje w rękach państwa?

Bardzo dobrze i mam poczucie, że to duże szczęście. To gwarancja jakości, referencyjności i promowania rzetelnego rynku. Nie ma żadnej potrzeby, żeby myśleć o ruchach własnościowych. To jeden z wiodących zakładów, ale nie jedyny - wokół Bolesławca od zawsze były też mniejsze manufaktury, to ogromna tradycja. Myślę, że ten zakład pozostanie publiczny i tak powinno być.

Państwowa spółka to też ryzyko upolitycznienia - zarząd zmienia się z władzą. Dlaczego tu własność państwowa ma być atutem, a nie obciążeniem?

Bo ten zakład konkuruje na normalnym rynku - obok działają dziesiątki prywatnych manufaktur, więc nie ma mowy o cieplarnianym parasolu. Jeśli chce być liderem, musi mieć jakość i pomysł jak każda firma. Własność publiczna daje za to coś, czego rynek sam nie zagwarantuje: pewność, że marka o takim znaczeniu dla regionu nie zostanie z dnia na dzień przejęta czy rozmyta. To kotwica jakości i wiarygodności.

Miasto, region, rząd - wykorzystują potencjał marki, czy jest jeszcze pole do popisu?

Zawsze można powiedzieć, że promocji powinno być więcej. Ale moda na ceramikę i docenianie rękodzieła bardzo pomagają. Jestem dumny, gdy widzę ceramikę bolesławiecką na lotniskach w Polsce czy w sklepie w centrum Wrocławia - bo to nie tylko promocja, ale i świetny biznes. To trzeba jednak robić bez przerwy.

 „Zawsze można więcej” to bezpieczna odpowiedź. Proszę o konkret: co strona rządowa realnie zrobiła?

Konkret jest taki, że gadżety promocyjne Ministerstwa Aktywów Państwowych są z ceramiki bolesławieckiej - polska instytucja, wręczając upominek gościowi, pokazuje właśnie ten produkt. To realne zamówienia i realna widoczność marki. Jest też pełnomocnik rządu do spraw promocji marki Polsk i uważam, że ceramika powinna być jednym z jej stałych elementów. Będę o to zabiegał.

Bolesławiec to nie tylko fajans. Region mierzy się z odpływem młodych do dużych aglomeracji. Da się ten trend zatrzymać?

Przede wszystkim trzeba go zatrzymywać. Widzę dwie sprawy. Po pierwsze, wbrew pozorom młodzi są bardzo zainteresowani ceramiką - w Warszawie, w firmach, wielu z nich ma kubki z ceramiki, kupuje ją do domu; to naprawdę stało się modne. Po drugie, sam Bolesławiec - to problem wszystkich małych miast i szerszy kłopot ujemnej demografii w Polsce. Ale Bolesławiec ma potencjał, by ludzi przyciągać: atrakcyjnością i miejscami pracy w wzornictwie i technologii ceramicznej, a to jest unikalne. Ten trend da się nie tylko powstrzymać, ale może nawet odwrócić.

Tyle że młody człowiek nie zostaje dla kubka, tylko dla pensji i perspektywy. Co realnie zatrzyma dwudziestolatka w Bolesławcu?

Ma pan rację - kubek nikogo nie zatrzyma. Zatrzyma dobra praca i poczucie, że tu da się rozwijać. Dlatego mówię o miejscach pracy w projektowaniu, wzornictwie i technologii ceramicznej - to zawody przyszłości, a nie taśma. Do tego dochodzi drugi filar: wojsko i cała gospodarka, która wokół niego wyrasta. Jeśli młody zobaczy ciekawą pracę za rozsądne pieniądze, blisko domu, Wrocław przestaje być jedyną opcją. I to jest zadanie, które musimy odrobić - samorząd, region i rząd razem.

Co do wosjka... wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wspomniał, że Fort Trump - amerykańska baza - może stanąć właśnie w Bolesławcu. Na jakim etapie jest ta sprawa?

Czekamy na decyzje Amerykanów - czy w ogóle, a jeżeli tak, to ile wojska. Bolesławiec jest bardzo wysoko na liście i dobrze oceniany zarówno przez stronę amerykańską, jak i polskie dowództwo. Położenie - Bolesławiec, granica, Wrocław, lotnisko - jest strategiczne, więc sprawa cały czas jest mocno w grze.

 „Wysoko na liście”, „mocno w grze” - mieszkańcy słyszą to nie pierwszy raz. Jest jakiś konkret, termin? Czy na razie to bardziej nadzieja niż decyzja?

Nie będę składał obietnic za Amerykanów - to nie jest decyzja, którą podejmujemy w Warszawie ani w Bolesławcu, i dopóki nie ma podpisu, nikt odpowiedzialny nie powie „na pewno”. Ale mówię z pełną odpowiedzialnością: robimy ze swojej strony wszystko, żeby to był Bolesławiec, a atuty tego miasta są realne i policzalne - położenie, infrastruktura, ocena wojskowych. To mocna kandydatura, a czy się ziści, zależy od decyzji sojusznika.

Załóżmy, że się ziści. Co obecność wojsk amerykańskich oznacza dla portfela zwykłego Bolesławianina?

To ogromny zastrzyk pieniędzy i ludzi, którzy będą tu wydawać. Rozwija się gastronomia, hotelarstwo, cała turystyka, bo takie jednostki generują ruch. Ale potrzeba też wielu firm, które budują infrastrukturę i konstrukcje - rosną zamówienia w branży budowlanej, metalowej i konstrukcyjnej. Wszystko jest ściśle powiązane, więc może to być ogromne koło zamachowe dla całej regionalnej gospodarki.

Jak Bolesławiec wypada dziś na tle sąsiadów w zachodniej części Dolnego Śląska?

Ma stabilną pozycję i dobrą perspektywę, ale musi cały czas walczyć, bo Lubań i Zgorzelec nie odpuszczają - to miasta z własnymi ambicjami. Bolesławiec musi wciąż pokazywać, że chce walczyć o inwestorów i tworzyć dobrą przestrzeń dla inwestycji. Kluczowa jest tu rola miasta i powiatu.

Bolesławcem od 2002 roku kieruje ten sam prezydent, Piotr Roman. Czy limit dwóch kadencji powinien zostać zniesiony?

Zobaczymy, jaka będzie decyzja parlamentu. Na razie sprawa jest dyskutowana, a dzisiaj dwukadencyjność obowiązuje.

Ale pyta pana wyborca, nie parlament. Poseł Kropiwnicki jest za limitem czy przeciw?

W tej sprawie proste „tak” albo „nie” byłoby nie w porządku, bo to decyzja ustrojowa, ponadpartyjna, a nie osobisty pogląd rzucony w wywiadzie. Są argumenty za stabilnością i doświadczeniem, są za rotacją i świeżością - i dobrze, że ta dyskusja się toczy. Dziś prawo jest jasne: obowiązuje limit dwóch kadencji. Kiedy parlament zajmie stanowisko, będzie o czym rozmawiać konkretnie.

Na koniec KARR - z jednej strony sponsor tegorocznego święta, z drugiej bohater tak zwanej afery powodziowej. Co zawiodło i jaka przyszłość czeka tę spółkę?

Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego funkcjonuje około 30 lat, więc mam nadzieję, że zawirowania wokół zarządu nie przełożą się na jej długofalową działalność. To instytucja, która pożycza pieniądze przedsiębiorcom - szalenie istotny element wsparcia - i liczę, że dalej będzie mogła pożyczać lokalnym firmom.

Nie uciekajmy od sedna. „Afera powodziowa” to poważne słowa - chodzi o pieniądze, które miały pomóc poszkodowanym. Kto za to odpowiada?

Nie będę ogłaszał wyroków, bo od tego są odpowiednie instytucje, a nie polityk w rozmowie prasowej. Powiem wprost: zabrakło rzetelności w pracy i to jest bolesne, zwłaszcza gdy w grę wchodzą ludzie, którzy realnie ucierpieli. Wyjaśnienie sprawy i konsekwencje są konieczne. Najważniejsze jest dla mnie, żeby poszkodowani nie zostali z problemem sami i żeby sama Agencja - bo to potrzebna instytucja - mogła dalej wspierać przedsiębiorców.

Czy ma pan pewność, że takie sytuacje się nie powtórzą?

Stuprocentowej pewności nie da nikt uczciwy. Ale wszyscy wyciągają z tego wnioski, a mechanizmy kontroli po takiej lekcji działają ostrzej. Zaufanie, które jest tu najcenniejsze, trzeba odbudować pracą, a nie zapewnieniami - i z tego można rozliczać.

Wróćmy tam, gdzie zaczęliśmy - do święta. Z czym chciałby pan, żeby mieszkańcy weszli w ten ceramiczny weekend?

Z dumą i ze spokojną pewnością. Bolesławiec ma produkt, który zna cały świat, ma tradycję, której nikt mu nie odbierze, a przed sobą realną szansę: inwestycje, wojsko, młodych ludzi, którzy zobaczą, że tu da się żyć i pracować. Będę w sobotę na święcie - nie z kurtuazji, tylko dlatego, że to miasto, w które naprawdę warto wierzyć. Mówiłem, że ceramika bolesławiecka jest niepodrabialna - i taki właśnie, nie do podrobienia, jest sam Bolesławiec.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

BolecForum Bolecnauci komentują

Robert Kropiwnicki: ceramika jest niepodrabialna, a Bolesławiec ma czym przyciągać

24 odpowiedzi strona 3 z 3
~~pracownik Biedronki gość
~~Trampek napisał(a): A ten panisko poseł był już w szpitalu? Może jak już zawitał łaskawie do Bolesławca niech zobaczymy/sprawdzi jak działa SOR i dyżur pełnią lekarze. W swej dobroci poruszy sprawę karty nałożonej przez NFZ na Świętego Łukasza.

Na Tysiąclecia jest stałym klientem, taki zepsuty zegar hihi.
~~Ciemnobłękitna Daglezjagość
~~Złoty Pustynnik napisał(a):
Ktoś napisał: ~~Żółtoruda Sasanka napisał(a): Ale nachalna propaganda polityka. A tak się tu wkurzano na Morawieckiego

Prostaczku Kropiwnicki jest z naszego regionu wybierany ,natomiast Pinokio z Wrocławia !

A ci jakieś mieszkanie do kupienia w Bolesławcu jest
~~Ciemnobłękitna Daglezjagość
~~Złoty Pustynnik napisał(a):
Ktoś napisał: ~~Żółtoruda Sasanka napisał(a): Ale nachalna propaganda polityka. A tak się tu wkurzano na Morawieckiego

Prostaczku Kropiwnicki jest z naszego regionu wybierany ,natomiast Pinokio z Wrocławia !

A ci jakieś mieszkanie do kupienia w Bolesławcu jest
~~Smolista Kufea napisał(a): To bardzo zaradny polityk, a te negatywne komentarze to zwykła zazdrość.

No tak zaradny wpierw kupił.papiery doktora a dopiero parę lat luźnie powiedzieli mu że wpierw musi.miec magistra collegium tumanum
~~Żółtobiały Jarząbgość
~~Ciemnobłękitna Daglezja napisał(a):
Ktoś napisał: ~~Złoty Pustynnik napisał(a):
Ktoś napisał: Ktoś napisał: ~~Żółtoruda Sasanka napisał(a): Ale nachalna propaganda polityka. A tak się tu wkurzano na Morawieckiego

Prostaczku Kropiwnicki jest z naszego regionu wybierany ,natomiast Pinokio z Wrocławia !

A ci jakieś mieszkanie do kupienia w Bolesławcu jest

Działki od Księdza we Wrocławiu !
~~Tabaczkowy Ogórecznikgość
Jak jak to było? Kwota wolna ile to tam tego na ten? I życzenia na bolcu na okrągło? Dzię..ku..je..my
~~Granatowoczarny Pierwiosnekgość
Czy Kropiwnicki ma już mieszkania w Bolesławcu?
Wypowiedz się
Piszesz jako gość. Zaloguj się, żeby komentować ze stałą tożsamością — po zalogowaniu wrócisz tutaj automatycznie.
Zostaw puste, a przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja danych osobowych bez zgody lub użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania opublikowanych wypowiedzi.
Dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji. Umieszczanie cudzych zdjęć może naruszać prawo autorskie.
W celu utrzymania jakości dyskusji wykorzystujemy automatyczne narzędzia analizujące treści. Posty zawierające wulgaryzmy lub niebezpieczne linki mogą zostać automatycznie ukryte.
Daj nam cynk — zgarnij nagrodę!

Byłeś świadkiem wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym jeszcze nie napisaliśmy? Daj nam znać!

REKLAMA
REKLAMA SRG zaprasza