Zastrzelony policjant dwa lata temu skończył kryminologię, w przyszłym roku miał się żenić, kochał piłkę
- Natan nie zatrzymywał się na boisku - mówi kierownik klubu Golden Granit Czarni Rokitki.
Natan Sieroń w dniu obrony pracy magisterskiej. (fot. Profil facebookowy Natana Sieronia.)
- To był człowiek pełen sympatii, uśmiechu, życzliwości, nigdy nie odmawiał pomocy, zawsze był uśmiechnięty i pełen energii - mówi Kacper, przyjaciel Natana.
Natan skończył Technikum Górnicze w Lubinie, ale zawsze ciągnęło go do służb mundurowych.
- On od małego chciał zostać żołnierzem albo pracować w innych służbach mundurowych. Kręciło go to, żeby zajmować się sprawami bezpieczeństwa - mówi Kacper.
Natan jednak nie dostał się do wojska, zaczął więc pracować w warsztacie dbającym o wygląd samochodów. W międzyczasie studiował, najpierw bezpieczeństwo wewnętrzne w Legnicy, potem kryminologię prawniczą na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracę magisterską obronił w 2024 roku.
Potem poszedł na testy do policji i dostał się do pracy. Wykształcony, wysportowany (oprócz piłki kochał też jazdę na rowerze) i pełen zapału. Po szkółce trafił do prewencji, niedawno do wydziału kryminalnego. W bolesławieckiej policji był lubiany i szanowany.
- Cieszył się bardzo z tej pracy, widziałem się z nim dwa tygodnie temu - mówi Kacper. - Był zadowolony, uśmiechnięty, lubił być w ruchu, a w pracy ciągle coś się działo i wciąż się czegoś nowego uczył.
Dwa strzały
Do Kraśnika Górnego Natan Sieroń pojechał z kolegą z wydziału kryminalnego. Mieli sprawdzić, czy w jednym z domów znajdują się skradzione przedmioty. Kiedy weszli na posesję, nie było tam mieszkającego w Kraśniku Mateusza G. Przyszedł i zaczął strzelać do policjantów. Natana trafił w głowę. Policjant błyskawicznie został zabrany przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Operacja nie uratowała mu życia. Zmarł następnego dnia.
Mariusz G. w Kraśniku mieszka od dawna, choć dużo czasu spędzał za granicą. Miewał problemy z prawem. W Polsce zatrzymano go 10 lat temu za jazdę po alkoholu. W Niemczech dwa lata temu ukarano go grzywną za posiadanie i nielegalny handel bronią. Pistolet samopowtarzalny Browning HP (kaliber 9 mm), z którego zabił Natana, posiadał nielegalnie.
Obrońca
Natan służył w bolesławieckiej komendzie policji od niemal dwóch lat, wciąż był w tak zwanej służbie przygotowawczej. Do pracy dojeżdżał z Legnicy, do której parę lat temu wyprowadził się z rodzinnych Rokitek. Tam jeździł na mecze walczącego w A-klasie zespołu Golden Granit Czarni Rokitki. Z Czarnymi był związany od juniorskich czasów, ten klub go wychował, nigdy nie grał w innym. Był obrońcą grającym czasem na pozycji skrzydłowego. Z Czarnymi grał także w klasie okręgowej.
- Szybki, waleczny, nie zatrzymywał się - mówi nam kierownik klubu Golden Granit Czarni Rokitki, Adam Szydełko. - Miał świetny dorzut.
W niedzielę poprzedzającą tragedię Natan miał bardzo radosny dzień. Jego zespół z nim w składzie wygrał aż dziesięć do zera z Ikarem Miłogostowice. I to na wyjeździe.
Dwa strzały
Na wtorek zaplanowano sekcję zwłok policjanta w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Zabójca policjanta przyznał się do winy. Trafił do aresztu. Grozi mu kara długoletniego więzienia, a nawet dożywocia.
Policja prowadzi wewnętrzne postępowanie dotyczące wydarzeń z minionego czwartku. Nie informuje, czy funkcjonariusze jadący do Kraśnika wiedzieli, że odwiedzają dom człowieka skazanego za handel bronią i jej nielegalne posiadanie.
Natan Sieroń miał 29 lat. W przyszłym roku planował z narzeczoną ślub, w planach była także budowa domu.
- Każdy kojarzył go z uśmiechem i wszyscy wokół byli z niego dumni - mówi Kacper.
Pogrzeb policjanta odbędzie się w jego rodzinnych Rokitkach, w Parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Rokitkach.
dziennikarz i redaktor portalu i gazety Bolec.Info. Nie używa AI do pisania tekstów.
Kontakt z Redakcją: redakcja@bolec.info · tel. +48 693-375-790
