Balia ogrodowa czy wanna SPA – co wybrać do ogrodu i na taras?
Balia ogrodowa i wanna SPA na pierwszy rzut oka robią właściwie to samo.
Balia ogrodowa czy wanna SPA – co wybrać do ogrodu i na taras? (fot. Bolec.Info)
Balia ogrodowa i wanna SPA na pierwszy rzut oka robią właściwie to samo: pozwalają siedzieć w ciepłej wodzie we własnym ogrodzie i udawać, że wszystkie problemy zostały po drugiej stronie drzwi tarasowych. Tyle że sposób, w jaki dochodzą do tego efektu, jest zupełnie inny. I właśnie tu zaczynają się schody. Podpowiada producent JuraSpa.pl
Balia ogrodowa – mniej technologii, więcej klimatu
Balia ma w sobie coś pierwotnego. Drewniana albo wykończona drewnem nie próbuje udawać małego centrum odnowy biologicznej. Stoi sobie w ogrodzie, paruje, czasem obok wystaje komin od pieca i już sam widok sugeruje, że za chwilę człowiek powinien nalać sobie czegoś dobrego do szklanki i przestać sprawdzać służbowego maila.
Największa różnica polega na sposobie podgrzewania wody. Klasyczne balie ogrodowe często wykorzystują piec opalany drewnem. Rozpalasz ogień, czekasz, aż kilka setek albo nawet ponad tysiąc litrów wody osiągnie odpowiednią temperaturę, a potem korzystasz.
Czyli nie jest to rozwiązanie typu: „mam wolne 20 minut, wskakuję”.
Ale dla wielu osób właśnie o to chodzi. Rozpalenie pieca staje się częścią całego rytuału. Trochę jak grillowanie. Teoretycznie kiełbasę można zrobić na patelni w osiem minut, a jednak pół Polski co weekend rozpala węgiel, macha kawałkiem kartonu i przez godzinę dyskutuje, dlaczego „jeszcze nie ma żaru”.
Balia pasuje więc do osób, które chcą przede wszystkim ciepłej kąpieli na świeżym powietrzu, prostszej konstrukcji i klimatu bardziej „górska chata” niż „hotelowe SPA”.
Nowoczesne modele potrafią oczywiście mieć hydromasaż, aeromasaż, oświetlenie LED czy system filtracji. Granica pomiędzy balią a wanną SPA zaczyna się przez to trochę zacierać. Nadal jednak sama filozofia pozostaje prostsza: zbiornik, gorąca woda, wygodne miejsce do siedzenia i możliwie mało elektroniki, która któregoś dnia postanowi wyświetlić błąd E47 dokładnie w sobotni wieczór.
Wanna SPA – naciskasz przycisk i ma działać
Wanna SPA, często nazywana jacuzzi ogrodowym, idzie w zupełnie inną stronę. Tutaj najważniejsza jest wygoda. Woda może być stale filtrowana i utrzymywana w zadanej temperaturze, więc jeżeli o 21:30 dojdziesz do wniosku, że masz ochotę wejść do SPA, nie musisz dwie godziny wcześniej organizować drewna i rozpalać pieca.
Otwierasz pokrywę i wchodzisz.
I trudno z tym komfortem dyskutować.
Do tego dochodzą dysze do hydromasażu. I nie mówimy o kilku przypadkowych bąbelkach, które łaskoczą człowieka w łydkę. W lepszych wannach SPA poszczególne miejsca są projektowane tak, aby strumień wody masował plecy, kark, nogi czy okolice lędźwiowe.
Jeżeli więc zależy Ci nie tylko na siedzeniu w ciepłej wodzie, ale rzeczywiście na regularnym hydromasażu, wanna SPA ma sporą przewagę.
Tyle że cała ta wygoda potrzebuje prądu.
Pompy, grzałki, filtracja, sterowanie, oświetlenie – rachunek energetyczny nie znika tylko dlatego, że producent pokazał na zdjęciu szczęśliwą parę siedzącą w wodzie z kieliszkami szampana. Szczególnie zimą utrzymanie wysokiej temperatury wymaga energii, dlatego znaczenie ma dobra izolacja niecki i pokrywy.
Do tego SPA trzeba regularnie kontrolować. Filtry wymagają czyszczenia lub wymiany, wodę trzeba uzdatniać, a jej parametry warto sprawdzać. Nie jest to obsługa elektrowni atomowej, ale podejście „naleję wody w maju i zajrzę tam ponownie we wrześniu” raczej się nie sprawdzi.
Co jest tańsze – balia czy SPA?
I tutaj pojawia się ulubione pytanie każdego inwestora: ile to wszystko kosztuje?
Najprostsza balia potrafi być wyraźnie tańsza od dobrej wanny SPA. Ale porównywanie samych cen zakupu bywa zdradliwe.
Jeżeli zaczniesz dokładać do balii wkład akrylowy, piec, hydromasaż, aeromasaż, filtrację, oświetlenie i lepsze wyposażenie, nagle okazuje się, że „prosta beczka z wodą” przestała być szczególnie prosta. Cena potrafi wtedy mocno zbliżyć się do SPA.
Dochodzi również sposób użytkowania.
Balia opalana drewnem ma sens, jeśli korzystasz z niej raz czy dwa razy w tygodniu albo bardziej okazjonalnie. Rozpalasz wtedy piec tylko wtedy, kiedy rzeczywiście planujesz kąpiel. Nie płacisz cały czas za utrzymywanie 37°C wody tylko dlatego, że być może w czwartek najdzie Cię ochota na wieczorne moczenie.
SPA działa odwrotnie. Największy sens ma wtedy, gdy korzystasz z niego regularnie. Woda jest przygotowana praktycznie cały czas i właśnie za tę gotowość płacisz.
Trochę jak z samochodem stojącym pod domem. Możesz jeździć nim dwa razy w miesiącu i cieszyć się, że zawsze jest dostępny. Tylko wtedy zaczynasz zauważać, że ubezpieczenie, serwis i utrata wartości jakoś dziwnie nie pytają, ile kilometrów zrobiłeś.
Balia czy wanna SPA – wybór zależy od tego, jak naprawdę będziesz z niej korzystać
W katalogu wszystko wygląda świetnie.
Balia stoi przy drewnianym domku pośród świerków. SPA na minimalistycznym tarasie z widokiem na jezioro. Zachód słońca, ręczniki idealnie złożone, żadnych dzieci chlapiących wodą i ani jednego liścia pływającego na powierzchni.
Tylko że warto odłożyć katalog i pomyśleć o zwykłym wtorku w listopadzie.
Jeżeli chcesz urządzenia, do którego możesz wejść spontanicznie kilka razy w tygodniu, cenisz masaż wodny i nie przeszkadza Ci regularna obsługa instalacji, wanna SPA będzie rozwiązaniem znacznie wygodniejszym.
Jeśli natomiast wyobrażasz sobie kąpiel bardziej jako weekendowy rytuał, lubisz ogień, drewno i prostszą konstrukcję, balia ogrodowa może dawać więcej frajdy przy mniejszej ilości technologii.
Warto też spojrzeć na sam ogród. Przy nowoczesnym domu z dużym tarasem SPA często wygląda naturalniej. Przy drewnianej altanie, saunie albo ogrodzie utrzymanym w bardziej rustykalnym stylu balia potrafi wyglądać tak, jakby stała tam od zawsze.
No i zostaje jeszcze jedna kwestia: ile osób będzie z tego korzystać. Jeśli kąpiele mają być głównie rodzinne albo towarzyskie, sprawdź nie tylko deklarowaną liczbę miejsc, ale ich faktyczny układ. „SPA dla sześciu osób” czasem oznacza sześć osób pod warunkiem, że wszyscy naprawdę bardzo się lubią.
A balia dla ośmiu? Podobnie. Fizyki marketingiem jeszcze nikt nie pokonał.
Dlatego przed zakupem najlepiej zadać sobie jedno proste pytanie: chcesz mieć w ogrodzie urządzenie, które jest zawsze gotowe do pracy, czy miejsce, którego przygotowanie samo w sobie jest częścią przyjemności?

