ISSN 2082-2553. Wydanie nr 4833, 27 stycznia 2021r.
zaloguj się
zarejestruj się
reklama Manpower - praca
reklama Zapraszamy
reklama

BolecFORUM Rozpocznij nowy temat
ROZPOCZNIJ NOWY TEMAT
reklama

reklama

BolecForum


Zgłoszenie treści posta do moderacji

Zgłaszający:

Temat dyskusji: Tajemnica szmaragdu - odcinek piąty

Treść posta:
Myślałem, myślałem i wreszcie przylazła wena. C.d.
------------------------------------------
Nieświadomy śledzącej ich pary oczu i śledzącej ich wóz aż od Złotego Potoku pary reflektorów, Bolesław także w końcu postanowił podzielić się podobnej wielkości strzępkiem informacji o sobie, jakim obdarowała go przed momentem Julia:
- A ja nadal mieszkam tam, gdzie mieszkałem, czyli na 1 Maja. Nazwy ulicy na szczęście dotąd nie zmieniono, chociaż dekomunizacja dotknęła wiele innych ulic w mieście.

A potem już nie wytrzymał tej zbyt długo trwającej, milczącej tortury ze strony Julii i pierwszy zaproponował dalszy plan działania przed nocną eskapadą poszukiwawczą. Ktoś musiał zająć się organizacją dalszej części operacji „WYDRA”. Tak ją na własne potrzeby, wracając myślami do historii z poszukiwaniem znikających wydr, nazwał w myślach Bolesław.
- Zajedziemy po drodze najpierw do mnie, a właściwie do mojego garażu. Dokładnie tam, gdzie jak pamiętasz „mieszkała” moja Gazela. Teraz nie poznasz już dawnej komórki dziadków. Zrobiłem tam niewielkie „odrestaurowanie”, że aż się zdziwisz. Zostawimy w garażu pod kluczem odkopaną skrzynkę. Będzie tam bezpieczna. Nie ma sensu jej wozić ze sobą. Zajmiemy się nią jutro i spróbujemy ją ostrożnie otworzyć. Tyle lat to ciężkie cholerstwo czekało na nas, więc paręnaście godzin nie zrobi nikomu różnicy.

Julia nadal milczała, choć widać było po niej ożywienie w słuchaniu i narastającą, gotującą się wręcz jak lawa, wewnętrzną chęć powrotu do paplania i strzelania dowcipami. Bolesław zaintrygowany zastanawiał się, kiedy dojdzie do erupcji. Jednak nadal musiał kontynuować ten dialog jednostronnie.
- Potem zawiozę cię do domu. Ogarniesz się migiem, jak każda kobieta, czyli w jakieś dwie godziny. – Tutaj Julia była tuż tuż od eksplozji, jednak wstrzymała ją, tak jak wstrzymuje się kichnięcie. - Sprawdź i przygotuj sprzęt do nurkowania. A ja zorganizuję coś dla siebie. Moje rzeczy powinny jeszcze na mnie pasować. – Bolesław poklepał się po brzuchu. - O północy przyjadę po ciebie. – Komenderował dalej jak dowódca zaplanowanej w szczegółach akcji. - I jedziemy na, nazwijmy to, niewielkie „wtargnięcie” na teren Złotego Potoku.

Tutaj Bolesław poczuł rosnące, wielokrotnie wcześniej odczuwane napięcie, identyczne jak przed każdą niebezpieczną operacją wojskową. Postanowił podzielić się swoim odczuciem:
- Jezu, Julka, czuję się trochę jak agent 007. Adrenalina zaczyna mi wariować. Szkoda, że nie mamy teraz czasu, ale z chęcią zaprosiłbym cię przed akcją do siebie na martini z oliwką. Wstrząśnięte, nie zmieszane. - wyszczerzył po swojemu zęby, starając się zajrzeć Julii prosto w oczy, ale nie zdołał.
Zauważył już prawie uśmiech u Julii. Jeszcze trochę podobnych prowokacji i będzie musiała mu się wreszcie jakoś zrewanżować.
Bolesław zwolnił, włączył kierunkowskaz, skręcił w zjazd między muzeum a apteką, zjechał w dół i nareszcie zatrzymał auto.
--------------------------------
c.d.n.
Pozdrawiam
M.

Powód zgłoszenia:
Przepisz kod z obrazka



reklama Zapraszamy
reklama Mrowka zaprasza