Pod Bolesławcem mieszkała artystka, którą komunistyczne Niemcy skazały na zapomnienie
Ilse von Heyden-Linden była niemiecką malarką, wywodzącą się ze starej, pomorskiej rodziny arystokratycznej. Co szlachciankę zza Odry przywiodło zatem w nasze strony?
Ilse von Heyden-Linden (fot. Demminer Archivbilder)
Ilse von Heyden-Linden była potomkinią starej pomorskiej szlachty, której ród szczyci się historią sięgającą aż II połowy XIII wieku. Urodziła się 5 kwietnia 1883 roku w Philippshof, małym przysiółku niedaleko miasta Demmin. Swoje pierwsze obrazy zaczęła malować już jako jedenastolatka, zdradzając fascynację wiejskimi krajobrazami, która będzie jej towarzyszyć przez całe życie. W pierwszych latach XX wieku ukończyła Damenakademie des Vereins der Künstlerinnen zu Berlin, stając się malarką impresjonistyczną, a w 1911 roku wyjechała na roczne studia artystyczne do Paryża. Po powrocie zamieszkała wraz z matką w Demmin - do końca życia pozostawała niezamężna - a podczas I wojny światowej pracowała w lazaretach w Demmin oraz w Belgii. Z czasem została ewangelicką diakonisą, podejmując pracę w różnych miejscach na Pomorzu.
1 września 1931 roku Ilse von Heyden-Linden, polecona przez swoją przełożoną, siostrę Ernę, objęła obowiązki gospodyni (Hausdame) w seminarium ewangelickim w Naumburgu (Nowogrodźcu). Jak zapisano w jej umowie o pracę, jej głównym zadaniem było pilnowanie, aby kandydaci (tak nazywano tam kleryków) przestrzegali regulaminu uczelni, ale też budowanie w niej ducha wspólnoty oraz szlachetnego, chrześcijańskiego i niemieckiego życia rodzinnego. Jako Hausdame zatrudniała i nadzorowała niemal cały personel pomocniczy, odpowiadała też za odpowiednie wyżywienie całej uczelni i bieżące zakupy. W budynku seminarium, tuż nad głównym wejściem, przygotowano dla niej nieduże, służbowe mieszkanie.
Budynek główny Klasztoru Dusz - dawna siedziba nowogrodzieckiego seminarium. Mieszkanie Ilse von Heyden-Linden znajdowało się na piętrze, za pierwszym oknem od prawej strony.
Hausdame Ilse w momencie swego przybycia do Naumburga uchodziła za osobę spokojną i opanowaną, która może tonować ożywione dyskusje, jakie toczyli ze sobą tamtejsi kandydaci. Dużym atutem była też jej wiedza medyczna, bo podczas I wojny światowej pracowała w dwóch lazaretach wojskowych, potem przeszła do szpitala Bethaninen w Stettinie (Szczecinie), a tuż przed przybyciem do Naumburga była pielęgniarką w szczecińskim sanatorium Ernst Moritz-Arndthaus. Jej szybki przyjazd do seminarium był dla placówki wybawieniem, ponieważ kilka miesięcy wcześniej poprzedniczka Ilse zachorowała, więc od 1 kwietnia do 31 sierpnia 1931 roku uczelnia była bez głównej gospodyni, a jej obowiązki musiała pełnić żona dyrektora, Johannesa Schellera.
O dwuletnim pobycie Ilse von Heyden-Linden w Naumburgu niewiele wiadomo, ale jej sytuacja finansowa była wtedy na tyle stabilna, że namalowała dwa nowe obrazy - Schloss Giessmansdorf (Zamek Gościszów) i Bunzlauer Töpfermarkt (Bolesławiecki targ ceramiczny). W międzyczasie Niemcy uległy radykalnej zmianie, bo 30 stycznia 1933 roku ich nowym kanclerzem został inny malarz (niedoszły) - Adolf Hitler. Przejęcie władzy przez nazistów niewątpliwie ucieszyło dyrektora Schellera, który jawnie z nimi sympatyzował i po kilku miesiącach został awansowany do Ewangelickiej Wysokiej Rady - najwyższego organu kościelnego landu Prusy - w której miał przekształcić wszystkie podległe jej seminaria w nazistowskie kuźnie kadr.
Na kilka dni przed swoim odejściem Scheller zawnioskował do Wysokiej Rady o zwolnienie Heyden-Linden, ale w jego wniosku brakuje jakichkolwiek konkretów. Pisał, że kobiecie brakuje sumienności, wykształcenia, doświadczenia, a nawet znajomości ludzkiej natury i specyfiki pracy seminarium, nie podając jednak żadnych przykładów sytuacji, które mogłyby świadczyć o tym, że źle wykonywała swoją pracę. Wspomniał też, że Ilse podważa jego autorytet i faworyzuje kandydatów, którzy byli mu osobiście przeciwni, co sugeruje, że zwolnienie gospodyni mogło być czysto polityczne - Scheller, który miał przeprowadzić nazyfikację wszystkich pruskich seminariów, najwidoczniej postanowił zacząć tę pracę jeszcze podczas swych ostatnich dni w Naumburgu.
Przeciwko zwolnieniu gospodyni protestował wprawdzie jej brat, będący członkiem protestanckiego zakonu joannitów, ale na próżno - Ilse musiała wrócić do pomorskiego Demmin.
Gdy wybuchła II wojna światowa, malarka została szefową pielęgniarek w lazarecie wojskowym, jaki został otwarty w Lubminie koło Greifswaldu. Próbowała jeszcze malować, ale w 1942 roku zaczęła chorować na oczy i musiała przerwać jakąkolwiek pracę. Trzy lata później wojna się skończyła, a Ilse znalazła się w sowieckiej strefie okupacyjnej Niemiec, przekształcanej stopniowo w komunistyczną Niemiecką Republikę Demokratyczną. Kolaborujący z sowietami niemieccy komuniści uznali, że wywodząca się ze starej arystokracji Ilse powinna odejść w niepamięć, bo jej impresjonistyczna sztuka jest ze swej natury burżuazyjna, a co za tym idzie, nie powinna być prezentowana. Była nowogrodziecka gospodyni zmarła 3 września 1949 roku w Demmin.
Źródła:
- Evangelisches Zentralarchiv Berlin, sygn. 7/14177, 7/14178.
- https://dasverborgenemuseum.de/kuenstlerinnen/heyden-linden-ilse-von
- https://www.pommersches-landesmuseum.de/aktuelles/detail/zwei-bisher-unbekannte-gemaelde-der-demminer-malerin-ilse-von-heyden-linden
Sonda Bolec.Info
Co sądzisz o roli kobiet w sztuce w czasach, w których żyła Ilse von Heyden-Linden?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
