Pasażerowie Kolei Dolnośląskich przeżyli chwile grozy. Przewoźnik przeprasza
Jak informuje nas czytelnik, w niedzielę, z powodu awarii trakcji, na odcinku z Zagajnika do Zebrzydowej uruchomiono komunikację zastępczą. Okazała się ona mało bezpieczna.
Koleje Dolnośląskie (fot. Urząd Marszłowski Województwa Dolnośląskiego)
- Drastyczne zdarzenie nastąpiło, kiedy mieszkańcy Bolesławca podróżowali do Węglińca - pisze czytelnik. - Pociąg odjeżdżający o 13:16 miał dojechać do Węglińca 15 minut później. Dojechał do Zebrzydowej, gdzie Koleje Dolnośląskie zaplanowały komunikację zastępczą autobusami z prywatnej, bolesławieckiej firmy. Autobusy przyjechały na stację w Zebrzydowej z ponad trzydziestominutowym spóźnieniem. Dramat rozegrał się na drodze z Czernej do Wykrot, gdzie na moście nad autostradą wystrzeliła przednia, prawa opona. Autobus pełen ludzi i bagaży zaczął zygzakiem zwalniać. Pasażerowie otarli się o śmierć. Wystarczył moment, by autokar uderzył w bariery i spadł z wysokości kilkunastu metrów na autostradę. Kierowca zatrzymał się na moście, na ciągłych liniach, nie posiadał trójkąta ostrzegawczego i po reakcji obsługi pociągu, oczekiwał na autobus zastępczy. Droga zabierająca 13-15 minut do Węglińca, zajęła ponad półtorej godziny. Tym razem udało się oszukać przeznaczenie.
Zwróciliśmy się do Kolei Dolnośląskich z prośbą o informacje w tej sprawie i odniesienie się do zarzutów pasażera.
- Rzeczywiście, konieczność uruchomienia komunikacji zastępczej wynikała z awarii sieci trakcyjnej, powstałej w wyniku zerwania sieci przez pociąg towarowy. Podobnych sytuacji, niezależnych od nas – jako przewoźnika – na gęstej siatce kolejowej Dolnego Śląska jest wiele. Każdorazowo w takich przypadkach uruchamiamy komunikację zastępczą. Niestety, w sytuacjach nagłych pasażerowie są narażeni na uciążliwości, związane chociażby z koniecznością nagłego dojazdu wynajętych autobusów, co może powodować opóźnienia - pisze Bartłomiej Rodak, Rzecznik Prasowy KD. - Z raportu obecnej na pokładzie autobusu konduktorki wynika, że sytuacja wywołała u pasażerów stres i zdenerwowanie, co nie dziwi, kiedy dochodzi do pęknięcia opony podczas jazdy, jednak zwraca jednocześnie uwagę, że kierowca postąpił odpowiedzialnie i umiejętnie zatrzymał pojazd, bez narażania pasażerów na jakiekolwiek ryzyko.
Cytuję konduktorkę obecną w autobusie: „Kierowca zachował pełną ostrożność i zimną krew, bo zauważyłam, że zmniejsza prędkość i twardo trzyma kierownicę. Podkreślę, autobusem nie rzucało na boki przez czujność kierowcy, bezpiecznie zjeżdżając z wiaduktu drogowego na pobocze, zatrzymał autobus.”
Jak informuje Bartłomiej Rodak, konduktorka starała się studzić emocje i uspokajać zdenerwowanych pasażerów. Po opuszczeniu autobusu pasażerowie przesiedli się do kolejnego, wkrótce podstawionego pojazdu. Rzecznik podkreśla również, że autobus był podstawiony w trybie awaryjnym, w efekcie awarii sieci trakcyjnej.
- Tym niemniej, za stres i nerwy spowodowane zdarzeniem, przepraszamy pasażerów obecnych na pokładzie autobusu - pisze rzecznik. - Każdemu z nich przysługuje prawo do wniesienia reklamacji przejazdu na stronie internetowej przewoźnika w zakładce skargi i reklamacje.
Sonda Bolec.Info
Jak oceniasz reakcję kierowcy autobusu podczas awarii?
dziennikarz i redaktor portalu i gazety Bolec.Info. Nie używa AI do pisania tekstów.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
