Bolesławianka odznaczona przez prezydenta
Władysława Frydrych została pośmiertnie odznaczona Krzyżem Wolności i Solidarności. Wspierała bolesławiecki Uczniowski Komitet Oporu Społecznego.
Krzyż Wolności i Solidarności Władysławy Frydrych. (fot. Bogusław Frydrych)
Władysława Frydrych (urodzona w 1929 roku) w latach 1982 - 1989 współpracowała z Uczniowskim Komitetem Oporu Społecznego w Bolesławcu, którego współzałożycielem i jednym z liderów był jej syn, Bogusław Frydrych. Jego mama udostępniała uczniom swoje mieszkanie, w którym zorganizowano studio fotograficzne UKOS i drukarnię ulotek oraz innych nielegalnych wydawnictw (pism, książek, "cegiełek", plakatów, banknotów, kartek i znaczków poczty podziemnej).
W jej mieszkaniu odbywały się również zebrania UKOS. Kobieta zajmowała się także produkcją ulotek i kolportażem nielegalnych wydawnictw na terenie miasta.
Odznaczenie nadał jej Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Instytutu Pamięci Narodowej. 21 września we wrocławskiej Hali Ludowej z rąk Prezesa IPN, Karola Polejowskiego, odebrał je jej syn. Kobieta zmarła w 2023 roku.
- Założyliśmy UKOS w styczniu 1982 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego, razem z Dariuszem Góreckim i Arkadiuszem Urbanem, który był inicjatorem - wspomina Bogusław Frydrych. - Oni mieli po 16 lat, ja siedemnaście. Chodzili do I LO, a ja do Technikum Górniczego. Mama nie wiedziała na początku o naszej aktywności, ale gdy UKOS wszedł we współpracę z bolesławiecką "Solidarnością", nasza skromna działalność się rozszerzyła. Produkcja ulotek odbywała się u mnie w domu i ciężko było to ukryć przed rodzicami. Kiedy mama zobaczyła, co robię, nie miała nic przeciwko, zaczęła nam pomagać. Kiedy robiliśmy akcję ulotkową, rodzice pomagali mi te ulotki ciąć, pakować. Do mnie do domu przychodzili kurierzy, który roznosili je dalej, czasem mama im je wydawała. Bywało, że mama sama kolportowała ulotki. Można powiedzieć, że zwerbowałem ją do działalności konspiracyjnej.
Władysława Frydrych była kucharką w przedszkolu. Jej i członkom UKOS udało się uniknąć konsekwencji podziemnej działalności antykomunistycznej.
- Nie mieliśmy żadnych wpadek, ani razu Służba Bezpieczeństwa nie wpadła na nasz trop, choć próbowała - mówi pan Bogusław. - Od tamtego czasu minęło ponad 40 lat. Zależało mi na tym, żeby moją mamę uhonorowano. Nie była osobą bierną, wspierała nas aktywnie. Emocje we Wrocławiu były duże, cieszy mnie to, że została doceniona za swoją działalność. W tamtych czasach wielu rodziców moich kolegów reagowało strachem i brakiem zaufania do nas. Obawiali się reperkusji, za taką działalność groziło co najmniej wyrzucenie ze szkoły czy zwolnienie z pracy. To fajna sprawa, że zostają docenione osoby, które były takimi cichymi współpracownikami.
Odznaczenie wręczono podczas pierwszego dnia Dolnośląskiego Kongresu Pamięci Narodowej we Wrocławiu.
dziennikarz i redaktor portalu i gazety Bolec.Info. Nie używa AI do pisania tekstów.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
