Z czym sto lat temu mierzyli się bolesławieccy katolicy?
Tuż po tym, jak władzę w Rzeszy przejął Adolf Hitler, w ówczesnym Greiffenbergu (Gryfowie) ukazała się ciekawa publikacja, pokazująca blaski i cienie życia dolnośląskich katolików.
Fragment ołtarza św. Aleksego w bolesławieckiej Bazylice (fot. Dariusz Gołębiewski)
Na kartach Streifzüge durch die schlesische Diaspora in Wort und Bild, książki wydanej w 1933 roku za zgodą biskupa Breslau (Wrocławia), ksiądz Hanke z Greiffenbergu opisał szereg dolnośląskich parafii. W wielu przypadkach ograniczał się tylko do ogólnikowych opisów ich wielowiekowej historii, ale niejednokrotnie opisywał też rozmaite problemy, o jakich mógł się tam dowiedzieć i które osobiście uważał za szczególnie palące. Szczęśliwie się złożyło, że ks. Hanke opisał także sytuację, jaka u progu rządów nazistowskiego reżimu panowała w naszym mieście.
Bunzlau, czyli dzisiejszy Bolesławiec, był zdecydowanie zdominowany przez ewangelików, a na 17 977 Bolesławian tylko 2575 z nich było katolikami. Jedyna katolicka parafia, ulokowana przy dzisiejszej Bazylice, obejmowała nie tylko całe miasto, ale też szereg sąsiednich wiosek, w tym Looswitz (Łaziska), Eckersdorf (Bożejowice), Tillendorf (Bolesławice), a nawet Kroischwitz (Kraszowice). Niejednokrotnie bywało tak, że w danej wsi katolików była zaledwie garstka, aczkolwiek nie wiadomo, czy w 1933 roku mierzyli się oni z jakimiś szykanami ze strony swoich ewangelickich sąsiadów. Atutem parafii w tym niełatwym położeniu było jednak to, że mogła liczyć na stałe wsparcie finansowe magistratu Bunzlau, który od stuleci tradycyjnie pozostawał jej patronem - kilka lat wcześniej miasto dofinansowało chociażby odmalowanie wnętrza kościoła parafialnego, wykonane pod kierunkiem malarza Schneidera. W Bunzlau mieszkała grupa elżbietanek, które prowadziły dom dziecka i zakład opiekuńczy dla chorych, działała też katolicka szkoła im. Josepha Eichendorffa.
Były też jednak problemy, bo parafia powoli zaczynała tracić wiernych, a w mieście rosła liczba ateistów, których w 1933 roku było 723. Ks. Hanke alarmował, że w Bunzlau działa ruch na rzecz występowania z Kościoła, prowadzący do czegoś, co kapłan nazywał Neuheidentum -nowym pogaństwem. Odejścia z Kościoła nie były jednak związane tylko z tym, że ktoś dochodził do wniosku, że nie wierzy w Boga, bo niektórzy z apostatów porzucali wiarę pod wpływem komunistycznej propagandy, głoszącej hasła rzekomej solidarności mas proletariackich. Zaskakujące z dzisiejszego punktu widzenia może być, że ksiądz oskarżył o namawianie do apostazji nawet osoby propagujące kremację zwłok - dziś Kościół nie ma z nią problemu, jednak wtedy katolicy uznawali ją za profanację ciała zmarłego - zarzucając im tajemne konszachty z masonerią. Tak ostre zarzuty miały jednak podstawy, bo faktycznie działające w Niemczech organizacje kremacyjne były związane z masonami, były jawnie wrogie wobec Kościoła, a w Bunzlau wymagały od swych członków, aby pisemnie potwierdzili swoją apostazję, a nawet wypisali dzieci z lekcji religii.
Wśród bolesławieckich katolików wyraźnie przeważali robotnicy, bo przedstawiciele miejskich elit byli w większości protestantami. Dopóki NSDAP nie zdelegalizowała wszystkich partii politycznych w Rzeszy - poza sobą samą - byli więc oni wystawieni na komunistyczną propagandę. Komuniści wykorzystywali trudne położenie finansowe części z nich, pogorszone przez trwający od trzech lat światowy Wielki Kryzys, mówiąc że bliscy głodowania robotnicy powinni trzymać się razem i nie stawać po stronie "uciskającego" ich Kościoła.
Ks. Hanke spisał swoje przemyślenia, gdy Hitler dopiero obejmował władzę w Rzeszy, nie mógł więc wiedzieć, że naziści za chwilę zniszczą ruch komunistyczny w Niemczech. Bolesławieccy katolicy co do zasady byli przeciwni nazistom - choć oczywiście także wśród nich byli mniej lub bardziej gorliwi hitlerowcy - co wpisywało się w ogólnoniemieckie tendencje; uogólniając, większość katolików była przeciwna Hitlerowi, a większość ewangelików zdecydowanie go popierała. Ideologia narodowego socjalizmu stanowiła jednak istotne zagrożenie dla najmłodszych, od małego poddawanych intensywnej, nazistowskiej indoktrynacji.
Źródła:
- H. Christiani, Das Leben in der deutschen, schlesischen Kleinstadt Bunzlau, Siegburg 1973.
- A. Hanke, Streifzüge durch die schlesische Diaspora in Wort und Bild, Greiffenberg 1933.
współpracownik portalu i gazety Bolec.Info. Autor działu "Okruszki historii", historyk.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
