Portal nr 1 w powiecie bolesławieckim
BolecFORUM Nowy temat
Wróć do komentowanego artykułu:
Okruszki Historii: Studzianka - ostatnia pozostałość zagadkowej osady
~~insider niezalogowany
29 listopada 2025r. o 14:01
okruszek historii..
dalekiej ale czy jednocześnie nie bliskiej?

W 1948 roku aparat fotograficzny uchwycił moment, który podsumował wieki niesprawiedliwości.
Mężczyzna w garniturze i krawacie, stojący przed fotografami, rozpłakał się, trzymając w rękach dokument.
Nazywał się George Gillette i był przywódcą plemion Mandan, Arikara i Hidatsa z rzeki Missouri.
Dokument, który trzymał, nie był zwykłą umową:
było to przymusowe przekazanie rodowych ziem jego ludu rządowi Stanów Zjednoczonych.
Ponad 600 kilometrów kwadratowych domów, szkół, kościołów i żyznych pól miało zostać zalanych wodą w celu budowy tamy Garrison.
Gillette wiedział, że podpisując dokument, przypieczętowuje tragedię.
Ale jeśli odmówi, plemiona nie otrzymają żadnej rekompensaty.
Ze łzami w oczach wypowiedział słowa, które do dziś brzmią echem:
„Dzisiaj podpisujemy ten dokument pod protestem. Nasze ręce są związane, ale nasze serca pogrążone są w żałobie”.
Tama zalała całe wioski, zniszczyła społeczności
i pogrzebała pod wodą wieki historii i duchowości rdzennych mieszkańców.
Zdjęcie Gillette'a płaczącego przed mikrofonami stało się symbolem godności i oporu w obliczu nieuniknionej straty.
Do dziś jego wizerunek przypomina, że nowoczesność, gdy zapomina o pamięci, może stać się formą destrukcji.
George Gillette nie płakał tylko nad swoją ziemią,
ale nad całym ludem, który po raz kolejny doświadczył postępu
w postaci wody... i zapomnienia.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~insider niezalogowany
30 listopada 2025r. o 6:26
Latem 1942 roku, gdy większość ludzi próbowała po prostu przetrwać wojnę, jeden niemiecki oficer podjął decyzję, która przekraczała wszystko, co wówczas uznawano za możliwe.
Albert Battel — 49-letni oficer Wehrmachtu, przed wojną prawnik, zwyczajny człowiek bez aspiracji do bohaterstwa — zobaczył konwój ciężarówek SS jadących w stronę żydowskiego getta w Przemyślu.
Wszyscy wiedzieli, co oznaczało „przesiedlenie”.
Wszyscy milczeli.
Battel nie.
Podszedł do mostu prowadzącego do getta, rozkazał swoim żołnierzom opuścić szlaban i stanął tam, czekając, aż ciężarówki się zbliżą.
Gdy pierwszy pojazd zatrzymał się przed mostem, dowódca SS zażądał przejazdu.
Battel odpowiedział jednym zdaniem:
„Most jest zamknięty.”
Bez krzyków. Bez patosu. Po prostu odmowa — wypowiedziana przez kogoś, kto oficjalnie nie miał prawa jej wydać.
Za nim: kilku żołnierzy Wehrmachtu.
Przed nim: uzbrojeni funkcjonariusze SS.
Wokół: system, w którym za nieposłuszeństwo groziła śmierć.
A jednak Battel się nie ruszył.
Dowódca SS groził, krzyczał, nalegał.
Battel spokojnie odparł:
„Każdy, kto spróbuje przejść, zostanie zatrzymany.”
Wyobrażacie sobie tę ciszę?
Niemieccy żołnierze, którzy celują w… niemieckich żołnierzy.
Chwila, w której świat jakby pytał: kto odważy się zrobić to, czego nie robi nikt?
SS wycofało się.
Ale Battel nie skończył.
Wsiadł do wojskowej ciężarówki, wjechał prosto do getta i zaczął pukać do drzwi.
„Wsiadać do ciężarówki. Już.”
Zabierał starców, którzy ledwo chodzili, matki z niemowlętami, dzieci trzymające ostatnie zabawki.
I zamiast wysłać ich do wagonów śmierci — przewiózł ich do koszar Wehrmachtu, nakarmił i kazał ochraniać.
Przez wiele godzin wyprowadzał kolejne rodziny, ryzykując życie dosłownie w każdej minucie.
Tej nocy dziesiątki osób, które powinny były trafić do obozów, spały bezpiecznie w łóżkach niemieckich żołnierzy.
W Berlinie wybuchła wściekłość.
Himmler wpisał Battla na czarną listę.
Jego kariera została zmiażdżona.
Battel nigdy nie przeprosił.
Gdy choroba zmusiła go do odejścia ze służby, wrócił do domu — zniszczony przez system, ale wierny własnemu sumieniu.
Po wojnie ocaleni zaczęli go szukać.
„Oficer, który nas uratował.”
„Niemiec, który powiedział nie.”
W 1963 roku Izrael uhonorował go tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata — najwyższym wyróżnieniem dla tych, którzy ratowali Żydów, ryzykując wszystko.
Battel nie doczekał tej wiadomości. Zmarł w 1952 roku, zapomniany przez kraj, który próbował się odbudować.
Nie napisał książki.
Nie udzielał wywiadów.
Nie szukał chwały.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~insider niezalogowany
30 listopada 2025r. o 6:28
a teraz instytut ''pejsiastych'' opluwa nasz kraj gdzie tez było sporo ludzi odważnych ratujących życie ich ziomalom...
tak wygląda ''wdzięczność'' tego ''narodu wybranego'' ...
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Brązowoszary Szparag niezalogowany
30 listopada 2025r. o 17:50
Można tam dojechać KD ,a Ruscy mieli tam bombę atomową.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Brązowoszary Szparag niezalogowany
2 grudnia 2025r. o 1:59
Tam pełno grzybów jest i jagód ,więcej niż w Gromadce.
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
~~Płomienna Aralia niezalogowany
3 grudnia 2025r. o 6:23
Ludzie nie chodźta tam ,tam was wilcy zjedzą
Zgłoś do moderacji Odpowiedz
Wypowiedz się:
Jeśli zostawisz to pole puste przypiszemy Ci losową ksywę.
Publikacja czyichś danych osobowych bez zezwolenia czy użycie zwrotów obraźliwych podlega odpowiedzialności karnej i będzie skutkować przekazaniem danych publikującego organom ścigania.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i wypowiedzi, a osoba zamieszczająca wypowiedź może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną. Bolec.Info zastrzega sobie prawo do moderowania wszystkich opublikowanych wypowiedzi, jednak nie bierze na siebie takiego obowiązku. Pamiętaj, że dodając zdjęcie deklarujesz, że jesteś jego autorem i przekazujesz Wydawcy Bolec.Info prawa do jego publikacji i udostępniania. Umieszczając cudze zdjęcia możesz złamać prawo autorskie. Bolec.Info nie ponosi odpowiedzialności za publikowane zdjęcia.
REKLAMA PÓŁNOC Nieruchomości zaprasza