Dlaczego zrusyfikowany Gruzin rozkazał zniszczyć "pańską Polskę"?
17 września 1939 roku dogadany z Niemcami sowiecki dyktator, Józef Stalin, zaatakował Polskę, uzasadniając to propagandowymi kłamstwami i cynicznymi hasłami o "wyzwoleniu".
Inwazja ZSRS na Polskę w 1939 roku (fot. domena publiczna)
Uwaga! Poniższy tekst zawiera krytykę Armii Czerwonej i przekaz niezgodny z oficjalną linią rosyjskiej propagandy. Czytasz na własną odpowiedzialność!
Внимание! Приведённый ниже текст содержит критику Красной Армии и информацию, не соответствующую официальной линии российской пропаганды. Вы читаете его на свой страх и риск!
17 września 1939 roku była niedziela, ale w wielu kościołach i cerkwiach wschodniej Polski dzwony zabiły nie na Mszę, lecz na trwogę. Od ponad dwóch tygodni polska armia bohatersko walczyła z niemieckim najazdem i choć sytuacja była dramatyczna, impet hitlerowskiego Blitzkriegu nieco wyhamował. Uchodźcy wciąż uciekali coraz dalej na wschód, ale nad Bzurą biły się wojska generała Tadeusza Kutrzeby, Warszawa i Hel odpierały kolejne niemieckie ataki, a Lwów wciąż blokował Wehrmachtowi marsz w głąb Galicji Wschodniej. Polski rząd przebywał w Kutach, blisko rumuńskiej granicy, wydając kolejne rozkazy i zarządzenia. Wydawało się, że może uda się przeciągnąć obronę przed wrażym najazdem może nawet przez kilka kolejnych miesięcy.
17 września przekreślił te nadzieje.
Po godzinie 2 nad ranem polski ambasador w Związku Sowieckim, Wacław Grzybowski, dostał nagłe wezwanie na Kreml. W głównym gnieździe sowieckiej władzy przedstawiciel Rzeczpospolitej musiał wysłuchać urzędnika, kłamliwie uzasadniającego mu, dlaczego Armia Czerwona właśnie otrzymała rozkaz wkroczenia do naszych wschodnich województw. Wedle moskiewskiej propagandy, sowieci wkraczali, bo państwo polskie "przestało faktycznie istnieć", a "konieczne" stało się "zabezpieczenie" mieszkających na jego Kresach Wschodnich Ukraińców i Białorusinów. Było to wyjątkowo cyniczne, bo stalinowska Moskwa odpowiadała już wtedy za masowe ludobójstwo na Ukraińcach, do dziś nazywane Wielkim Głodem, a w syberyjskich łagrach zamarzały miliony Polaków, Białorusinów i przedstawicieli wielu innych narodowości. Nie powinno to jednak dziwić - już od XVIII wieku Rosja (niezależnie od aktualnego ustroju) uzasadnia swoje kolejne inwazje właśnie rzekomą dbałością o rzekome "dobro mniejszości".
Sowiecki atak wymusił ewakuację rządu RP do Rumunii. Wkraczającym najeźdźcom bohaterski opór stawił Korpus Ochrony Pogranicza, ale po kilkudniowych walkach oddziały KOP zostały rozbite. Przez krótki czas broniły się załogi Wilna i Grodna, bijąc się mężnie o swoje miasta, ale musiały ulec przeważającym siłom wroga. Obrońcy Lwowa poddali się Armii Czerwonej, bo zdali sobie sprawę, że obrona przed jednoczesnym atakiem Niemców i sowietów jest pozbawiona sensu. Wkrótce potem pokonana Polska została podzielona na dwie strefy okupacyjne (małe fragmenty ziem polskich przyznano też Słowacji i Litwie), przy czym w strefie sowieckiej odbyły się pseudoreferenda, mające pokazać, jak to rzekomo mieszkańcy podbitych ziem "chcą" stać się częścią bolszewickiego "raju".
Tak opis tamtych wydarzeń pobrzmiewa w biogramie Władysława Domereckiego, mieszkańca Lubkowa, pochodzącego z Niżborga Starego pod Husiatynem (woj. tarnopolskie, obecnie Ukraina):
We wrześniu 1939 r. na tereny, na których zamieszkiwali [Domereccy - D.G], wkroczyła Armia Czerwona. Władysław pamięta żołnierzy polskiej armii w pięknych i czystych mundurach oraz ich przeciwieństwo - Sowietów jadących na koniach bez siodeł z karabinami na parcianych paskach i w czapkach "lejkach" z czerwonymi gwiazdami na całe czoło. Nigdy nie zapomni ich zdziczałych i barbarzyńskich zachowań wobec ludności.
Tak z kolei wkroczenie sowietów wspominała Józefa Domaradzka z domu Piaskowska, która mieszkała wówczas w Kluwińcach koło Chorostkowa (woj. tarnopolskie, obecnie Ukraina), a po II wojnie światowej osiadła w Bożejowicach:
17 września na wschodnie ziemie weszła armia radziecka. Z pobliskiego pałacu przed Rosjanami uciekli na zachód pod okupację niemiecką państwo Boguccy. Dwór bez właścicieli został ogołocony, zniszczono budynki gospodarcze z gorzelnią. Rosjanie kazali gospodarzom w ramach kontyngentu oddawać zboże, ziemniaki, warzywa, krowy, świnie, jaja. Z żydowskiego i polskiego sklepu zaczęto wykupywać cukier, sól, naftę, mydło. Zaczynało brakować podstawowych produktów (...) W niedługim czasie rosyjscy okupanci zaczęli wywozić polskich księży, nauczycieli, policjantów i całe rodziny inteligencji na Sybir.
Pierwsza sowiecka okupacja skończyła się, gdy w czerwcu 1941 roku Niemcy dokonały inwazji na ZSRS. W niecałe dwa lata Rosjanie wymordowali kilkanaście tysięcy polskich oficerów, lekarzy, nauczycieli i duchownych w ramach ludobójczej zbrodni katyńskiej. Setki tysięcy Polaków aresztowano lub deportowano na Syberię i Kazachstanu. Sowieci przejęli kontrolę nad szkolnictwem, zamieniając szkoły w ośrodki stalinowskiego prania mózgów.
Warto pamiętać o tych wydarzeniach, szczególnie w czasach, gdy sukcesor Związku Sowieckiego, jakim jest Federacja Rosyjska, prowadzi brutalną wojnę przeciwko Ukrainie, terroryzując ludność cywilną i bombardując infrastrukturę krytyczną. Rosja dopuszcza się kolejnych prowokacji wobec Polski, a dosłownie dzisiaj w południe zawyły syreny we wschodnich województwach, bo w naszą stronę leciał rosyjski dron. Mieliśmy już przypadki, gdy rosyjskie drony spadały na terytorium naszego kraju, częste są akty sabotażu, a rosyjska dezinformacja i propaganda szerzą się w polskim internecie wręcz lawinowo - pomagają w tym także jawnie prorosyjskie środowiska, nadal występujące w naszym kraju.
Nawet dzisiaj Rosjanie zaprzeczają prawdzie o tym, że 17 września 1939 roku był nieuzasadnioną inwazją na Polskę, twierdząc, że było to jedynie "wyzwolenie Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi".
Nie dajmy się rosyjskiej propagandzie, nie ulegajmy dezinformacji i weryfikujmy informacje, które do nas napływają.
Cytowane wspomnienia pochodzą z publikacji "30 lat Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, Oddział w Bolesławcu oraz Związku Sybiraków, Koło w Bolesławcu", wydanej w 2019 roku w Bolesławcu pod redakcją Barbary Smoleńskiej i Marii Niemczuk.
Sonda Bolec.Info
Czy szerzenie prorosyjskiej propagandy powinno być w Polsce karalne?
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
